Polska tonie w smogu. To nie tylko mróz, ostrzega Kanarek
Sytuacja powietrzna w Polsce jest fatalna. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozsyła alerty z ostrzeżeniami, ale skalę problemu dobrze obrazują też smartfony. Popularne aplikacje monitorujące jakość powietrza, takie jak Kanarek, świecą się na czerwono i fioletowo, wskazując normy przekroczone o kilkaset procent.
Mroźny początek roku przyniósł ze sobą nie tylko niskie temperatury, ale i gęstą, toksyczną mgłę, która zawisła nad wieloma miastami. Dane z czujników nie pozostawiają złudzeń – oddychanie powietrzem w polskich miastach jest obecnie wyzwaniem dla naszych płuc.
Zabójcze odczyty w aplikacji Kanarek
Wystarczy rzut oka na mapy zanieczyszczeń w aplikacji Kanarek, by zrozumieć powagę sytuacji. W największych aglomeracjach wskaźniki przekroczenia normy poszybowały w górę, osiągając poziomy zagrażające zdrowiu:
- Katowice: PM10 – 408%, PM2,5 – 715%,
- Warszawa: PM10 – 322%, PM2,5 – 695%,
- Gdańsk: PM10 – 304%, PM2,5 – 640%.
Tak wysokie przekroczenia norm dla pyłów zawieszonych oznaczają, że wyjście na zewnątrz, zwłaszcza w celach rekreacyjnych czy na spacer z dziećmi, jest obecnie fatalnym pomysłem.
Już we wtorek i środę, 6 i 7 stycznia, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wydało alerty smogowe, ostrzegając przed bardzo złą jakością powietrza (głównie pył PM10). SMS-y z apelem o unikanie aktywności na zewnątrz trafiły m.in. do mieszkańców Łomży oraz powiatów: otwockiego, kłodzkiego i łaskiego.
Problem dostrzegają też międzynarodowe serwisy. W rankingu IQAir, który sumuje zanieczyszczenia (m.in. ozon, tlenki azotu, tlenek węgla), polskie miasta regularnie trafiają do niechlubnej czołówki. Dziś wśród nich najwyższą pozycję zajmuje Wrocław (9. miejsce w globalnym rankingu najbardziej zanieczyszczonych dużych miast), na 12. znalazł się Kraków, a na 13. – Warszawa, która wczoraj okupowała nawet 9. lokatę.
Winna jest mieszanka mrozu i bezwietrznej pogody
Obecny stan rzeczy to efekt nałożenia się na siebie trzech czynników. Po pierwsze, mamy do czynienia z silnym mrozem, co naturalnie wymusza intensywniejsze ogrzewanie domów. W ruch idą piece i kotły, co generuje tzw. niską emisję, czyli dym z kominów, który unosi się na niewielkiej wysokości.
Po drugie, nad Polską utrzymuje się układ wyżowy, który przyniósł bezwietrzną aurę. Brak wiatru sprawia, że toksyczna chmura nie ma gdzie uciec. Zanieczyszczenia kumulują się przy samej ziemi, tworząc gęsty smog. Warto pamiętać, że problem ten nie dotyczy wyłącznie metropolii. W małych miejscowościach i na wsiach, gdzie dominuje ogrzewanie węglowe, sytuacja często jest równie dramatyczna.
Smog to zawiesina zawierająca pyły PM2,5 i PM10, rakotwórczy benzopiren oraz tlenki azotu. Ekspozycja na taką mieszankę podrażnia drogi oddechowe, sprzyja alergiom, a długofalowo zwiększa ryzyko zawałów, udarów, nowotworów oraz problemów z płodnością.
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa radzi, jak się zachowawca, w sytuacji, gdy powietrze jest zanieczyszczone:
- zrezygnuj ze spacerów na świeżym powietrzu,
- zrezygnuj z uprawiania sportu na zewnątrz,
- ogranicz wietrzenie pomieszczeń.