Ponad 3 mln Polaków kupuje teraz i płaci później
Płatności odroczone na początku dekady uchodziły za ciekawostkę. Obecnie są już standardem, z którego korzystają miliony Polaków. Co warto wiedzieć o rynku BNPL nad Wisłą?
Akronim BNPL należy rozwinąć jako buy now, pay later, czyli kup teraz, zapłać później. Jak sama nazwa wskazuje, chodzi o rozwiązanie, w którym nie płaci się od razu za zakupy. To po prostu kredyt, ale w odświeżonym wydaniu.
Buy now, pay later modne w Polsce i na świecie
Wynalazek nie jest polski, na świecie dużymi graczami w tym biznesie są Afterpay (przejęty kilka lat temu przez firmę Block), Affirm czy Klarna. Szefem i współzałożycielem tej ostatniej jest Sebastian Siemiątkowski – szwedzki przedsiębiorca polskiego pochodzenia. Zarządzany przez niego fintech ma grubo ponad 100 mln klientów w kilkudziesięciu krajach świata.
Tylko w ubiegłym roku globalna wartość transakcji w ramach płatności odroczonych osiągnęła poziom przeszło 500 mld dolarów. W ciągu kilku lat wynik powinien się podwoić.
Co można powiedzieć o polskim rynku płatności odroczonych? Z danych przekazanych nam przez BIG InfoMonitor wynika, że z BNPL skorzystało nad Wisłą już 3,1 mln klientów (dane z jesieni 2025 roku). Wykonali oni około 160 mln transakcji w ramach tej usługi. Wartość produktów sprzedanych w modelu "kup teraz, zapłać później" w okresie styczeń-październik 2025 roku wyniosła 11,2 mld zł. To o ponad 30 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2024 roku. Instytucja podała też, że ponad 75 proc. pożyczek tego typu spłacana jest w okresie, gdy nie są naliczane dodatkowe opłaty.
Wielu osobom zapewne nie trzeba tłumaczyć, na czym polegają płatności odroczone, ale dla niektórych to może być ziemia całkiem nieznana. Jak to właściwie działa? O zagadnieniu najlepiej opowiedzieć, odnosząc się do kilku usług dostępnych między Bugiem a Odrą.
Płatności odroczone PayPo: korzystają miliony klientów
Zacznijmy od PayPo, czyli rodzimego fintechu działającego na rynku od dekady.
Podczas zakupów w sklepie internetowym klient może wybrać PayPo jako formę płatności. Jeśli z usługi korzysta się po raz pierwszy, należy podać swoje dane. Nowy klient może skorzystać z opcji Zapłać za 30 dni. Jak sama nazwa wskazuje, konsument przez kilka tygodni nie płaci za swoje zakupy. Nie ponosi z tego tytułu kosztów. Kto płaci? PayPo. I to temu podmiotowi finalnie pieniądze musi zwrócić konsument. W tym czasie może już korzystać z produktu, który zamówił. Albo go oddać w określonym terminie, jeśli dojdzie do wniosku, że zakup był chybiony.
Jeśli klient okaże się wiarygodny (czyli spłaci pierwszą transakcję), będzie mógł korzystać z kolejnego rozwiązania: Zapłać w ratach. Ta usługa pozwala spłacić zamówienie (bez kosztów) w ciągu 30 dni, ale też rozłożyć je na oprocentowane raty. Tych ostatnich może być od 4 do 9 – w zależności od wartości zamówienia. To klient decyduje, w jaki sposób chce spłacić zobowiązanie. Co istotne, zarówno przed transakcją, jak i po jej dokonaniu, można sprawdzać szczegóły płatności. Nie powinno być zatem mowy o niespodziankach.
Jest też SmartPlan, który pozwala rozłożyć płatność na raty zero procent. Pierwszą klient płaci w ciągu 30 dni od zakupu, pozostałe w kolejnych miesiącach. Na ile rat można podzielić płatność? To już zależy od sklepu, ale konsument nie będzie zaskoczony ich liczbą, szczegóły pozna podczas składania zamówienia. Warto dodać, że to rozwiązanie jest dostępne tylko u wybranych partnerów PayPo.
