Niemieccy politycy rezygnują z telefonów Nokii
Niemieccy politycy potępiają plany Nokii, zamierzającej przenieść jedną ze swych fabryk z Niemiec do Rumunii, i w proteście pozbywają się telefonów komórkowych tego koncernu.
Niemieccy politycy potępiają plany Nokii, zamierzającej przenieść jedną ze swych fabryk z Niemiec do Rumunii, i w proteście pozbywają się telefonów komórkowych tego koncernu.
Chodzi o likwidację fabryki w Bochum, o czym pisaliśmy w tej wiadomości.
Wymianę Nokii na telefon innej firmy zapowiedział szef resortu ochrony konsumenta Horst Seehofer, podkreślając, że robi to w geście solidarności z załogą fabryki w Bochum.
Gazeta "Bild" donosi, że Seehofer zastanawia się nawet nad "banicją" Nokii z całego swojego resortu. Szef frakcji SPD w Bundestagu Peter Struck już oddał swoją Nokię i zlecił zakup telefonu komórkowego innej marki.
Były premier Bawarii Edmund Stoiber uznał, że kierownictwo Nokii postępuje "nieprzyzwoicie" i że swą polityką, obliczoną jedynie na maksymalizację zysków, Nokia "szarga opinię gospodarki rynkowej".
Ale najgorsze Nokię dopiero czeka, centrala związkowa DGB wzywa do bojkotu Nokii i wszystko wskazuje na to, że hasło chwyciło.
Według rumuńskich mediów Nokia ma rozpocząć produkcję w Rumunii już w tym roku i docelowo zatrudniać 3,5 tys. osób. Pracownicy zatrudnieni tam przy produkcji mają zarabiać średnio równowartość 220 euro miesięcznie.
Nokia tłumaczyła decyzję o zamknięciu fabryki w Bochum "brakiem konkurencyjności geograficznej". "Nawet modernizacja i nowe inwestycje nie uczyniłyby tych zakładów bardziej konkurencyjnymi" - głosi komunikat.