Chińskie dopalacze w Dolinie Krzemowej. Biohacking czy tylko głupota?

Mogą posiadać je na własny użytek i korzystają z tego prawa. Chińskie białka wspomagające organizm zalały Dolinę Krzemową. Wielu innowatorów nie potrafi już bez nich tworzyć, chudnąć czy odnaleźć się w społeczeństwie.

Dominik Krawczyk (dkraw)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Chińskie dopalacze w Dolinie Krzemowej. Biohacking czy tylko głupota?

Chińskie peptydy przestały szokować w USA. To kolejna moda

Na czwartkowej imprezie w San Francisco okazało się, że wśród geniuszy sztucznej inteligencji i startup'owych miliarderów krąży coś zupełnie nowego — tanie lekarstwo przywożone prosto z Chin. Jayden Clark, podcaster zajmujący się kulturą tech, był zszokowany, gdy podczas rodzinnego grilla w wiktoriańskim domu usłyszał rozmowy o „chińskich peptydach" — tanich biohackerskich zastrzykach na odchudzanie, wzrost energii czy ulepszenie zdolności poznawczych.

Dalsza część tekstu pod wideo

Peptydy są wszędzie: Od biur startupów po specjalne imprezy „peptide raves"

Krzemowa Dolina nie ukrywa swojej nowej fascynacji. Peptydy pojawiają się w domach hakerów, biurach firm technologicznych, a nawet na specjalnych eventach — „peptide raves" — na które przychodzą ich entuzjaści w futurystycznych strojach, uczęszczają na warsztaty „zmieszaj sobie peptyd" i tańczą do muzyki techno przy kolorowych projekcjach chemicznych struktur.

Chińskie dopalacze w Dolinie Krzemowej. Biohacking czy tylko głupota?

Peptydy to krótkie łańcuchy aminokwasów regulujące hormony w organizmie. Są znane komercyjnie głównie z GLP-1 — klasy leków obejmujących Ozempic i Wegovy, które zmieniły rynek odchudzania. Jednak wśród inwestorów z Doliny Krzemowej popularne stały się też niesprawdzone substancje takie jak BPC-157 i TB-500 na gojenie ran, oksytocyna na „lepszy kontakt wzrokowy" (jeden z badaczy OpenAI nazwał to „Ozempikiem na autyzm"), epitalon na sen czy retatrutide — zaawansowany lek na odchudzanie jeszcze w badaniach klinicznych — na wszystko od tłumienia apetytu po zwiększenie skupienia.

10 razy taniej, o ile w ogóle dostępne, ale z wielkim ryzykiem

GLP-1 na receptę, jak Ozempic mogą kosztować ponad 1000 dolarów miesięcznie, podczas gdy odpowiedniki z Chin "tylko do celów badawczych" kosztują zaledwie jedną piątą tej ceny. Interesujące jest, jak rozprzestrzenia się peptydowa moda. Zawsze zaczyna się od CEO, potem CTO, COO — liderzy namawiają liderów i trend stopniowo schodzi niżej i niżej.

Chińskie dopalacze w Dolinie Krzemowej. Biohacking czy tylko głupota?

Agencja FDA wyraźnie ostrzegła, że wiele peptydów stanowi „poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa" ze względu na potencjalne zanieczyszczenia i reakcje immunologiczne. Mimo to, w lipcu dwie kobiety trafiły do szpitala z obrzękami języka i trudnościami w oddychaniu po zastrzykach peptydowych na festiwalu anti-agingowym w Las Vegas. Niewiele wskazuje na to, że ten trend się zatrzyma.

Brooke Bowman, 38-letnia CEO, wierzy w transhumanizm i nawet wszczepiła sobie chip RFID w rękę. Kiedy zaczęła brać peptydy na zmęczenie, efekt był natychmiastowy — lepszy sen. Ale gdy przypadkowo podwoiła dawkę retatrutide, jej włosy zaczęły wypadać z powodu niedożywienia, a puls wzrósł o 10 uderzeń na minutę.

Chińskie dopalacze w Dolinie Krzemowej. Biohacking czy tylko głupota?

Nawet jednak gdy pojawiają się poważne skutki uboczne, wierni biohackerzy nie przestają. W oczach młodych założycieli startupów gra warta jest ryzyka — jeśli wszyscy „szaleni ludzie" przeżyją eksperymenty, reszta będzie mogła skorzystać z wyników, zamiast czekać 10 lat na zgodę regulacyjną.

Według danych celnych USA import hormonów i peptydów z Chin prawie się podwoił — z 164 milionów dolarów w pierwszych trzech kwartałach 2024 roku do 328 milionów dolarów w tym samym okresie 2025 roku.