2-częściowy serial fantasy Netflixa pokonał Stranger Things w jednym
Chociaż "Stranger Things" jako pierwszy udowodnił, jak ważna jest znakomita obsada, to jednak dopiero późniejszy serial fantasy z tej samej platformy przebił go w tej kwestii.
Stranger Things rozbudziło nasze apetyty
Poszukiwania następcy "Stranger Things" cały czas trwają, widzowie nie ustają w poszukiwaniach mieszanki tajemnicy małego miasteczka, dramatu i grozy science fiction. Serial "One Piece", którego premiera miała miejsce w 2023 jest bardzo często brany pod uwagę jako następca. Czy słusznie?
One Piece. Ma zdecydowaną przewagę w jednym
Trzeba przyznać, że coś w tym jest. Akcja tego serialu to połączenie przygody, fantasy, komedii, a nawet horroru. Przy czym, warto pamiętać, że "One Piece" została oparta na popularnej mandze i anime, autorstwa Eiichiro Ody. I niech was nie zmyli fabuła, która koncentruje się na szalonych perypetiach Piratów Słomkowego Kapelusza i ich rzekomego przywódcy Monkey D. Luffy'ego - obsada tego dwuczęściowego serialu Netflixa jest równie dobra jak obsada "Stranger Things". Co może wydawać się imponujące - oba seriale mają też po kilkunastu głównych bohaterów.
W przypadku "One Piece" sukces obsadowy może wydawać się bardziej godny podziwu, bowiem fani znają te postacie w mandze i anime od ponad 20 lat. Obsady zatem trzeba było szukać w oparciu o materiał źródłowy. W związku z tym, Netflix miał nie lada zadanie, aby nie zdenerwować widzów.
A jest tu się w czym wykazać. Seria "One Piece" jest ogromna. Tytuł "One Piece" ustanowił nawet rekord Guinnessa w kategorii "Największej liczby egzemplarzy tej samej serii komiksowej opublikowanych przez jednego autora". Krytycy są zdania, że "One Piece", w przeciwieństwie do "Stranger Things", w pełni wykorzystuje potencjał obsady, dzięki rozbudowanemu fikcyjnemu światu.