"Oko Saurona" w Kolbuszowej Górnej. Maszt zamienił noc w koszmar (aktualizacja)

Nowoczesna technologia nie zawsze idzie w parze z komfortem sąsiadów. Mieszkańcy Kolbuszowej Górnej zmagają się z nietypowym problemem. Wszystko przez nową wieżę telekomunikacyjną, która stanęła blisko ich domów.

Marian Szutiak (msnet)
26
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
"Oko Saurona" w Kolbuszowej Górnej. Maszt zamienił noc w koszmar (aktualizacja)

Czerwony blask w każdym oknie

Jak informuje serwis Kolbuszowa Lokalnie, mieszkańcy miejscowości mają dość. Od czerwca nad ich głowami góruje 54-metrowa konstrukcja. Problem nie dotyczy jednak zasięgu, a intensywnego oświetlenia ostrzegawczego. Czerwone światło bije z masztu przez całą noc i, jak twierdzą protestujący, wpada prosto do mieszkań.

Dalsza część tekstu pod wideo

Ludzie nadali konstrukcji wymowny przydomek: "Oko Saurona". Twierdzą, że blask jest tak silny, że utrudnia codzienne czynności. Jedna z mieszkanek opisuje, że czerwona poświata odbija się w ekranie telewizora i naczyniach w kuchni. Niektórzy musieli całkowicie przeorganizować układ pomieszczeń w swoich domach.

Sypialnie trafiają na drugą stronę budynków, byle dalej od krwistej łuny. Dzieci boją się zasypiać, a dorośli czują się bezradni. Podczas mglistych nocy efekt jest jeszcze gorszy. Okolica wygląda wtedy jak plan filmu grozy.

Przepisy są nieubłagane

Maszt stoi około 270 metrów od najbliższych zabudowań. Pod względem prawnym wszystko wydaje się w porządku. Operator sieci Play, czyli spółka P4 tłumaczy, że światła to wymóg bezpieczeństwa. Tak wysokie obiekty muszą być widoczne dla pilotów i służb lotniczych.

Lokalne urzędy również nie widzą pola do manewru. Gmina wydała warunki zabudowy, a starostwo pozwoliło na budowę. Protesty i petycje z podpisami kilkudziesięciu osób na razie nic nie dały. Dokumenty są prawomocne i zgodne z rozporządzeniami ministerstwa.

Czy jest szansa na zmianę?

W sprawę zaangażował się Tomasz Buczek, poseł do Parlamentu Europejskiego. Zwraca on uwagę na niefortunną lokalizację wieży. Maszt postawiono w kotlinie, co sprawia, że światło bije pod fatalnym kątem bezpośrednio w okna. Polityk zapowiada interpelację w tej sprawie.

Mieszkańcy liczą na indywidualne podejście do ich problemu. Sugerują, że technologia powinna służyć ludziom, a nie robić z nich niewolników we własnych domach. Jeśli interwencje nie pomogą, kolejnym krokiem może być walka o odszkodowania przed sądem.

Aktualizacja: Komentarz Play

Prośbę o komentarz w przedstawionej powyżej sprawie wysłałem do biura prasowego Play. Oto informacje, które otrzymałem.

Operator Play buduje do tysiąca nowych stacji bazowych, często w mniejszych niż w tym wypadku odległościach od zabudowy mieszkaniowej i dotąd nie zdarzyło się abyśmy otrzymali podobne zgłoszenie o uciążliwości wynikającej z obecności oznakowania świetlnego. Nie oznacza to jednak, że nie przejmujemy się zgłoszeniem mieszkańców, dlatego staramy się możliwie najlepiej wytłumaczyć tę sytuację. Odpowiedzieliśmy na pismo skierowane z ich strony podkreślając, że bezpieczeństwo ruchu powietrznego jest jednym z kluczowych elementów regulowanym prawnie, dlatego nakładane są na inwestorów telekomunikacyjnych konkretne obowiązki, które musimy spełniać, aby móc rozwijać infrastrukturę.

Ze względu na rodzaj naszych inwestycji, jako inwestor jesteśmy zobowiązani, na podstawie: Ustawy Prawo Budowlane z dnia 7 lipca 1994r., Ustawy Prawo Lotnicze z dnia 3 lipca 2002r. a także Rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 12 stycznia 2021r. w sprawie przeszkód lotniczych, powierzchni ograniczających przeszkody oraz urządzeń o charakterze niebezpiecznym, posiadać dla każdej lokalizacji, na której obowiązuje powierzchnia ograniczająca zabudowę, odpowiednią opinię Sił Zbrojnych RP o możliwości lokalizacji inwestycji ze względu na wysokość zabudowy. W drodze tej opinii Siły Zbrojne RP nie tylko uzgadniają wskazaną przez nas lokalizację i wysokość planowanego obiektu, ale również w niektórych przypadkach nakładają na nas obowiązek sposobu i rodzaju oznakowania. Nikt po stronie spółki P4 nie jest upoważniony do tego, aby decydować, dla jakich lokalizacji i w jakim zakresie takie oznakowanie ma się pojawić.

Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Infrastruktury w sprawie przeszkód lotniczych:

- oznakowanie wykonuje się w sposób wskazujący położenie przeszkód lotniczych, ich ogólny kształt i rozmiary, zapewniający niezakłóconą widoczność przeszkód lotniczych w dzień i w nocy ze statku powietrznego zbliżającego się do przeszkody lotniczej z dowolnego kierunku a oznakowanie przeszkód lotniczych składa się z oznakowania dziennego i nocnego,

- oznakowanie dzienne wykonuje się przez pomalowanie obiektu, z kolei oznakowanie nocne wykonuje się przez użycie świateł przeszkodowych: średniej intensywności typu B, średniej intensywności typu C, niskiej intensywności typu A, niskiej intensywności typu B lub niskiej intensywności typu E. Kolor, rodzaj sygnału, rozsył wiązki światła i najwyższe wartości intensywności dla świateł przeszkodowych również są ściśle określone.

Dla stacji bazowej zlokalizowanej w Kolbuszowej Górnej, której wysokość wynosi 54m, zgodnie z poniżej przytoczonymi paragrafami Rozporządzenia Ministra Infrastruktury w sprawie przeszkód lotniczych leży na nas obowiązek zastosowania oznakowania świetlnego na najwyższym punkcie i na poziomach pośrednich:

§ 35 Oznakowanie nocne przeszkody lotniczej, o której mowa w ust. 1, której przynajmniej jeden wymiar w rzucie poziomym przekracza 45 m, wykonuje się przez użycie świateł przeszkodowych rozmieszczonych równomiernie, a odstępy między nimi nie mogą przekraczać 45 m.

§ 36 Poziomy pośrednie wyznacza się możliwie równomiernie między światłami przeszkodowymi rozmieszczonymi na najwyższym punkcie albo najwyższym poziomie przeszkody lotniczej a poziomem otaczającego terenu lub wody albo górnym poziomem obiektów zabudowy otaczających przeszkodę lotniczą lub górnym poziomem lasu otaczającego przeszkodę lotniczą, a odstępy między tymi poziomami nie mogą przekraczać 52 m.

Paweł Antończyk, Ekspert ds. Public Affairs, P4 Sp. z o.o.