Chiny kapitulują? Gigantyczna maszyna idzie do kosza

Chiński rząd podjął zaskakującą decyzję w sprawie ogromnego akceleratora cząstek. Projekt za miliardy dolarów nie znalazł się w nowym planie pięcioletnim. Wyścig o poznanie tajemnic wszechświata właśnie drastycznie zmienił kurs.

Marian Szutiak (msnet)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Chiny kapitulują? Gigantyczna maszyna idzie do kosza

Miał być większy niż LHC w CERN-ie

To miał być naukowy nokaut. Chiny planowały budowę Circular Electron Positron Collider (CEPC), czyli kolosa o długości 100 kilometrów. Dla porównania, słynny Wielki Zderzacz Hadronów (LHC) pod Genewą ma "zaledwie" 27 kilometrów. Chińska maszyna miała być niemal cztery razy większa i znacznie potężniejsza.

Dalsza część tekstu pod wideo

Miliardy dolarów to za dużo nawet dla Chin

Prace nad CEPC ruszyły w 2012 roku, zaraz po odkryciu bozonu Higgsa. Naukowcy z Instytutu Fizyki Wysokich Energii w Pekinie wierzyli, że stworzą największe laboratorium na planecie. Niestety, rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te plany. Projekt wyceniany na ponad 5 miliardów dolarów został właśnie zamrożony.

W oficjalnym planie Chin na lata 2026–2030 zabrakło miejsca dla tego giganta. Państwo uznało, że ma teraz inne priorytety. Oznacza to odcięcie od głównego strumienia gotówki i zasobów. Wang Yifang, szef projektu, potwierdził te hiobowe wieści. Zespół badawczy nie składa broni, ale kolejna szansa na wpisanie do budżetu pojawi się dopiero w 2030 roku.

Europa może zostać liderem

Co to oznacza dla nas? Do gry wraca Europa. CERN planuje własnego następcę LHC, czyli Future Circular Collider (FCC). Ma on mieć około 91 kilometrów długości. Jeśli europejski projekt dostanie zielone światło przed 2030 rokiem, Chińczycy mogą porzucić własne plany. Wang Yifang sugeruje, że w takim scenariuszu jego zespół po prostu dołączy do europejskich prac.

Chiny kapitulują? Gigantyczna maszyna idzie do kosza
Fragment jednego z detektorów w Wielkim Zderzaczu Hadronów (CERN, Genewa)

"Maszyny czasu" do badania początków Wszechświata

Akceleratory to swoiste "maszyny czasu". Rozpędzają cząstki do niewyobrażalnych prędkości i doprowadzają do zderzeń. Dzięki temu naukowcy mogą podglądać, jak wyglądał wszechświat tuż po Wielkim Wybuchu. Pozwalają one badać kwarki i inne fundamentalne elementy materii, których nie widać gołym okiem.

Obecny lider, czyli LHC, powoli przechodzi na emeryturę. Ma działać tylko do lat 40. XXI wieku. Bez nowej, większej maszyny fizyka może stanąć w miejscu. Większe tunele pozwalają na montaż nowocześniejszego sprzętu. To z kolei umożliwia odkrywanie cięższych cząstek, których LHC po prostu nie jest w stanie wytworzyć.