DAJ CYNK

Navitel SH1000 PRO – test uchwytu i samochodowej ładowarki indukcyjnej 15 W

Dodane przez: Mieszko Zagańczyk

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 14682

Navitel SH1000 PRO – test uchwytu i samochodowej ładowarki indukcyjnej 15 W

Chociaż nadeszły takie dni, że dla własnego bezpieczeństwa lepiej siedzieć w domu, to jednak krótszych lub dłuższych przejazdów po mieście lub poza nim nie da się uniknąć. Co więcej, transport indywidualny okazuje się teraz najbezpieczniejszy. Na ciężkie czasy przyda się w samochodzie niezawodna, wytrzymała ładowarka indukcyjna o wysokiej wydajności. Navitel SH1000 PRO, pełniący również funkcję uchwytu na telefon, sprosta temu zadaniu.

W wielu samochodach już fabrycznie montowane są rozbudowane systemy multimedialne, pozwalające nie tylko na odtwarzanie muzyki czy prowadzenie rozmów głośnomówiących, ale także zapewniające funkcje nawigacji. Mimo tego wielu kierowców wciąż do takich zastosowań wykorzystuje smartfony, inni chcą mieć swój telefon zawsze pod ręką, gotowy do działania, zawsze naładowany. Niewiele jest jednak bardziej denerwujących rzeczy niż plątanina kabli i konieczność częstego podpinania smartfonu do ładowarki. Nie chodzi zresztą tylko o wygodę, ale też i bezpieczeństwo. I tu z pomocą przychodzi indukcyjna ładowarka samochodowa Navitel SH1000 PRO, która jest jednocześnie tradycyjnym uchwytem na telefon.

Navitel SH1000 PRO – specyfikacja i zestaw

  • Ładowanie indukcyjne Qi 15 W
  • Moc wyjściowa: 5 W, 7,5 W, 10 W, 15 W
  • Wejście ładowarki: USB C
  • Kompatybilne adaptery: 5 V / 3 A, 9 V / 2 A. 12 V / 2 A; QC 2.0, QC 3.0
  • Dystans ładowania bezprzewodowego: < 8 mm
  • Maksymalna wydajność: 80 %
  • Pobór mocy w trybie czuwania: 0,15 W
  • Zakres działania ramienia uchwytu: 52 - 82 mm
  • Ochrona obcego obiektu w obszarze ładowania, zwarcia oraz przegrzania
  • Dopuszczalna szerokość telefonu komórkowego: 58 – 82 mm
  • Rozmiar (bez mocowania, z zamkniętymi ramionami): 100 × 67 × 54 mm
  • Waga: 130 g
  • W zestawie: uchwyt z wbudowaną ładowarką, klips do montażu, nakrętka do uchwytu, kabel USB
  • Cena: 159 zł

Navitel SH1000 PRO – konstrukcja i montaż

Konstrukcyjnie rzecz biorąc, Navitel SH1000 PRO to dość tradycyjny w formie i kształcie uchwyt na kratkę nawiewu w samochodzie. Podobnych, ale nie zawsze tak ładnie wykończonych i prostszych pod względem funkcji gadżetów są w sklepach z akcesoriami tysiące i zazwyczaj nie mają dobrej opinii – ich jakość nie zawsze jest zadowalająca, a konieczność montowania na kratce trudno uznać za zaletę. Z takimi obawami przystępowałem do testów Navitela SH1000 PRO, ale na szczęście w dużej mierze zostały one rozwiane. Ale po kolei...

Navitel SH1000 PRO składa się z trzech połączonych elementów. Pierwszy to „krokodylek”, czyli inaczej klips, który łapie swoimi szczękami jedną z kratek nawiewu i ma za zadanie utrzymać całość w stabilnym położeniu. To mały, ale niezwykle ważny element i muszę przyznać, że został bardzo dobrze wykonany. Wnętrze klipsu jest gumowane, dzięki czemu nie przesuwa się zbyt łatwo nawet pod dużym obciążeniem. To także zasługa bardzo mocnej sprężynki, która dociska szczęki do siebie. Po właściwym montażu cały element pozostanie nieruchomy, a zmiana jego pozycji wynikać może wyłącznie z ruchów samej kratki. Można jednak wybrać takie miejsce montażu, żeby zminimalizować ten efekt – na przykład bliżej krawędzi nawiewu, na górze lub na dole.  

