Winamp chce powrócić. Pytanie czy nie jest na to zbyt późno?

Prawdziwy dinozaur dla fanów muzyki nie chce być już zwykłą skamieliną. Zamiast tego mamy dostać "nową", dodatkowo płatną usługę.

Przemysław Banasiak (Yokai)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Winamp chce powrócić. Pytanie czy nie jest na to zbyt późno?

Winamp ponownie próbuje wrócić do pierwszej ligi. Kultowy odtwarzacz, który dla milionów osób był nieodłącznym elementem komputerów w czasach świetności formatu *.mp3, przygotowuje własną usługę streamingową. Technologiczne zaplecze oraz dostęp do globalnego katalogu muzycznego zapewni mu znana platforma Deezer.

Dalsza część tekstu pod wideo

Premierę zapowiedziano na pierwszą połowę 2027 roku

Mówimy o rozwiązaniu działającym w tzw. modelu white-label. Oznacza to, że użytkownicy nie zobaczą kolejnej wersji aplikacji, lecz usługę działającą pod marką Winamp i z nowym interfejsem. Potwierdzono, że płatny abonament zostanie w pełni zintegrowany z odtwarzaczem. Nie ujawniono jeszcze ceny ani listy krajów, w których oferta będzie dostępna.

Nowy Winamp ma połączyć streaming z lokalnymi plikami, podcastami, internetowymi radiami oraz kolekcjami przechowywanymi w chmurze. Nie jest to pomysł budowany od zera, bo obecna aplikacja posiada podobna funkcjonalność w ramach Fanzone. Jednak kolejna generacja odtwarzacza ma rozwinąć tę koncepcję o pełnoprawny katalog streamingowy.

Premierę zapowiedziano na pierwszą połowę 2027 roku. Największym problemem może jednak nie być technologia, lecz przekonanie klientów do opłacania następnego abonamentu obok Spotify, Apple Music czy YouTube Music. Chociaż wbrew pozorom Winamp wciąż ma wiernych fanów - według przedstawionych danych z klasycznego odtwarzacza komputerowego nadal korzysta ponad 40 milionów osób.