Pojawi się oczywiście pytanie: czy z tego rozwiązania rzeczywiście będę mógł/będę mogła korzystać często na szerokim rynku? W odpowiedzi napiszę, że płatność z PayPo dostępna jest w przeszło 65 tys. sklepów online. Jednocześnie warto dodać, że pod koniec 2024 roku firma udostępniła swoją kartę. Z jej pomocą można płacić w sklepach stacjonarnych czy punktach usługowych. Zazwyczaj wystarczy, by był tam terminal płatniczy. Karty PayPo używa już ponad 300 tys. klientów.
Z PayPo korzysta około 2,4 mln klientów, którzy w 2025 roku zrealizowali 22,5 mln transakcji o łącznej wartości 6,6 mld złotych. Rok wcześniej liczba transakcji wyniosła 17,1 mln, a ich wartość osiągnęła 4,9 mld złotych. Średnia wartość transakcji realizowanych z PayPo waha się w przedziale 250-300 złotych – podaje Edyta Szymanowska, Head of content marketing w PayPo.
Twisto też oferuje klientom kartę
Alternatywnie podczas zakupów można wybrać usługę oferowaną przez Twisto. To fintech o czeskich korzeniach, który w Polsce pojawił się jeszcze w poprzedniej dekadzie. Przez jakiś czas właścicielem tego podmiotu była australijska firma Zip, teraz należy on do tureckiego Param.
Firma kieruje swoje usługi do wszystkich pełnoletnich osób posiadających numer PESEL. Klient robi zakupy online, a podczas płatności wybiera Twisto (o ile jest taka opcja). W kolejnym kroku należy uzupełnić dane. Od tego momentu konsument ma 30 dni na bezkosztowe opłacenie zamówienia. Konsument może też rozłożyć płatność na raty. Co istotne, można korzystać z usług tego gracza nawet bez rejestracji. Jeśli jednak ktoś zdecyduje się założyć konto, może liczyć na bonusy (np. dłuższy czas na spłatę), fizyczną i wirtualną kartę płatniczą czy program cashback.
Blik z kolejną usługą. Na razie dla wybranych
Nie słyszeliście o PayPo czy Twisto? Ale zapewne coś mówi Wam nazwa Blik. Operator tego systemu od kilku lat pracuje nad rozwiązaniem Blik Płacę Później. Jak to działa? Ponownie przenieśmy się do sklepu internetowego. Podczas zakupów klient wybiera to narzędzie jako formę płatności. W kolejnym kroku należy wpisać kod Blik i aktywować usługę w aplikacji banku. Po zakończeniu transakcji klient ma 30 dni na spłatę zobowiązania bez dodatkowych kosztów. Przy kolejnych zakupach wystarczy już płacić z pomocą kodu Blik.
Jak wygląda proces spłaty? Trzy dni przed jej terminem klient jest informowany o zobowiązaniu. Szczegóły znajdzie w aplikacji banku w sekcji Blik Płacę Później. Klient spłaca to jednym kliknięciem, a limit się odnawia. Warto jednak dodać istotne zastrzeżenie: to narzędzie obecnie nie jest dostępne dla wszystkich chętnych. Z Blik Płacę Później mogą korzystać klienci PKO BP, Banku Millennium, VeloBanku oraz banków zrzeszonych w ramach grupy SGB. Muszą oni posiadać rachunek w tych instytucjach, mieć dostęp do aplikacji bankowej oraz możliwość płacenia Blikiem.
Allegro Pay dla klientów popularnej platformy
Inną bardzo rozpoznawalną rodzimą marką jest Allegro. Platforma e-commerce również uruchomiła płatności odroczone, działają one pod nazwą Allegro Pay i są kierowane do zarejestrowanych użytkowników z polskim dowodem osobistym. Aktywacja tej usługi jest darmowa, klient musi jednak uzupełnić wniosek, aby móc z niej korzystać. Być może potrzebne będzie dodatkowe uwierzytelnienie.
Gdy usługa stanie się aktywna, klient dowie się, ile wynosi jego limit zakupowy. Zależy on od wartości poprzednich zakupów na platformie, ale system może też sprawdzić dane z baz zewnętrznych.
Po aktywowaniu usługi konsument może płacić za swoje zamówienia z platformy e-commerce z pomocą Allegro Pay. Ma wówczas 30 dni na uregulowanie płatności i w tym terminie nie poniesie dodatkowych kosztów. Alternatywnie płatność (powyżej 200 zł) można rozłożyć na raty. W tym przypadku klient musi się już liczyć z kosztami. Wyjątkiem jest rozbicie transakcji na 2 raty, jeśli kupujący korzysta z programu Allegro Smart! – wtedy mowa jest o ratach zero procent.
