Poleciał 5 tys. km po skradzionego iPhone’a. Odzyskał telefon w Dakarze
To jedna z tych historii, które zaczynają się od zwykłej kradzieży, a kończą jak scenariusz reality show. Niemiecki internauta, działający w sieci jako Yassine, namierzył swój skradziony telefon i… poleciał za nim do Senegalu, relacjonując wszystko w social mediach.
Wszystko to wydaje się jak jedna z tych socialmediowych historyjek, która „najbardziej się nie wydarzyła”, jednak cała podróż została szczegółowo zrelacjonowana na filmikach. Niemiecki internauta o nicku Yassine (@yassine98) z Akwizgranu udokumentował podróż po swojego skradzionego iPhone’a do Senegalu w serii filmów na Instagramie. Historia była później opisywana przez niemieckie media takie jak Der Tagesspiegel, FAZ, Bild, n-tv i Kleine Zeitung.
Wszytko zaczęło się na początku lutego 2026 roku, gdy Yassine odkrył za pomocą funkcji lokalizacji Apple, że jego skradziony iPhone znajduje się około 4500-5000 km od Niemiec – w Dakarze, stolicy Senegalu. W pierwszym filmie wideo powiedział swoim obserwatorom: „To szalone, ale chcę tam polecieć i odzyskać mój przeklęty telefon”.
Wyświetl ten post na Instagramie
Yassine rzucił wyzwanie swoim followersom na Instagramie: jeśli jego post zbierze 10 tys. polubień, faktycznie poleci do Senegalu. Ostatecznie otrzymał 30 tys. lajków (obecnie ten ma ich ponad 240 tys.), więc musiał dotrzymać słowa.
Pomimo trudności Yassine wyruszył w podróż, którą dokumentował na Instagramie. Najpierw pojechał autostopem do Brukseli, później wsiadł w samolot do Dakaru. Na miejscu usłyszał ostrzeżenia, by nie zapuszczać się w okolicę wskazywaną przez lokalizację telefonu. Co więcej, lokalna policja odmówiła współpracy.
Wbrew ostrzeżeniom Yassine samotnie pojechał śladami lokalizacji. Z pomocą poznanego mieszkańca Senegalu odnalazł telefon w sklepie z elektroniką. Po przeciągającej się, ostrej wymianie zdań i groźbie zgłoszenia handlu kradzionym sprzętem urządzenie w końcu wróciło do właściciela.
Czy taka wyprawa w ogóle miała sens? Cała podróż kosztowała 1255 euro, podczas gdy nowy iPhone 17 Pro kosztuje od 1299 euro – więc finansowo się w pewnym sensie opłaciła. Oczywiście wygląda na to, że chęć odzyskania skradzionego telefonu była tylko pretekstem, by wyruszyć w szaleńczą podróż. Dodatkowo historia przyniosła Yassine'owi ogromną popularność – jego konto na Instagramie rozrosło się do 85 tys. obserwujących. Przed relacją z wyprawy było na nim tylko około 20 zdjęć i raczej niewielu followersów.