Dorobili się i szaleją. Mocno rośnie sprzedaż prywatnych odrzutowców
Nastał czas wielkich debiutów giełdowych firm technologicznych. Interesuje to wiele osób, ale dla nielicznej grupy sprawa ma szczególne znaczenie, bo przynosi im pieniądze. Ogromne pieniądze. Z ich pomocą można zostać królem życia. Albo królową.
Kilka tygodni temu na giełdę wkroczyła firma SpaceX. Z przytupem. Kapitalizacja spółki przekroczyła 2 bln dolarów, dzięki czemu majątek Elona Muska był wyceniany na 1 bln dolarów. Na tym wydarzeniu dorobił się szereg innych osób. A teraz masowo ruszyli oni po dobra luksusowe. I to te z najwyższej półki.
Popyt na prywatne samoloty wystrzelił
Agencja Reutera poinformowała o mocnym wzroście popytu na prywatne odrzutowce. Jedni kupują maszyny na własność, drudzy decydują się na ich współdzielenie, jeszcze inni przystępują do programów, które pozwalają korzystać z maszyn "na życzenie". Podniebne taksówki klasy lux. Wachlarz cenowy w tym biznesie jest naprawdę szeroki. Niektórzy klienci na nowe zabawki wydają dziesiątki milionów dolarów. Kasa ponoć wysypuje się z kieszeni.
Debiut giełdowy SpaceX stworzył fortuny
Skąd pochodzą te środki? Jedną z odpowiedzi jest wspomniany debiut SpaceX. Dorobili się na nim nie tylko przywołany już Musk, ale też zarząd, pierwsi pracownicy, inwestorzy czy bankierzy. Niedawno mogliście przeczytać w serwisie Telepolis., że fortunę zbudował na tym najbogatszy obecnie Polak - Łukasz Nosek. A gdy już się dorobili, postanowili wydać przynajmniej część pieniędzy. I to w sposób niedostępny dla zwykłego śmiertelnika. Po co męczyć się na pokładzie rejsowych maszyn, gdy można się przemieszczać własnym "jetem".
W kolejce ustawiają się już potencjalni bogacze
Na szczęśliwcach ze SpaceX sprawa się nie kończy. Do zakupów ponoć przymierzają się już ludzie związani z Anthropic oraz OpenAI, czyli biznesami związanymi z tzw. sztuczną inteligencją. Rynek czeka już na ich IPO. Do tego dochodzą osoby, które dorobiły się na sukcesie Nvidii czy Microna z USA i Samsunga oraz SK Hynix z Korei Południowej. Niedawno pisałem, że pracownicy tych dwóch ostatnich firm stali się w swoim kraju nową elitą. Oni również nakręcają sprzedaż dóbr luksusowych. Może nie samolotów, ale samochodów, zegarków i podróży już tak.
Obserwując to wszystko, można dojść do prostego wniosku: działalność wspomnianych firm może i będzie dla ludzkości ważna. Może przyniesie nam wielki przełom, wygeneruje skok technologiczny. Ale finalnie ich funkcjonowanie sprowadza się do tego, by wąskiej grupie ludzi zapewnić fortunę i władzę. Opowieści o podboju kosmosu czy stworzeniu oprogramowania, które rozwiąże wszystkie problemy ludzkości, to jedynie ładne opakowanie...