Rynek zalewają podróbki. Są coraz trudniejsze do wykrycia
Wybierasz znaną i cenioną firmę, wydajesz od kilkuset złotych do ponad tysiąca i dostajesz... elektrozłom. To niestety coraz popularniejsze.
Niedobory pamięci sprawiają, że rynek SSD stał się idealnym środowiskiem dla oszustów. Z jednej strony mamy absurdalne ceny, z drugiej kuszące "okazje", które w praktyce bywają pułapką. Przekonał się o tym boleśnie jeden z internautów, który kupił nowy dysk Samsung 990 Pro 2 TB. Problem w tym, że nośnik okazał się perfekcyjnie przygotowaną podróbką.
Zakupu dokonano u lokalnego dystrybutora
Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało wzorowo. Windows rozpoznał SSD jako Samsung 990 Pro, a CrystalDiskInfo potwierdził to i nawet podał firmware 0B2QJXD7, czyli oryginalne, choć już nieco przestarzałe oprogramowanie tego modelu. Dopiero jeden szczegół zapalił lampkę ostrzegawczą - interfejs PCIe 3.0. Tymczasem oryginał korzysta z PCIe 4.0.
Kolejne testy tylko pogłębiły wątpliwości. Podczas kopiowania plików wydajność była dramatycznie niska - mówimy o odczycie sekwencyjnym na poziomie około 20 MB/s i zapisie rzędu 10 MB/s, czyli gorszych transferach niż w starych pendrive’ach USB 2.0. Ostateczny werdykt wydała aplikacja Samsung Magician, która oznaczyła dysk jako podróbkę.
Chociaż sytuacja miała miejsce w Indiach, to podobnych podróbek nie brakuje i w Polsce. Najwięcej znaleźć można ich na portalach jak OLX. W obecnej sytuacji rynkowej najlepsza rada jest prosta - jeśli nie musisz, wstrzymaj się z zakupem SSD do czasu stabilizacji cen. Oprócz tego warto wybierać tylko sprawdzonych sprzedawców, a rozpakowywanie produktu nagrywać. No i jak zawsze trzeba unikać podejrzanie tanich ofert.