DAJ CYNK

Test telefonu Samsung S5610

Dodane przez: Arkadiusz Dziermański

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 217820

Przyszło nam wszystkim dożyć czasów, w których telefon, to obudowa z dużym wyświetlaczem pokrytym panelem dotykowym, nierzadko pozbawiona przycisków. Producenci do minimum ograniczają modele o klasycznej budowie, a jak już takie się pojawiają, to po cichu, bez rozgłosu i są to modele z najniższej, budżetowej półki. Osobom szukającym klasycznego telefonu ze specyfikacją nie ograniczającą się tylko do najprostszych funkcji wyszedł na przeciw Samsung, prezentując model S5610. Jednobryłowa obudowa, klasyczna klawiatura numeryczna, niezły aparat z autofocusem, HSDPA.

Przyszło nam wszystkim dożyć czasów, w których telefon, to obudowa z dużym wyświetlaczem pokrytym panelem dotykowym, nierzadko pozbawiona przycisków. Producenci do minimum ograniczają modele o klasycznej budowie, a jak już takie się pojawiają, to po cichu, bez rozgłosu i są to modele z najniższej, budżetowej półki. Osobom szukającym klasycznego telefonu ze specyfikacją nie ograniczającą się tylko do najprostszych funkcji wyszedł na przeciw Samsung, prezentując model S5610. Jednobryłowa obudowa, klasyczna klawiatura numeryczna, niezły aparat z autofocusem, HSDPA. W specyfikacji brakuje tylko Wi-Fi. Telefon od razu wzbudził moje zainteresowanie, bo Samsung nie wypuścił podobnego telefonu od czasów, ciągle godnego uwagi, S7220. Czy S5610 okaże się tak dobry, jak wskazuje na to specyfikacja? Czy osoby szukające powrotu do klasyki bez utraty współczesnej funkcjonalności powinny zainteresować się tym modelem? Na te i inne pytanie odpowie poniższa recenzja.

Zestaw

W niewielkim, tekturowym pudełku, obok telefonu znalazła się jedynie ładowarka i zestaw instrukcji. Zdecydowanie brakuje jakiegokolwiek zestawu słuchawkowego, a i za obecność karty pamięci na pewno nikt by się nie obraził.

Budowa

S5610 jest klasycznym, jednobryłowym telefonem o wymiarach 118,9 x 49,7 x 12,9 mm i masie 91 gramów. Jak na obudowę tego typu Samsung jest dość długi, wyraźnie większy od używanego przeze mnie równolegle Sony Ericssona K770i. Masa jest odpowiednia, telefon nie jest za ciężki, ale też nie zapomnimy, że mamy go w kieszeni.

Największą część przedniego panelu zajmuje, otoczony czarną ramką, ekran o przekątnej 2,4 cala. Ramka daje wrażenie, że ekran jest większy niż w rzeczywistości. Nad wyświetlaczem znajduje się srebrny, podłużny głośnik rozmów, a pod nim napis Samsung. Poniżej mamy płaską, dzieloną w poziomie klawiaturę numeryczną, dwie słuchawki, dwa klawisze funkcyjne i klasyczny D-pad. Na lewym boku telefonu umieszczono srebrne przyciski do regulacji głośności i otwór zaczepu na smycz, a na prawym boku jednostopniowy przycisk aparatu. Dolna krawędź zawiera niewielki otwór mikrofonu. Na górnej znajdziemy dwa gniazda: zasłonięte zasuwą microUSB, a obok Jack 3,5 mm. Tył urządzenia, to umieszczone na jednym poziomie, głośnik zewnętrzny, otoczony srebrną ramką obiektyw 5-megapikselowego aparatu i diodowa lampa błyskowa. Pod nimi napis "5.0 MEGA". Na samym dole mamy białą strzałkę pokazującą kierunek zdejmowania tylnej klapki, a pod nią wyryty napis Samsung. Pod tylną klapką gniazdo kart pamięci (MicroSDHC do 32 GB), bateria i pod nią gniazdo karty SIM.

Samsung na pierwszy rzut oka wydaje się cały metalowy. Niestety, metalowa jest tylko tylna klapka. Cała reszta wykonana jest z twardego, bardzo dobrej jakości, plastiku. Powierzchnia ekranu, też plastikowa, jest gruba i twarda. Pomimo tego, że nie byłem pierwszą osobą korzystającą z tego egzemplarza, nie pojawiła się na niej ani jedna rysa. Nie można tego powiedzieć o tylnej klapce, która dość łatwo się rysuje. Spasowanie elementów jest niemalże wzorowe. Obudowa trzeszczy dopiero przy naprawdę mocnym ściśnięciu. Podświetlenie klawiatury prześwituje pomiędzy klawiaturą, a bokiem obudowy. Okazało się, że klawisze mają ok. pół milimetra luzów pomiędzy bokami obudowy. Można je delikatnie przesuwać na boki. Ale nie przeszkadza to podczas pisania wiadomości, ani też nie ma co się obawiać, że klawiatura wypadnie z obudowy.



Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News
Przewiń w dół do następnego wpisu