Z drugiej strony krokodylka znajduje się kulka łącząca, na którą nasadza się uchwyt z ładowarką. Kulkę zabezpiecza się specjalną, dużą nakrętką. Całość jest bardzo solidna, ale nawet po najsilniejszym dokręceniu połączone elementy będą się lekko ruszały. Z jednej strony tak ma być, bo zbyt sztywne ramię trudniej byłoby dostosować do swoich potrzeb, a także mogłoby łatwiej ulec uszkodzeniu, z drugiej strony to już drugi element, który niezbyt dobrze wpływa na stabilność całego zestawu. W praktyce jednak okazało się, że moje obawy są w większości nieuzasadnione.

Navitel SH1000 PRO – zamocowanie smartfonu

Sam uchwyt to klasyczne niemal rozwiązanie, ale w nowej wersji. Znajdują się tu trzy elementy utrzymujące smartfon – nóżka na dole i dwa ramiona na bokach. Wszystkie są ruchome, co pozwala na użycie różnych smartfonów, zarówno pod względem szerokości, jak i wysokości. Telefon można ułożyć w pionie, jak również przekręcić go do pozycji poziomej, co się przydaje, gdy całość używana jest jako nawigacja.

Maksymalny rozstaw ramion to 82 mm. Pod podstawą znajduje się złącze USB typu C, do którego można podłączyć kabel zasilania. Gdy to zrobimy, środek ładowarki efektownie się podświetli na niebiesko – wygląda to bardzo ciekawie i widać od razu, że nie jest to pierwszy z brzegu, zwykły uchwyt. W razie potrzeby z Navitela SH1000 PRO można skorzystać również i w tradycyjny sposób – jeżeli smartfon nie obsługuje ładowania indukcyjnego, wystarczy podłączyć kabelek bezpośrednio do portu USB w telefonie, poprzez wycięcie dolnej nóżki.

Odpowiedni rozstaw nóżki i ramion dobierany jest po podłączeniu zasilania. Ułatwia to umieszczony z tyłu przycisk, po którego dotknięciu ramiona rozchylają się i zaciskają. Producent podaje, że „uchwyt rozpoznaje telefon automatycznie”, co można opacznie zrozumieć, że mamy tu do czynienia z jakimś  inteligentnym rozwiązaniem o pewnym stopniu złożoności, w rzeczywistości po prostu ramiona samoczynnie zaciskają się, aż poczują opór obudowy. Jednocześnie producent nie zaleca, by odciągać czy zaciskać ramiona siłą – trzeba pozostawić to samemu uchwytowi. Działa to całkiem dobrze i faktycznie można wkładać naprzemiennie różne telefony, a Navitel SH1000 PRO odpowiednio dobierze właściwy rozstaw. Drobne problemy zdarzają się na przykład podczas próby szybkiego wyszarpnięcia telefonu, ale zawsze wystarczy nacisnąć przycisk, by zresetować rozłożenie ramion.

Większość typowych smartfonów o standardowym rozmieszczeniu przycisków na obudowie uda się dostosować bez najmniejszych problemów. Jednak nie zawsze jest to tak proste. Jeżeli na bokach telefonu znajdują są dodatkowe elementy, jak czytnik linii papilarnych albo przycisk aparatu, to automatyczny zacisk nie poradzi sobie z tym wyzwaniem. To zresztą problem niemal wszystkich szczękowych uchwytów w samochodzie, ale wiele z nich pozwala na ręczną regulację ramion i nóżki. Tu tego zabrakło. W moim przypadku ramiona zakrywały aż dwa elementy – czytnik linii papilarnych i programowalny przycisk, który mam skojarzony z latarką. Nie udało mi się w żaden sposób zmusić uchwytu, by trzymał telefon trochę niżej, pod tymi elementami. W efekcie dostęp do smartfonu był utrudniony, a do tego klawisz specjalny poddawany jest naciskowi. Plusem w tej sytuacji jest jednak to, że nacisk jest zbyt lekki – to raczej dotyk – więc nie dochodziło do włączenia dodatkowych funkcji. Zdarzało się to sporadycznie, np. podczas wyciągania smartfonu z uchwytu.

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News
Przewiń w dół do następnego wpisu