Co ciekawe, spółka oferuje te rozwiązania także na rynkach zagranicznych, konkretnie w Czechach i na Słowacji. Jednak tam korzysta ze wparcia zewnętrznych podmiotów, w tym… Twisto.
Czy narzędzie cieszy się powodzeniem? Biuro prasowe spółki podaje, że usługa ma obecnie ponad 2 mln użytkowników, a zainteresowanie nią wciąż rośnie. W III kwartale ubiegłego roku wartość pożyczek udzielonych w ramach Allegro Pay wzrosła o ponad 27 proc. względem analogicznego okresu 2024 roku i osiągnęła poziom 3,4 mld zł.
Wiadomo już mniej więcej, jak to działa. Ktoś może jednak zapytać: jakie korzyści odnosi klient korzystający z tych usług? Po co one właściwie są?
Płatności odroczone: co zyskuje klient?
Odpowiedź będzie prozaiczna: takie same, jak w przypadku innych kredytów. Bo tak właśnie trzeba patrzeć na płatności odroczone – to są pożyczki, o czym była już mowa. Zazwyczaj dotyczą jednak mniejszych sum: od kilkudziesięciu złotych, do kilku tysięcy złotych. W PayPo limit wynosi 8 tys. zł, dla Blika to 4 tys. zł, podobną kwotę oferuje Allegro, chociaż w tym przypadku może być ona podniesiona w niektórych przypadkach. W segmencie płatności odroczonych nie chodzi o zaciągnięcie pożyczki na samochód, a raczej o zakup ubrań, elektroniki czy kosmetyków. To staje się dość widoczne, gdy przegląda się partnerów operatorów tych usług.
Jeśli ktoś aktualnie nie ma wolnych kilkuset złotych, a potrzebne mu nowe buty (bo okazało się, że w Polsce jednak występują mroźne zimy), rozwiązaniem mogą być płatności odroczone. Ale to też opcja dla tych osób, które nie są pewne zakupu i nie chcą zamrażać swoich środków. Jeśli zwrócą produkt w wyznaczonym terminie, nie poniosą z tego tytułu kosztów i nie użyją do tego pieniędzy ze swojego portfela. Zapewne będą i tacy, którzy wskażą, że z pomocą BNPL można korzystać z promocji także wtedy, gdy nie ma się wolnych środków.
Osoba robiąca użytek z płatności odroczonych ma dość klarownie przedstawiane zasady spłaty zaciąganej pożyczki, przed zakupem wie, czego powinna się spodziewać. Cenne informacje dot. spłaty znajdzie np. w aplikacji. Ta ostatnia pomaga, przynajmniej w teorii, zarządzać wydatkami.
Czy to oznacza, że BNPL daje same korzyści? A może płatności odroczone w rzeczywistości są zagrożeniem dla naszych portfeli? Z tym pytaniem udaliśmy się do UOKiK. Biuro prasowe instytucji udzieliło nam następującej odpowiedzi:
UOKiK nie odbiera płatności odroczonych jako zagrożenia dla portfeli konsumentów. Postrzega je w kontekście zarówno ryzyk, jak i korzyści odnoszących się do kredytu konsumenckiego. Ta bardzo popularna usługa finansowa może być doceniana przez konsumentów ze względu na łatwość jej uzyskania, a w przypadku spłaty w terminie bezodsetkowym – również ze względu na niskie koszty lub wręcz ich brak.
Jednocześnie ta łatwość dostępu i powszechność może nieść dla konsumenta ryzyko utraty kontroli w przypadku częstego korzystania z niej przy wielu zakupach. Wówczas pojawić się może problem kumulacji kredytów i kosztów. Każda osoba powinna mieć tę świadomość, że odroczona płatność to w rzeczywistości kredyt.
Limity w polskim BNPL
Tu dochodzimy do sedna sprawy: płatności odroczone same w sobie nie są dobre lub złe. Wiele zależy od tego, jak korzysta z nich klient. Może się wydawać, że limit wynoszący kilka tysięcy złotych jest dla portfela niegroźny. Jednak regularne zadłużanie się u kilku operatorów usług tego typu zmienia sytuację. Istotną rolę odgrywają tu limity przyznawane klientom, zazwyczaj są one określane indywidualnie. W przypadku Allegro Pay pod uwagę brane są m.in. historia zakupowa użytkownika Allegro, ale też informacje pochodzące z zewnętrznych baz, w tym z BIK.
