Rząd szykuje bata na Temu, Shein i Aliexpress. Uderzy w nieoczywisty sposób

Ministerstwo Cyfryzacji chce ukrócić zapędy chińskich platform e-commerce, czyli przede wszystkim Temu, Shein oraz Aliexpress. Jak to zrobić, aby jednocześnie nacisnąć na odcisk Stanom Zjednoczonym? Jest pomysł i to sprytny.

Damian Jaroszewski (NeR1o)
14
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Rząd szykuje bata na Temu, Shein i Aliexpress. Uderzy w nieoczywisty sposób

W Ministerstwie Cyfryzacji od dawna trwają prace nad podatkiem cyfrowym. W oryginalnym założeniu miałyby go płacić największe firmy technologiczne, które działają w Polsce. Jednak taka idea nie spodobała się Stanom Zjednoczonym, bo to Amazon, Google czy Apple płaciłyby najwięcej.

Dalsza część tekstu pod wideo

W Ministerstwie Cyfryzacji wpadli na pomysł, jak podatek wprowadzić bez denerwowania Wujka Sama przy jednoczesnym uderzeniu w chińskich gigantów sprzedaży internetowej — informuje Rzeczpospolita.

Rząd opodatkuje Temu, Shein i Aliexpress

W Ministerstwie Cyfryzacji wpadli na pomysł, jak ruszyć sprawę do przodu bez jednoczesnego denerwowania USA. Resort chce wprowadzić podatek cyfrowy, ale w sprytny i przede wszystkim selektywny sposób. Byłby to cios w Chińczyków, dzięki któremu technologiczni giganci z USA płaciliby znacznie mniej.

Ten pomysł to pomniejszenie podatku cyfrowego od CIT, który firmy płacą w Polsce. Zarówno Amazon, Google, jak i Apple mają w naszym kraju swoje biura, centra usług, a nawet działy badań i rozwoju, więc płacą CIT. Dzięki temu ewentualny podatek cyfrowy byłby dla nich dużo mniej bolesny, co — zdaniem ministerstwa — mogłoby przekonać Stany Zjednoczone.

Jednocześnie Temu, Aliexpress czy Shein płaciłyby znacznie więcej. Taki pomysł ma też przekonać koalicję rządzącą, w której nie ma zgody co do podatku cyfrowego. Lewica widzi w nim szansę na ogromne wpływy do budżetu. Jednak KO i przede wszystkim minister finansów Andrzej Domański obawiają się, że koszty geopolityczne i ewentualny konflikt z Donaldem Trumpem byłby zbyt wysokie.

A obawy nie są bezpodstawne. Podatek cyfrowy chciał wprowadzić już rząd PiS, na co ówczesna ambasadorka USA stwierdziła, że byłaby to dyskryminacja amerykańskich firm. Teraz swój sprzeciw wyraził aktualny ambasador Thomas Rose. Można powiedzieć, że wręcz zagroził, że jeśli z niego nie zrezygnujemy, to będą tego konsekwencje.