DAJ CYNK

Roamingowy sen ministra Halickiego

13.05.2015

Dodane przez: Witold Tomaszewski

Kategoria: Felietony

Interakcje: 17508

Roaming to chyba dość skomplikowana sprawa. Co rusz się ktoś się na nim wykłada - a to podając niewłaściwe stawki, a to obwieszczając jego likwidację (serio - chcą nam go zabrać!). Teraz przyszła pora na Ministra Administracji i Cyfryzacji Andrzeja Halickiego, który chyba ma poważny problem ze zrozumieniem zasad obowiązujących w krajach Unii Europejskiej od 7 lat.

Roaming to chyba dość skomplikowana sprawa. Co rusz się ktoś się na nim wykłada - a to podając niewłaściwe stawki, a to obwieszczając jego likwidację (serio - chcą nam go zabrać!). Teraz przyszła pora na Ministra Administracji i Cyfryzacji Andrzeja Halickiego, który chyba ma poważny problem ze zrozumieniem zasad obowiązujących w krajach Unii Europejskiej od 7 lat.

Zobacz: Magdalena Gaj o tańszym roamingu [wideo].

Dziś w Rzeczpospolitej przeczytałem wywiad z ministrem Halickim. Piękny sen o jednolitych cenach usług roamingowych w Europie w ramach uzgadnianych priorytetów cyfryzacyjnych.

Problemem jest (...) dostęp do samego internetu po przekroczeniu granic krajowych. Korzystanie z sieci w takim wypadku wiąże się z dodatkowymi opłatami. W dodatku stawki są różne w zależności od kraju. A skoro jesteśmy jednolitym rynkiem europejskim, takich sytuacji być nie powinno - mówi Halicki w wywiadzie.

Pytany, czy roaming należy zlikwidować ocenia, że idei Roam like at home, która ma na celu spłaszczenie takich opłat, nie można wprowadzić w łatwy sposób, ale realne jest np. ustalenie limitowanej marży dla operatorów.

Zobacz: Bolesna nauczka.

Piękny sen, prawda? Zaraz, zaraz... Sen? Od prawie 7 lat (!) hurtowe ceny w roamingu (czyli te, jakie płacą sobie nawzajem operatorzy), są ściśle regulowane. W podobny sposób regulowane są ceny detaliczne (czyli te, które uiszczają klienci). Określane są ich maksymalne poziomy, które o ile w wypadku hurtu mogą się czasem różnić w zależności od konkretnej umowy i operatorów, o tyle w wypadku detalu są prawie przez wszystkich ustalane na maksymalnym, możliwym poziomie - a to głównie boli ministra w cytowanym wywiadzie. Szczegółową rozpiskę stawek można znaleźć m.in. na Wikipedii - polecam ją szczególnie uwadze Pana Ministra, choć to spóźniona ściągawka...

Przypomniały mi się kurczaki i ziemniaki z debaty pomiędzy Jarosławem Kaczyńskim i Donaldem Tuskiem. To pokazuje, że politycy - niestety - są oderwani od typowych problemów i niewygód życia codziennego szarych Kowalskich (ale odkrycie, co?). Minister Halicki pewnie dawno sam nie płacił rachunku telefonicznego, ani nawet nie oglądał billingu. Tyle, że minister właściwy ds. telekomunikacji takie rzeczy powinien wiedzieć, a już szczególnie zgłębić temat zanim zacznie się na ten temat wypowiadać. No i pytanie co robiły służby prasowe ministerstwa, bo trudno mi uwierzyć, że obyło się bez autoryzacji? Czemu taki babol przeszedł?

Ewidentnie nie mamy ostatnio szczęścia do urzędników, którzy odpowiadają za rynek telekomunikacyjny. Albo wchodzą przez okno, albo wyważają otwarte drzwi.

Zobacz: Urzędowy PR.