Stara dyskietka kontra nowoczesna Tesla. Wynik tego starcia zaskakuje
Nie wszyscy ślepo podążają za nowymi technologiami - jest wielu zwolenników rozwiązań retro. Tym razem jednak postanowiono zbliżyć do siebie dwa światy.
Dyskietki 3,5" debiutowały w latach 80. ubiegłego wieku, a największą popularnością cieszyły się w latach 90. Potem jednak stopniowo traciły na popularności - początkowo przez płyty CD, później DVD, aż wreszcie pendrive'y i dyski przenośne. Obecnie próżno ich szukać na rynku konsumenckim, a wyjątkiem jest bankowość, lotnictwo czy wojsko. Nie oznacza to jednak, że wciąż nie mają małej grupki oddanych fanów.
Tesla rozpoznała urządzenie jako zwykły nośnik danych
Jednym z nich jest najwyraźniej Oleg Kutkov, ukraiński inżynier i programista. Pochwalił się on na platformie X (daw. Twitter), że podłączył do swojego auta stację dyskietek 3,5" i z powodzeniem uruchomił z niej plik *.mp3. Na nośniku o pojemności 1,44 MB znalazł się utwór "Never Gonna Give You Up" Ricka Astleya, a całość zadziałała po wpięciu napędu do portu USB w schowku samochodu przez konwerter USB-FDD.
Najciekawsze jest to, że obyło się bez większych przeróbek. Tesla rozpoznała urządzenie jako zwykły nośnik danych, więc system potraktował je jak zewnętrzną pamięć dla multimediów. Samo wczytanie pliku chwilę trwało, a pracę głowicy napędu było wyraźnie słychać, ale efekt końcowy okazał się zaskakująco dobry.
I connected a 3.5'' floppy drive to my @Tesla, and it works.
— Oleg Kutkov 🇺🇦 (@olegkutkov) April 8, 2026
It's nice that the Linux kernel still supports this subsystem. The system script mounts any detected disk drive (with some exceptions) as external storage for Sentry/Dashcam/media source.
It's even possible to play a… pic.twitter.com/lHndt6moAX
Oczywiście nie bez znaczenia tutaj było to, że oprogramowanie Tesli bazuje na Linuxie - a przynajmniej jego część związana z rozrywką. Społeczność tego systemu odpowiedzialna za sterowniki znana jest z utrzymywania wsparcia dla urządzeń legacy dłużej niż w przypadku Windowsa. Mimo wszystko to tylko ciekawostka, bez żadnego praktycznego zastosowania.