Podatek od smartfonów. Ceny sprzętu pójdą w górę, ostrzegają eksperci
Rząd zdecydował o rozszerzeniu opłaty reprograficznej na nowe urządzenia, w tym smartfony, co wywołało ogromne kontrowersje. Związek Cyfrowa Polska alarmuje, że wprowadzony podatek obciąży przedsiębiorców, a ostateczne koszty w postaci wyższych cen poniosą konsumenci.
W ostatnim dniu kwietnia Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wydało rozporządzenie, na mocy którego dystrybutorzy elektroniki muszą odprowadzać 1 proc. wartości sprzedawanych smartfonów, tabletów, laptopów, telewizorów oraz dekoderów na rzecz organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi.
Ta decyzja wywołała ogromne niezadowolenie Polaków. Marta Cienkowska, szefowa resortu kultury, która podpisała nowe rozporządzenie, oskarżana jest o łamanie Konstytucji, w myśl zasady, że nowe podatki mogą być wprowadzane tylko ustawą za zgodą parlamentu. W tym jednak przypadku oskarżenia są chybione. Nowelizacja dotyczy bowiem prawa już przyjętego w 1994 roku, które wprost dopuszcza taki tryb uaktualnienia katalogu urządzeń.
Na tym jednak kontrowersje się nie kończą – przede wszystkim pojawia się pytanie, czy w dobie wszechobecnego streamingu opłata powstała w czasach VHS i faksów ma jeszcze w ogóle sens.
Branża alarmuje: wzrosną ceny, zapłacą użytkownicy
Do sprawy odniósł się też Związek Cyfrowa Polska, reprezentujący firmy technologiczne i krajowych dystrybutorów i importerów elektroniki. W ocenie jego ekspertów rozszerzenie opłaty reprograficznej na smartfony i inne nowoczesne urządzenia uderzy przede wszystkim w polskich dystrybutorów i importerów elektroniki. W konsekwencji koszty tej decyzji poniosą konsumenci, w postaci wyższych cen sprzętu i usług cyfrowych
Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska, zaprzecza twierdzeniom ministerstwa, jakoby opłata uderzała w globalnych gigantów technologicznych. Ze względu na niskie marże w handlu, koszty tej decyzji spadną na polskie firmy oraz kupujących, co jest szczególnie dotkliwe w dobie rosnących kosztów i zaburzonych łańcuchów dostaw.
Związek zwraca uwagę, że obecny model opłaty reprograficznej jest przestarzały i nie pasuje do współczesnych realiów, w których użytkownicy korzystają głównie z płatnych serwisów streamingowych. Nowe regulacje oznaczają w praktyce podwójne obciążenie klientów, którzy najpierw płacą abonament za treści, a następnie podatek ukryty w cenie urządzenia.
Organizacja punktuje także brak rzetelnych badań na temat skali prywatnego kopiowania utworów w Polsce i stawia za wzór Finlandię, gdzie rekompensaty dla twórców wypłaca państwo na podstawie cyklicznych audytów rynku.
Decyzja ministerstwa budzi dodatkowe kontrowersje z powodu zaniechania obiecanych audytów w organizacjach, do których trafią nowe środki. Skontrolowano jedynie Stowarzyszenie Filmowców Polskich, a wykryte tam nieprawidłowości na kwotę ponad 13 mln zł zakończyły się zawiadomieniem do prokuratury.
Branża zauważa, że wyższe ceny elektroniki uderzą także w szkoły i administrację publiczną, a największymi beneficjentami luk w systemie mogą okazać się chińskie platformy sprzedażowe, od których wyegzekwowanie opłaty będzie w praktyce bardzo trudne.
Związek Cyfrowa Polska zaznacza, że wsparcie dla twórców jest potrzebne i zasadne, jednak powinno być oparte na nowoczesnych, proporcjonalnych i rynkowo adekwatnych mechanizmach. Zdaniem Michała Kanownika polski rząd zmarnował szansę na to, aby dokonać tej reformy i poddał się lobbingowi organizacji zbiorowego zarządzania, w tym przede wszystkim Stowarzyszeniu Filmowców Polskich, które najmocniej zabiegało o te środki.
Europa i Polska potrzebują dziś rozwiązań, które wspierają rozwój gospodarki cyfrowej, inwestycje i innowacje. Nie osiągniemy tego poprzez mnożenie obciążeń i utrzymywanie niepewności regulacyjnej. Potrzebna jest kompleksowa reforma systemu, a nie jego dalsze rozszerzanie
Związek Cyfrowa Polska zapowiada, że w najbliższych dniach przedstawi dalsze kroki w tej sprawie.