DAJ CYNK

Test telefonu Huawei Ascend P6

Dodane przez: Arkadiusz Dziermański

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 234287

Od jakiegoś czasu na rynku smartfonów zaczyna się robić nudno. Dokładane są co raz to nowe rdzenie procesorów, powiększają się ekrany i ich rozdzielczości, a obudowy w większości przypadków nie powalają ani wyglądam, ani wykonaniem. Przed szereg postanowił się wybić chiński gigant Huawei prezentując model Ascend P6. Marka ciągle niezbyt popularna w naszym kraju, szerzej znana głównie z tańszego modelu Y300 i swego czasu bardzo szeroko promowanego modelu Ideos U8500 ("z Androidem!"). P6 wyróżnia się najcieńszą na świecie obudową o grubości niewiele ponad 6 mm, która dodatkowo została wykonana z metalu. Oprócz tego dostajemy wydajny (według zapowiedzi) czterordzeniowy procesor, ekran IPS+ o rozdzielczości HD i 8-megapikselowy aparat, któremu towarzyszy przedni o rozdzielczości 5 Mpix. Lista ta wyglądała obiecująco i równie obiecująco rozpoczęła się moja przygoda z P6.

Od jakiegoś czasu na rynku smartfonów zaczyna się robić nudno. Dokładane są co raz to nowe rdzenie procesorów, powiększają się ekrany i ich rozdzielczości, a obudowy w większości przypadków nie powalają ani wyglądam, ani wykonaniem. Przed szereg postanowił się wybić chiński gigant Huawei prezentując model Ascend P6. Marka ciągle niezbyt popularna w naszym kraju, szerzej znana głównie z tańszego modelu Y300 i swego czasu bardzo szeroko promowanego modelu Ideos U8500 ("z Androidem!"). P6 wyróżnia się najcieńszą na świecie obudową o grubości niewiele ponad 6 mm, która dodatkowo została wykonana z metalu. Oprócz tego dostajemy wydajny (według zapowiedzi) czterordzeniowy procesor, ekran IPS+ o rozdzielczości HD i 8-megapikselowy aparat, któremu towarzyszy przedni o rozdzielczości 5 Mpix. Lista ta wyglądała obiecująco i równie obiecująco rozpoczęła się moja przygoda z P6. To była miłość od pierwszego wejrzenia. A jak później układały się nasze relacje? Tego dowiecie się z poniższej recenzji.

Zestaw - elegancko, ale bez fajerwerków

Telefon dotarł do mnie w prostym, ale eleganckim, białym pudełku. Ciężko powiedzieć, czy tak ma wyglądać opakowanie sprzedażowe, ponieważ znajdowała się na nim tylko nalepka z informacja o modelu i numerze IMEI. Przydałoby się jeszcze jakieś zdjęcie tego, co można znaleźć w środku. A w środku mamy... porządek. Wszystkie elementy zestawu znajdują się w ładnie ułożonych, białych pudełkach. Znajdziemy w nich telefon, białe, jednoczęściowe słuchawki z mikrofonem, biały kabel USB i niekompatybilny, również biały, zasilacz (na szczęście w paczce dostałem polski odpowiednik, czarny) oraz silikonowy pokrowiec. Muszę przyznać, że gdybym miał taką potrzebę, to mógłbym tego pokrowca na co dzień używać. Głównie dlatego, że jest cienki, półprzezroczysty i nie powiększa zbyt mocno telefonu. Możecie być jednak spokojni - nie przyszło mi do głowy testować szczelnie zapakowanego telefonu. Czy czegoś brakuje w zestawie? Karta pamięci z pewnością byłaby miłym dodatkiem. Dosyć ciekawie producent podszedł do kwestii szufladek kart SIM i pamięci - kluczem do ich otwierania jest zatyczka gniazda JACK..

Wygląd - szczupła piękność

Patrząc z góry na P6 nie wyróżnia się on niczym szczególnym. Długi na 132,7 mm i szeroki na 65,5 mm prostokąt nie odbiega wymiarami od telefonów o podobnej przekątnej ekranu. Cały sekret obudowy widać po spojrzeniu na nią pod kątem lub wzięciu jej do ręki. Dopiero wtedy zauważamy najcieńszą obudowę na rynku, w którą zapakowano smartfon. Grubość 6,2 mm robi wrażenie. Obudowa jest naprawdę super-cienka i jest niestety jednocześnie znakiem rozpoznawczym P6, jak i jedną z jego największych wad, o czym dowiecie się w dalszej części tekstu.



Przód telefonu zdominowany został przez wyświetlacz o przekątnej 4,7 cala i pokryty szkłem Gorilla. Nie znajdziemy pod nim przycisków, są one wyświetlane na ekranie. Zamiast tego u dołu przedniego panelu znalazł się biały napis Huawei. Jestem przyzwyczajony do umieszczenia nazw producenta u góry, przez co wielokrotnie rozpoczynałem korzystanie z telefonu nie tą stroną, co trzeba. Jak się okazało, nie jestem osamotniony z takim przyzwyczajeniem. Prawie wszystkie osoby biorące telefon do ręki rozpoczynały korzystanie z niego do góry nogami. Sprawy nie ułatwia umieszczony nad ekranem czarny głośnik, którego na pierwszy rzut oka nie raz nie widać. Na prawo od niego znajduje się kamera do wideorozmów, o niespotykanej rozdzielczości 5 Mpix, a na lewo czujniki - zbliżeniowy i oświetlenia oraz nieduża dioda powiadomień. Na górnej krawędzi obudowy znajduje się gniazdo microUSB oraz dodatkowy otwór mikrofonu, natomiast na dolnej, mikrofon do rozmów.

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News
Przewiń w dół do następnego wpisu