Policja złapała hakera od wycieku z Morele
Sprawa gigantycznego wycieku danych sprzed lat doczekała się niespodziewanego finału. Polscy funkcjonariusze namierzyli osobę odpowiedzialną za głośny atak na popularny sklep internetowy.
Sprawca ataku namierzony
Funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości zakończyli działania operacyjne w sprawie włamania do Morele.net. Do zdarzenia doszło w 2018 roku. Postępowanie nadzorowała Prokuratura Okręgowa w Krakowie. Sprawa była początkowo umorzona z powodu niewykrycia sprawcy. Organy ścigania wróciły jednak do analizy zebranych dowodów.
Śledczy nawiązali współpracę z pokrzywdzoną spółką. Pozwoliło to na dokładne odtworzenie przebiegu ataku. Analitycy zidentyfikowali sposób działania włamywacza. Przeanalizowali pozostawione przez niego cyfrowe ślady. Działania te doprowadziły do ustalenia tożsamości podejrzanego.
Zatrzymanie i zarzuty
Prokurator przedstawił zarzuty podejrzanemu 30 stycznia 2026 roku. Okazał się nim 29-letni obywatel Polski. Mężczyzna odpowie z artykułu 267 Kodeksu karnego. Przepis ten dotyczy bezprawnego uzyskania informacji.
Podejrzany przyznał się do zarzucanych mu czynów. Złożył też obszerne wyjaśnienia w tej sprawie. Jest to istotny sukces polskich służb zajmujących się cyberprzestępczością. Wykrycie sprawcy po tak długim czasie zdarza się rzadko.
Skala wycieku danych
Atak na sklep Morele.net był jednym z największych incydentów tego typu w polskim handlu elektronicznym. Łupem sprawcy padły dane osobowe klientów. Baza zawierała imiona, nazwiska oraz numery telefonów. Wykradziono również adresy e-mail i adresy zamieszkania.
Haker przejął także zaszyfrowane hasła użytkowników. Śledztwo potwierdziło natomiast brak dostępu do danych płatniczych. Informacje o kartach kredytowych i kontach bankowych pozostały bezpieczne. Klienci sklepu otrzymali stosowne powiadomienia tuż po wykryciu naruszenia.