Polkomtel zdemaskował zagłuszanie pielęgniarek

Zagłuszarki telefonów podczas protestu pielęgniarek włączono 19. czerwca zaraz po rozpoczęciu okupacji kancelarii premiera. Specjalistyczne urządzenie dostarczyło BOR - jednak za słabe, więc dodatkowy sprzęt wypożyczyła najprawdopodobniej ABW. A sam fakt zdradził UKE faktycznie kontrolowany przez państwo Polkomtel - pisze Dziennik.

Redakcja Telepolis
99+
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Polkomtel zdemaskował zagłuszanie pielęgniarek

Zagłuszarki telefonów podczas protestu pielęgniarek włączono 19. czerwca zaraz po rozpoczęciu okupacji kancelarii premiera. Specjalistyczne urządzenie dostarczyło BOR - jednak za słabe, więc dodatkowy sprzęt wypożyczyła najprawdopodobniej ABW. A sam fakt zdradził UKE faktycznie kontrolowany przez państwo Polkomtel - pisze Dziennik.

Po dostarczeniu "mocnego" sprzętu przez ABW zagłuszanie stało się tak intensywne, że unieruchomiło stacje przekaźnikowe telefonii w trójkącie Alei Ujazdowskich, Alei Szucha i Polnej. To dlatego specjaliści z Polkomtela postanowili interweniować w UKE. Ich zdaniem zagłuszarki mogły utrudnić życie nawet kilku tysiącom abonentów.

W dokumencie datowanym na 22. czerwca napisali, że przyczyną problemów było stosowanie zagłuszarek w kancelarii premiera. Jednak kilka godzin później ten sam departament nagle wycofał skargę.

W przypadku dalszego występowania problemu sprawę ponownie przekażemy do państwa - napisał do UKE Wojciech Gromek, kierownik działu planowania sieci radiowej, który kilka godzin wcześniej domagał się interwencji UKE.

Sprawy nie chce komentować ani sam Gromek informując, że nie może się wypowiadać się na ten temat, ani rzecznik sieci Elżbieta Sadowska, która stwierdziła, że firma nie ma zwyczaju komentować za pośrednictwem mediów swojej urzędowej korespondencji.

Dalsza część tekstu pod wideo