YouTube zalewają pirackie treści. Autorzy załamują ręce

YouTube zalewany jest pirackimi wersjami audiobooków znanych autorów. Uwagę na problem zwrócił pisarz - Arkady Saulski.

Damian Jaroszewski (NeR1o)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
YouTube zalewają pirackie treści. Autorzy załamują ręce

Pirackie audiobooki na YouTube

Jakiś czas temu trafiłem na wpis Arkadego Saulskiego na jego profilu na Facebooku. Autor około 20 książek, w tym między innymi Trylogii z Karolem Hotaro, skarżył się na narastający problem z pirackimi audiobookami, które ciągle publikowane są na YouTubie.

Dalsza część tekstu pod wideo

Ten post powstaje z bezradności. Otóż od kilku miesięcy pewien kanał na YouTube całkowicie bezprawnie (i bezkarnie) udostępnia moje audiobooki - za darmo można słuchać Czarnej Kolonii i obu tomów Wilka, czyli moich debiutanckich technothrillerów, którym w tym roku, tak, tak, stuknie dekada.

napisał pisarz na swoim Facebooku.

Sprawa mnie na tyle zainteresowała, że postanowiłem się jej bliżej przyjrzeć. Wystarczył tak naprawdę szybki reaserch, aby zdać sobie sprawę ze skali problemu. Na YouTubie można znaleźć mnóstwo pirackich wersji audiobooków znanych autorów, w tym Stephena Kinga czy Remigiusza Mroza, który jest najbardziej poczytnym pisarzem w Polsce.

YouTube zalewają pirackie treści. Autorzy załamują ręce

Nie brakuje też książek całkowicie nowych, np. "Labirynt" wspominanego już Mroza. Co ciekawe, piraci zdają się stosować dość ciekawą taktykę na podbicie swoich materiałów, które mają dużo więcej wyświetleń niż oryginalne, legalne audiobooki.

Jak to robią? Ich filmy pełne są komentarzy. Rzecz w tym, że wszystkie one wyglądają sztucznie. Dodawane są z fikcyjnych kont, które mają podobne nazwy, czyli imię+nazwisko+losowe liczby. Wyraźnie widać tutaj działanie botów, które najwyraźniej działa. Sami zobaczcie:

YouTube zalewają pirackie treści. Autorzy załamują ręce

W ten sposób piracka wersja ma aż 52 tys. wyświetleń, gdzie ten sam materiał na kanale audioteka to zaledwie 1,5 tys. wyświetleń.

YouTube nie reaguje?

Tymczasem Arkady Saulski zarówno we wpisie na Facebooku, jak i późniejszej rozmowie z nami zwraca uwagę na bierność YouTube'a.

O sprawie wiedzą zarówno Drageus Publishing House, czyli pierwotny wydawca, jak również Storybox, czyli wydawca wersji audio. Sam także zgłaszałem problem, niestety bez odzewu. Jako, że główne prawa do audio ma Storybox, to po jego stronie jest kontakt z YT, ja mogę jedynie korzystać z formularzy zwyczajnego użytkownika YT. Niestety, audiobooki wiszą od miesięcy, nabijają kolejne odsłuchania, ale ze strony YT nie ma żadnej reakcji. Może gdybym był bestsellerowym autorem? Ale jako literacki no-name - nie mam szans.

powiedział w rozmowie z Telepolis.pl pisarz.

Postanowiłem zapytać, jak sprawa wygląda z perspektywy większych wydawców. Pytania skierowałem między innymi do firmy Prószyński Media (Prószyński i S-ka).

Temat nieuprawnionego udostępnia audiobooków w serwisie YouTube jest nam oczywiście znany. Cyklicznie zgłaszamy tej platformie naruszenia naszych praw autorskich i nielegalnie udostępniane treści są dosyć szybko usuwane, a konta na YT zajmujące się takim procederem często w wyniku zgłoszeń są blokowane lub usuwane. Niestety po pewnym czasie audiobooki takie pojawiają się znowu na innych profilach, pod zmienionymi tytułami itp., co powoduje, że trudno jest nam skutecznie zwalczyć ten problem.

przekazał nam Kamil Kazimierczak, wiceprezes zarządu wydawnictwa.

Zatem mamy perspektywę dwóch wydawnictw. Małego, którego czuje się bezradne w walce z pirackimi materiałami na YouTube oraz dużego, które mówi o dość sprawnym usuwaniu materiałów, ale jednocześnie zauważa, że te szybko wracają. To tylko potwierdza, że problem jest, i to duży.

Co na to Google?

Pytania w tej sprawie przesłałem też do Google Polska, aby od właściciela serwisu YouTube dowiedzieć się, jak wygląda sytuacja. Firma zwróciła przede wszystkim uwagę na fakt, że każdy użytkownik platformy ma dostęp do zestawu narzędzi, które pozwalają zarządzać prawami autorskimi. W ten sposób mogą oni kontrolować swoje materiały w serwisie. 

To między innymi formularz internetowy DMCA, gdzie każdy użytkownik może zgłosić naruszenie praw autorskich. Poza tym Google pozwala twórcom oraz partnerom korporacyjnym (np. wydawnictwom) na wysyłanie próbek swoich materiałów, aby system automatycznie przeszukał YouTube'a i wykrył pirackie materiały.

YouTube zalewają pirackie treści. Autorzy załamują ręce

Co prawda Google przyznaje, że zdarzają się przypadki, w których system nie rozpozna dopasowania. Może to wynikać albo z prób obejścia mechanizmu Content ID, albo krótkiego wykorzystania chronionego utworu. W takim wypadku pozostaje już ręczne zgłaszanie roszczenia.

Interwencja Google'a

Po naszych pytaniach książki Arkadego Saulskiego zostały usunięte z YouTube'a. Nie wiemy, czy to rzeczywiście wynika z naszego zainteresowania sprawą, czy to zwykły zbiego okoliczności. Nie chcemy nadmiernie przypisywać sobie zasług. Duża w tym zasługa jest też samych fanów autora, którzy masowo zgłaszali nielegalne materiały. Najważniejszy jest fakt, że Google zainterweniował, czym pochwalił się sam autor.

WYGRAŁEM. A właściwie wygraliśmy My, czyli ja i Wy, drodzy Czytelnicy, bowiem sprawa o której pisałem kilka dni temu zakończyła się miłym finałem. Na omawianym, złodziejskim kanale YT NIE MA już moich książek. Co prawda walka trwa i będę dążył do strącenia z rowerka tego kanału po prostu jako takiego (przypominam, że nadal okrada moich przyjaciół Darka Domagalskiego i Rafała Dębskiego), ale moich pozycji już tam nie uświadczycie.

napisał autor na swoim profilu na Facebooku.

Dlatego tak ważne jest, aby pirackie materiały zgłaszać do YouTube'a. Wydawnictwa powinny też korzystać z przysługujących im narzędzi, w tym możliwości zgłaszania do serwisu próbek oryginalnych materiałów. Dzięki temu jest większa szansa, że nielegalne audiobooki będą rzadziej pojawiać się w zasobach YouTube'a.