DAJ CYNK

Test telefonu Samsung SGH-M8800 Pixon

02.03.2009

Dodane przez: Lech Okoń (LuiN)

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 98729

O Samsungu Pixon można na siłę powiedzieć, że to kolejny konkurent telefonów Apple’a. Testy pokazały, że tym razem to Apple może się dużo nauczyć od Samsunga, a nie odwrotnie. Choć Pixon nie jest pozycją wybitną gdy chodzi o jakość zdjęć, to mimo wszystko jego 8 Mpix stawia go wyżej niż popularne telefony z aparatami 5 Mpix. Nie specyfikacja jednak świadczy o jakości telefonu, lecz wygoda jego użytkowania. Wygody tej zabrakło w Samsungu i900 Omnia, dyskusyjna okazała się również w przypadku LG KC910 Renoir. Jak sprawa wygląda tym razem? Lepiej niż dobrze.

O Samsungu Pixon można na siłę powiedzieć, że to kolejny konkurent telefonów Apple’a. Testy pokazały, że tym razem to Apple może się dużo nauczyć od Samsunga, a nie odwrotnie. Choć Pixon nie jest pozycją wybitną gdy chodzi o jakość zdjęć, to mimo wszystko jego 8 Mpix stawia go wyżej niż popularne telefony z aparatami 5 Mpix. Nie specyfikacja jednak świadczy o jakości telefonu, lecz wygoda jego użytkowania. Wygody tej zabrakło w Samsungu i900 Omnia, dyskusyjna okazała się również w przypadku LG KU910 Renoir. Jak sprawa wygląda tym razem? Lepiej niż dobrze. Zaowocowało doświadczenie producenta zdobyte podczas projektowania modelu F480 - ergonomia okazała się być poważnym atutem Pixona. Wszystkie zalety F480 spotęgował 3,2-calowy, bardzo czuły ekran, którego panoramiczne proporcje doskonale sprawdziły się podczas oglądania filmów w formatach DivX i Xvid. Charakterystyczna, "ajfonowa" forma telefonu jest myląca. Samsung nie stworzył kolejnej zabawki jabłko-podobnej, lecz zupełnie nowy i niezależny od jabłkowej mody telefon. Udany telefon.



O obudowie słów kilka, czyli poszukiwanie trzeszczeń

Zacznę od najgorszego - tak, Pixon trzeszczy w jednym miejscu. Po 2 tygodniach użytkowania okazało się, że plastik na lewym boku telefonu, tuż nad gniazdem karty pamięci, wydaje ponadprogramowe odgłosy. Lokalizacja ta jednak jest na tyle korzystna, że rzadko ją się naciska, więc trzeszczenie usłyszymy jedynie sporadycznie. Fascynaci nietrzeszczącego iPhone’a 3G odetchnęli w tym momencie z ulgą - ich radość potrwa jednak krótko, iPhone trzeszczy po około pół roku.



Do testów trafiła czarna wersja telefonu - korzystniejsza według mnie pod względem wyglądu od wersji srebrnej. Przód telefonu to jeden wielki ekran. Nad nim znajdziemy kamerkę do wideorozmowy, czujnik jasności otoczenia i głośnik, a pod ekranem: przyciski odbierania i kończenia połączeń oraz centralnie umieszczony przycisk wracania do poprzedniego menu. Brzegi przedniego panelu otacza metalowa ramka. Na górnym boku znajdziemy przycisk zwalniający pokrywę baterii oraz gniazdo słuchawek/ładowarki/kabla USB/kabla TV (lokalizacja wyborna, ale znów brak gniazda JACK 3,5 mm dla słuchawek). Dolny bok telefonu zawiera szczelinę mikrofonu i zaczep na smycz (można tu doczepić dołączoną do zestawu "pomadkę" z rysikiem, podczas testów okazała się ona zupełnie zbędna).

Na lewym boku telefonu mamy gniazdo kart microSDHC (do 16 GB) oraz dwa przyciski: menu podręcznego i Hold służący do blokowania i odblokowywania telefonu. Bliskie sąsiedztwo tych przycisków robi trochę zamieszania. Menu podręczne przydaje się, gdy chcemy się szybko dostać do odtwarzacza muzycznego, albo podczas rozmowy, gdy zapragniemy przejrzeć menu telefonu - czyli nie tak znowu często. Hold-a wciskamy dziesiątki razy na dobę, a że od momentu jego wciśnięcia, do odblokowania ekranu mija irytująca chwila, to wciśnięcie błędnego klawisza humoru nie poprawia. Do Hold-a trzeba się przyzwyczaić. Ekran jest zupełnie czarny - jedno naciśnięcie - ekran się podświetla. I w tym momencie pojawia się monit z informacją żeby nacisnąć przycisk Hold. Jeśli to zrobimy, ekran się odblokuje i automatycznie zablokuje. Trzeba po prostu poczekać, nic nie naciskając. Jeśli cokolwiek może zajść człowiekowi za skórę w Pixonie, to właśnie odblokowywanie telefonu. Więcej istotnych wpadek nie ma.