Ta dieta to hit dekady. Naukowcy: niektórym nie wyjdzie na zdrowie
Naukowcy są pełni obaw. Najnowsze badanie przynosi wątpliwości, czy popularny post przerywany przynosi nam więcej korzyści, czy też ryzyka dla naszego zdrowia?

Post przerywany hitem dietetycznym dekady
Jedno jest pewne, okresowy post stał się dietetycznym trendem dekady. Nic w tym dziwnego. Nie trzeba w nim mozolnie liczyć kalorii, ani też ograniczać węglowodanów. Na dobrą sprawę, wystarczy tylko zmienić pory posiłków, a niekoniecznie to, co jemy. A jeśli tylko go trzymamy i nie podjadamy poza posiłkami, to faktycznie pozwala nam zachować szczupłą sylwetkę.
Jak dotąd, badania naukowe potwierdziły działanie postu. Sugerowały, że wydłużenie postu nocnego może nawet poprawić metabolizm, wspomóc naprawę komórek, a co za tym idzie nawet wydłużyć życie. Ale dietetycy już od dawna ostrzegali, że omijanie posiłków nie dla każdego może być cudownym rozwiązaniem. Może być ryzykowne dla osób z chorobami współistniejącymi.



Pierwsze tego typu badanie sieje wątpliwości
Teraz, pierwsze tego typu badanie, przeprowadzone na dużą skalę, budzi poważne obawy. Naukowcy przeanalizowali dane ponad 19 000 dorosłych i odkryli, że osoby, które ograniczały spożycie posiłku do mniej niż ośmiu godzin dziennie, miały o 135% wyższe ryzyko zgonu z powodu chorób układu krążenia — śmierci z powodu chorób serca — niż osoby, które jadły dłużej niż 12-14 godzin.
Oznacza to, że w zależności od stanu zdrowia, stylu życia i danych medycznych, niektóre osoby stosujące post przerywany są bardziej narażone na wystąpienia problemów z sercem, takich jak zawał lub udar.
Badania to głównie sygnał, brak dowodów na związek przyczynowo-skutkowy. Jedno jest pewne, dane podważają tezę o poście jako bezpiecznej drodze ku lepszemu zdrowiu.