Twisto poinformowało nas, że limity są ustalane indywidualnie i zaczynają się od niższych poziomów dla nowych klientów. Mogą one rosnąć wraz z pozytywną historią spłat. Jeśli ktoś zdecyduje się na założenie konta u tego dostawcy, przechodzi już pełny proces weryfikacji, co wiąże się z oceną w zewnętrznych bazach informacji gospodarczej. Operator Blika przekonuje, że wysokość limitu jest uzależniona od sytuacji finansowej klienta i nie powinna nadmiernie obciążać budżetu.
Z kolei przedstawiciele PayPo wskazują, że limit zakupowy jest dynamiczny – system fintechu wyznacza go na jedną, najbliższą transakcję. Nie ma zatem stałej linii kredytowej. Początkowo limit zakupowy jest niski, wynosi kilkaset złotych, bo firma chce poznać klienta. Jeśli ten ostatni spłaca zobowiązania w terminie, jego możliwości zakupowe rosną. Podmiot zaznacza, że działa tak, by nie prowadzić do nadmiernego zadłużenia konsumentów, co potwierdza poziom niespłaconych transakcji: wynosi poniżej 0,4 proc. Innymi słowy: ponad 99 proc. pożyczek jest spłacana w terminie lub krótko po.
Operatorzy BNPL: zależy nam na polubownym rozwiązaniu problemu
Na ten watek warto zwrócić uwagę: firmy działające w branży BNPL sprawdzają klientów, kontrolują ich poziom zadłużenia i nie szarżują z wysokością pożyczek, bo zwyczajnie nie chcą do tego biznesu dopłacać. Co komu po kliencie, który nie chce/nie może spłacić zobowiązania? Ostatecznie jednak zdarzają się konsumenci, którzy nie wywiązują się z umowy. Jak w takich przypadkach działają firmy?
Operator Blika przekonuje, że stawia na działania komunikacyjne i po prostu przypomina o konieczności uregulowania należności. Jeśli klient znajduje się w trudnej sytuacji finansowej, podobno jest możliwość restrukturyzacji zadłużenia. Przedstawiciel Twisto również deklaruje, że spółka działa w zgodzie z przepisami chroniącymi klientów i chce polubownie rozwiązać sprawę: firma preferuje bezpośredni kontakt i dostosowanie sposobu spłaty do obecnej sytuacji konsumenta. W przesłanej wiadomości mowa jest o restrukturyzacji zadłużenia, ale też windykacji w ostateczności.
Reprezentująca PayPo Edyta Szymanowska podkreśliła, że firma nie sprzedaje innym podmiotom portfela kredytowego. Podmiot nie pozwala też klientom na spłatę zadłużenia kartą kredytową i nie udziela kredytów konsolidacyjnych, co ma eliminować zjawisko pętli zadłużenia. Firma zapewnia, że stawia na kontakt z konsumentem, a windykacja jest ponoć polubowna, spółka stara się dowiedzieć, co się wydarzyło i znaleźć rozwiązanie. Windykacja sądowa to podobno skrajne rozwiązanie. Na jedną rzecz warto jednak zwrócić uwagę:
Kiedy konsument spóźnia się z płatnością nawet jeden dzień, automatycznie otrzymuje negatywną ocenę zdolności kredytowej przy kolejnej transakcji lub możemy mu zablokować możliwość korzystania z naszych usług – wyjaśnia Edyta Szymanowska.
UOKiK na razie nie widzi systemowego kłopotu
Deklaracje firm w tym zakresie to jedno. A jak sprawa wygląda w rzeczywistości? To kolejne pytanie, z którym udaliśmy się do UOKiK. Zapytaliśmy m.in. o to, czy instytucja podejmowała już działania wymierzone w operatorów BNPL. Okazało się, że podmiot ten nie realizował takich akcji.
