Stara dyskietka kontra nowoczesna Tesla. Wynik tego starcia zaskakuje

Nie wszyscy ślepo podążają za nowymi technologiami - jest wielu zwolenników rozwiązań retro. Tym razem jednak postanowiono zbliżyć do siebie dwa światy.

Przemysław Banasiak (Yokai)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Stara dyskietka kontra nowoczesna Tesla. Wynik tego starcia zaskakuje

Dyskietki 3,5" debiutowały w latach 80. ubiegłego wieku, a największą popularnością cieszyły się w latach 90. Potem jednak stopniowo traciły na popularności - początkowo przez płyty CD, później DVD, aż wreszcie pendrive'y i dyski przenośne. Obecnie próżno ich szukać na rynku konsumenckim, a wyjątkiem jest bankowość, lotnictwo czy wojsko. Nie oznacza to jednak, że wciąż nie mają małej grupki oddanych fanów.

Dalsza część tekstu pod wideo

Tesla rozpoznała urządzenie jako zwykły nośnik danych

Jednym z nich jest najwyraźniej Oleg Kutkov, ukraiński inżynier i programista. Pochwalił się on na platformie X (daw. Twitter), że podłączył do swojego auta stację dyskietek 3,5" i z powodzeniem uruchomił z niej plik *.mp3. Na nośniku o pojemności 1,44 MB znalazł się utwór "Never Gonna Give You Up" Ricka Astleya, a całość zadziałała po wpięciu napędu do portu USB w schowku samochodu przez konwerter USB-FDD.

Najciekawsze jest to, że obyło się bez większych przeróbek. Tesla rozpoznała urządzenie jako zwykły nośnik danych, więc system potraktował je jak zewnętrzną pamięć dla multimediów. Samo wczytanie pliku chwilę trwało, a pracę głowicy napędu było wyraźnie słychać, ale efekt końcowy okazał się zaskakująco dobry.

Oczywiście nie bez znaczenia tutaj było to, że oprogramowanie Tesli bazuje na Linuxie - a przynajmniej jego część związana z rozrywką. Społeczność tego systemu odpowiedzialna za sterowniki znana jest z utrzymywania wsparcia dla urządzeń legacy dłużej niż w przypadku Windowsa. Mimo wszystko to tylko ciekawostka, bez żadnego praktycznego zastosowania.