Nintendo pozywa administrację Trumpa. Dokąd doprowadzi ta gra?
Nintendo składa pozew przeciwko administracji Trumpa. Chce zwrotu pieniędzy z odsetkami za nałożone rok temu cła, które opóźniły realizację przedpremierowych zamówień na Nintendo Switch 2.
Sąd Najwyższy po stronie firm, a nie Donalda Trumpa
Pozew Nintendo to efekt decyzji Sądu Najwyższego z zeszłego miesiąca, w ramach której uchylone zostały cła podpisane przez Donalda Trumpa, powołane na mocy międzynarodowych nadzwyczajnych uprawnień gospodarczych z 1977 roku (IEEPA). Nintendo nie jest przy tym jedyną firmą, która domaga się odszkodowania, na liście, obok 1000 różnych podmiotów, znalazły się też takie kolosy jak FedEx czy Costco.
Dość mówienia o "ewoluujących warunkach rynkowych", winnego łatwo namierzyć
Gdy rok temu Donald Trump wymusił na Nintendo czy Microsofcie podnoszenie cen lub opóźnianie dostaw, firmy bawiły się w różne eufemistyczne określenia, by nie wczynać otwartego sporu. Teraz jednak nie mają już skrupułów i posypały się pozwy.
(Nintendo) poniosło znaczne szkody w wyniku bezprawnego wykonania i nałożenia nieautoryzowanych zarządzeń wykonawczych oraz odpowiadającej im zapłaty ceł IEEPA
Technicznie rzecz biorąc, pozywany jest nawet nie Trump czy jego administracja, lecz na pozwie widnieje donośne: Nintendo of America Inc. przeciwko Stanom Zjednoczonym Ameryki. Ale w pozwie padają też konkretne nazwiska całego szeregu urzędników administracji Donalda Trumpa.
Nintendo oczekuje tym sposobem od narodu USA szybkiego zwrotu wraz z odsetkami wszelkich ceł IEEPA zapłaconych przez firmę (niezależnie od statusu likwidacji) oraz zapewnienia wszelkich środków zaradczych, które Trybunał uzna za zasadne.