Polacy rzucili się na ten miniserial. Nowa jedynka Netflixa wymiata
Jeśli nie wiesz, co obejrzeć w nadchodzący weekend, to Netflix ma dla ciebie propozycję - chillijski serial "Ktoś musi wiedzieć" w ciągu zaledwie jednej doby od pojawienia się na platformie, stał się numerem 1. w rankingu najchętniej oglądanych produkcji. Jak widać, fani kryminałów są nadal jedną z najmocniejszych grup w serwisie.
Netflix. Serial idealny na weekend
Osiem odcinków to optymalna ilość do pochłonięcia w weekend. A niemal każdy wie, że nie ma nic przyjemniejszego, niż kryminał obejrzany na raz. "Ktoś musi wiedzieć" to produkcja, która przyciągnęła widzów nie gwiazdorską obsadą, ani nagłymi zwrotami akcji, ale intrygującą fabułą oraz niebywałym realizmem.
"Ktoś musi wiedzieć" serial bardzo autentyczny
"Ktoś musi wiedzieć" to dramat kryminalny, który został stworzony z myślą o miłośnikach kina tego typu, i to z różnych zakątków świata. Fabuła inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami, które poruszyły chilijskich obywateli. Już na początku, uwagę zwraca nietypowe prowadzenie narracji, które skupia się jakby nieco bardziej na psychologii bohaterów. Narracja nie gna na łeb na szyję, ale jest odpowiednio spowolniona - daje widzowi pole do zastanowienia się na całą sprawą. Co najważniejsze, nie tylko o zagadkę zniknięcia Julio, syna głównej bohaterki tu chodzi, serial doskonale pokazuje, jak dramatyczne wydarzenia wpływają na życie jego najbliższych.
W serialu zastosowano narrację, która pokazuje historię z trzech różnych perspektyw - matki, detektywa oraz księdza, który skrywa istotny sekret.
Reżyserem jest Pepa San Martin oraz Fernando Guzzoni. Inspiracją zaś do powstania serialu jest głośna sprawa zaginięcia Jorge Matute Johnsa, która na długo zapisała się w pamięci społeczności chillijskiej.
8 odcinków dostępnych na Netflixie, od 15 kwietnia 2026.