Grozi nam podtrucie ołowiem. Dość nieoczekiwane źródło

Naukowcy wykryli w powietrzu zauważalne stężenie ołowiu. Analiza minionych siedmiu lat wykazała dość nieoczekiwane źródło tego metalu ciężkiego. 

Jakub Krawczyński (KubaKraw)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Grozi nam podtrucie ołowiem. Dość nieoczekiwane źródło

Ołów nadal jest aktywny

Badacze z University of Massachusetts Amherst wzięli pod lupę cząsteczki zanieczyszczeń z pięciu małych miasteczek oraz obszarów podmiejskich w północnowschodniej części USA. Badania uwzględniały stan powietrza z siedmiu poprzednich lat i wykazały, że znajdują się tam zauważalne ilości ołowiu.

Dalsza część tekstu pod wideo

Skąd się ten jednak ołów wziął? Jak się okazuje – z drewna. Przy wyższym stężeniu cząsteczek wytworzonych w wyniku spalania drewna wzrastała ilość unoszącego się w powietrzu ołowiu. Szczególnie widoczna była korelacja pomiędzy potasem a ołowiem. Wraz z rozwojem projektu, naukowcy postanowili przyjrzeć się 22 innym miastom w USA, gdzie zależność pomiędzy ołowiem a potasem nadal się utrzymywała, choć w różnym stopniu.

Stężenie ołowiu pojawiającego się w pyłach zawieszonych było niższe niż dopuszczalne limity w USA, ale każda styczność z tym metalem jest szkodliwa. Tricia Henegan, doktorantka na Uniwersytecie Massachusetts Amherst i pierwsza autorka badania, powiedziała: "Paliwa drzewne są popularnym wyborem w wielu miejscach na świecie. Obawialiśmy się, że mogą zawierać szkodliwe pierwiastki, które narażają społeczeństwo na ryzyko. Okazało się, że mieliśmy rację."

Ołów był wykorzystywany przez niemal 100 lat aż do 2021 roku jako dodatek do paliwa i choć został wycofany w branży motoryzacyjnej, to nadal używa się go np. w lotnictwie. Pierwiastek ten przyczynił się do zanieczyszczenia oceanów, gleb, jak i zatrucia ludzi przez dostanie się do krwioobiegu. Naukowo udowodniono, że styczność z ołowiem jest bardzo szkodliwa w każdym etapie życia, a mamy z tym pierwiastkiem kontakt z wielu źródeł.

Chociaż stężenia ołowiu pozostają poniżej dopuszczalnych norm, naukowcy podkreślają, że nie ma bezpiecznego poziomu ekspozycji na ten metal. Badania prowadzone w brytyjskich miastach wykazują, że podwyższone stężenia ołowiu w powietrzu pojawiają się regularnie zimą. Jest to sezon, kiedy spalanie drewna jest najpowszechniejsze. Dotychczas zjawisko to tłumaczono obecnością odpadowego drewna pokrytego starą farbą ołowiową, jednak wyniki badań z UMass Amherst sugerują, że metal pochodzi z samego drewna. Oznacza to, że każde spalanie drewna może zwiększać narażenie mieszkańców na ołów.

Skąd jednak ołów bierze się w drewnie? Henegan wyjaśnia: "Najbardziej logiczne wyjaśnienie jest takie, że pochodzi on z gleby. Najprawdopodobniej jest wchłaniany przez drzewa razem ze składnikami odżywczymi i wodą. Gdy już znajdzie się wewnątrz drzewa, odkłada się w jego tkankach i pozostaje tam aż do momentu spalenia."

Potwierdzają to również inne badania. Analizy pieców – zarówno starszych, jak i nowoczesnych – wskazują, że temperatury spalania są wystarczająco wysokie, aby ołów przedostawał się do dymu. Z kolei szwedzkie badania z 2003 roku przeprowadzone na obszarach wiejskich wykazały wyższe stężenia ołowiu w domach ogrzewanych drewnem w porównaniu z tymi, w których z tego źródła ciepła nie korzystano.

Henegan nie pozostawia złudzeń co do przyszłości drewna jako paliwa: "Wykorzystywanie drewna jako źródła energii to relikt przeszłości, do którego nie powinniśmy wracać, jeśli mamy wybór."