Połowa Niemców nie kupi w przyszłości telefonu Nokii

Nokia, która postanowiła przenieść jedną ze swych fabryk z Niemiec do Rumunii, nie może liczyć na zrozumienie niemieckiej opinii publicznej. Wizerunek Nokii bardzo w Niemczech ucierpiał.

Redakcja Telepolis
27
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Połowa Niemców nie kupi w przyszłości telefonu Nokii

Nokia, która postanowiła przenieść jedną ze swych fabryk z Niemiec do Rumunii, nie może liczyć na zrozumienie niemieckiej opinii publicznej. Wizerunek Nokii bardzo w Niemczech ucierpiał.

Sondaż przeprowadzony przez instytut Forsa dla tygodnika Stern pokazał, że 56% Niemców zamierza kupować w przyszłości telefony komórkowe innych niż Nokia marek. Tylko 34% ankietowanych nie zamierza brać pod uwagę decyzji o zamknięciu zakładów Nokii w Bochum w Zagłębiu Ruhry przy zakupie kolejnego telefonu komórkowego.

Niemieccy politycy potępiają plany Nokii, oznaczające utratę pracy dla około 2300 ludzi i w proteście już pozbywają się telefonów komórkowych tego koncernu. Szerzej pisaliśmy o tym w tej wiadomości.

Wymianę Nokii na telefon innej firmy zapowiedział szef resortu ochrony konsumenta Horst Seehofer. Szef frakcji SPD w Bundestagu Peter Struck już oddał swoją Nokię i zlecił zakup telefonu komórkowego innej marki. Były premier Bawarii Edmund Stoiber uznał, że kierownictwo Nokii postępuje nieprzyzwoicie i że swą polityką, obliczoną jedynie na maksymalizację zysków, Nokia szarga opinię gospodarki rynkowej. Także minister pracy i spraw społecznych Olaf Scholz uważa, że Nokia postępuje nieprzyzwoicie i że normy przyzwoitości powinny obowiązywać także w gospodarce.

Według rumuńskich mediów Nokia ma rozpocząć produkcję w Rumunii już w tym roku i docelowo zatrudniać 3,5 tys. osób. Pracownicy zatrudnieni tam przy produkcji mają zarabiać średnio równowartość 220 euro miesięcznie.

W Bochum produkujemy około sześciu procent wszystkich naszych telefonów komórkowych. Tymczasem na Bochum przypada 23% naszych łącznych kosztów płacowych - powiedział gazecie Handelsblatt szef Nokii Olli-Pekka Kallasvuo.

Dalsza część tekstu pod wideo