Wielka kradzież pod Wrocławiem. Łupem padło 2200 smartwatchy
Pod koniec lutego z magazynu pod Wrocławiem zniknęły tysiące smartwatchy. Policja zatrzymała już pierwsze osoby podejrzane w tej sprawie. Funkcjonariusze pracują nad odzyskaniem reszty sprzętu.
Skala kradzieży elektroniki
Łupem sprawców padło dokładnie 2200 sztuk zegarków typu smartwatch. Kradzież miała miejsce w jednym z magazynów zlokalizowanych w okolicach Wrocławia. Do zdarzenia doszło pod koniec lutego 2026 roku. Pokrzywdzona firma przeprowadziła inwentaryzację i oszacowała swoje straty. Wynoszą one ponad 770 tysięcy złotych.
Smartwatche są pakowane w niewielkie pudełka, co ułatwia przestępcom ich wynoszenie oraz ukrywanie. W małym pojeździe można bez problemu zmieścić sprzęt o wartości setek tysięcy złotych. To zjawisko czyni elektronikę noszoną bardzo częstym celem kradzieży. Sprawcy nie potrzebują ciężkiego sprzętu do transportu łupu.
Wysoki popyt na tego typu urządzenia gwarantuje szybki zbyt na rynku wtórnym. Smartwatche stały się nieodłącznym elementem wyposażenia wielu użytkowników smartfonów. Przestępcy wykorzystują ten trend do spieniężenia skradzionego towaru.
Zatrzymania podejrzanych
Sprawą natychmiast zajęli się funkcjonariusze wydziału kryminalnego z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu. Mundurowi przeprowadzili analizę zebranych materiałów dowodowych, a ich działania operacyjne przyniosły szybkie efekty. Policjanci wytypowali osoby mogące mieć bezpośredni związek z tym zdarzeniem.
W wyniku tych działań zatrzymano dwóch mężczyzn. Są to obywatele krajów afrykańskich w wieku 24 i 26 lat. Zgromadzony materiał dowodowy został przekazany do sądu. Na wniosek prokuratury wobec obu podejrzanych zastosowano środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu.
Odzyskany sprzęt i blokady producentów
Policjantom udało się już zlokalizować część skradzionego towaru. Do tej pory funkcjonariusze odzyskali 275 sztuk zegarków. Wartość zabezpieczonego sprzętu wynosi około 187 tysięcy złotych. Odzyskane urządzenia wrócą wkrótce do prawowitego właściciela.
Reszta urządzeń wciąż jest poszukiwana przez organy ścigania. Wprowadzenie takiej liczby smartwatchy na rynek stwarza jednak sprawcom problemy. Każdy zegarek ma unikalny numer seryjny. Nowoczesne urządzenia łączą się z siecią natychmiast po sparowaniu z telefonem użytkownika, a producenci elektroniki mają techniczne możliwości nałożenia zdalnej blokady aktywacji na skradzioną partię towaru. Autoryzowane serwisy również mogą mieć wgląd w bazy skradzionych urządzeń. Próba naprawy lub weryfikacji sprzętu w takim punkcie kończy się jego konfiskatą.
Dalsze działania służb
Śledczy wyraźnie zaznaczają, że sprawa ma charakter rozwojowy. Kradzież i logistyka tak dużej ilości sprzętu wymaga zazwyczaj współpracy wielu osób. Obejmuje to organizację transportu, bezpieczne magazynowanie oraz późniejsze paserstwo.
Wrocławscy funkcjonariusze planują kolejne zatrzymania. Trwają poszukiwania innych osób zamieszanych w ten proceder. Za kradzież polskie prawo przewiduje karę do 5 lat pozbawienia wolności. Identyczna sankcja karna grozi za paserstwo. Oznacza to nabywanie, pomaganie w zbyciu lub ukrywanie rzeczy pochodzących z przestępstwa.
Ryzyko przy zakupie z drugiej ręki
Zakup sprzętu elektronicznego w Internecie po mocno zaniżonej cenie zawsze wiąże się z dużym ryzykiem. Nabywca kradzionego smartwatcha naraża się na kłopoty prawne. Często dochodzi w takich sytuacjach do nieumyślnego paserstwa. Sprzęt pochodzący z przestępstwa zawsze ulega przepadkowi na rzecz właściciela.
Kupujący traci w takiej sytuacji zarówno urządzenie, jak i wpłacone pieniądze. Zawsze więc warto dokładnie weryfikować źródło pochodzenia towaru. Należy żądać oryginalnego dowodu zakupu oraz kompletnego opakowania. Brak tych dokumentów powinien wzbudzić naszą czujność.