Urząd badał rynek odroczonych płatności w ramach postępowań wyjaśniających – nasze działania miały na celu zbadanie, czy podmioty oferujące BNPL rejestrują się jako kredytodawcy, jak oferują te usługi i jak informują konsumentów. Należy podkreślić, że obecnie obowiązujące przepisy nie obejmują tej stosunkowo nowej usługi. W trakcie prac nad projektem ustawy o kredycie konsumenckim, która implementuje dyrektywę CCD2, kwestia ta zostanie uregulowana. Odbyły się już pierwsze konsultacje – wyjaśnia Agnieszka Majchrzak z biura prasowego UOKiK.
Jednocześnie Urząd podał, że w ciągu ostatnich 24 miesięcy trafiło do niego 20 sygnałów od konsumentów. Dotyczyły one nieprawidłowego funkcjonowania usług tego typu, ale większość to sprawy indywidualne. Instytucja przypomniała, że w 2024 roku uruchomiono kampanię "Sprawdź, czy Cię stać!", która promowała wiedzę na temat BNPL i zagrożeń, jakie mogą ze sobą nieść płatności odroczone. Z kampanii można było dowiedzieć się m.in., że brak spłaty zobowiązania w terminie może się wiązać z dodatkowymi kosztami. Temat pojawiał się ponoć kontekstowo także w innych komunikatach Urzędu i należy oczekiwać kolejnej kampanii w tym zakresie. Bo popularność BNPL w Polsce zapewne będzie rosnąć.
BNPL - czego powinni się spodziewać klienci?
Nasi rozmówcy, reprezentujący przywołane już podmioty, przewidują, że BNPL nad Wisłą będzie się rozwijać na różnych płaszczyznach. Z jednej strony przybywać będzie klientów, bo na rynek wkraczają osoby młodsze, dla których cyfrowe rozwiązania są czymś oczywistym. Brak płatności odroczonych podczas zakupów będzie odbierany nie tyle jako niedogodność, co jako wyjście poza standard.
Z drugiej strony konsumenci będą liczyć na to, że BNPL będzie się pojawiać w nowych kategoriach zakupowych i wykraczać poza handel internetowy. A rynek zakupów stacjonarnych jest przecież znacznie większy od tego online, więc przestrzeń do wzrostu jest spora. Dodatkowo mogą rosnąć oczekiwania wobec dostawców, by prezentowali nowe rozwiązania odraczające płatność.
Dalszy rozwój rynku napędza przede wszystkim rosnące oczekiwanie klientów wobec elastyczności płatności. Obok klasycznego odroczenia rośnie znaczenie rozwiązań ratalnych, które łączą prostotę BNPL z większą kontrolą nad wydatkami – przekonuje Paweł Sokół z Twisto.
A przedstawicielka PayPo dodaje:
Patrząc na rynki referencyjne takie jak Szwecja czy Niemcy szacujemy, że w ciągu najbliższych 5 lat płatności odroczone będą odpowiadać za trochę ponad 20% płatności w e-commerce. Biorąc pod uwagę, że obecnie jest to około 12%, a sam e-commerce rośnie 8-12% rocznie, to potencjał w samej naszej usłudze podstawowej wystarczy do utrzymania wysokiej dynamiki przez kolejne lata.
Przywołane PayPo w przyszłości zamierza stawiać na rozwój aplikacji – to ona powinna się stać nośnikiem usług, pojawią się w niej nowe usługi, ale też dodatkowe funkcje. Z kolei Allegro testuje kartę Allegro Pay, którą stworzono z Visą. Ma ona umożliwić wyjście z usługą poza platformę e-commerce. Operator usługi Blik Płacę Później ma w planach integracje z kolejnymi bankami oraz poszerzanie sieci sklepów, w których usługa jest dostępna. Twisto zwraca zaś uwagę, że rynek BNPL stał się bardzo konkurencyjny i w strategii rozwoju trzeba kłaść nacisk na innowacje. Podmiot chce się skupić na tworzeniu szerszej, ale też bardziej elastycznej oferty: dla konsumentów i firm.
Skoro już o firmach mowa. Niektórzy zastanawiają się pewnie: jeśli zdecydowana większość zobowiązań jest spłacana na czas, a dla klienta oznacza to brak opłat, to gdzie w tym wszystkim biznes? Jedną z odpowiedzi stanowią partnerzy – operatorzy płatności odroczonych po prostu pobierają od sklepów prowizje od przeprowadzonych transakcji. W teorii jest to sytuacja typu win-win. A nawet win-win-win, bo przecież korzystać ma też klient.