Test Dyson PencilWash. Żona ołówka nie dostanie

Dyson PencilWash to prawdopodobnie najlżejszy mop elektryczny na rynku. Sprawdzamy, czy warto go kupić.

Arkadiusz Bała (ArecaS)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Telepolis.pl
Test Dyson PencilWash. Żona ołówka nie dostanie

Tanio jak na Dysona, a do tego rekordowo lekko

Kij, szmata i wiadro wody – tak wyglądał mop, którym przez większość życia myłem podłogi i którego szczerze nie znosiłem. No ale mamy 2026 rok i nowoczesna technologia nawet w tym obszarze zadomowiła się na dobre. Od jakiegoś czasu podłogi mam okazję myć nowym mopem elektrycznym Dyson PencilWash i już na wstępie muszę przyznać, że wzbudził we mnie znacznie bardziej pozytywne emocji od swoich „analogowych” poprzedników.

Dalsza część tekstu pod wideo

Ale zanim przejdziemy do tego, dlaczego ten sprzęt tak mi się spodobał i dlaczego mimo to nie w każdej sytuacji się sprawdzi, to warto by było w dwóch słowach powiedzieć, z czym mamy do czynienia. Dyson PencilWash to mop elektryczny przeznaczony wyłącznie do mycia na mokro. Nie jest to żadna hybryda z odkurzaczem, a sprzęt o jasnej specjalizacji. Jednocześnie jest to na ten moment prawdopodobnie najlżejszy tego typu sprzęt na rynku, a jego oficjalna cena w polskich sklepach to 1449 zł.

Co za dostajemy za te pieniądze? Niewiele, bo tak naprawdę w pudełku znalazło się miejsce wyłącznie dla samego mopa oraz stacji ładującej. Zestaw bardzo skromny, choć trzeba przyznać, że jest tu wszystko co niezbędne do używania sprzętu.

Wygląd i wykonanie

Przechodząc jednak do gwiazdy programu, trzeba przyznać, że Dyson PencilWash jest kompletnie niepodobny do tego, co zwykle kojarzymy z mopami elektrycznymi. Nie ma tu dużych gigantycznego zbiornika na wodę, wyprofilowanej rękojeści, a nawet sama głowica jest z elektroszczotką nie wydaje się jakoś przesadnie masywna. Porównania z tradycyjnymi „analogowymi” mopami wydają się być jak najbardziej uzasadnione.

Test Dyson PencilWash. Żona ołówka nie dostanie

Jednocześnie Dyson PencilWash nie wygląda też za bardzo jak… Dyson. Producent słynie z krzykliwej stylistyki łączącej nietypowe kształty z charakterystyczną fioletowo-pomarańczową kolorystyką. Bohater testu nie zostawia jednak na takie ekscesy zbyt dużo miejsca, w związku z czym jedynym typowo „dysonowym” elementem jest rura w kolorze miedzianym.

No a skoro już o tym mowa, to rura pełni wyłącznie rolę rękojeści. Znajdziemy na niej przyciski zasilania i ilości dozowanej wody, diody sygnalizujące stan pracy urządzenia oraz akumulator, który możemy zdemontować i bez trudu wymienić.

Test Dyson PencilWash. Żona ołówka nie dostanie

Cały mechanizm mopa jest tak naprawdę skupiony w głowicy, gdzie znajdziemy silnik, wałek myjący oraz zbiorniki na czystą i brudną wodę. Oczywiście tutejsza konstrukcja ma swoje ograniczenia, co daje się we znaki zwłaszcza w przypadku tych ostatnich. Ich pojemność jest bardzo skromna, bo wynosi odpowiednio 300 i 340 ml.

Co natomiast muszę pochwalić, to łatwy dostęp do wszystkich elementów eksploatacyjnych. Wystarczy zsunąć obudowę ze szczotki i już możemy w łatwy sposób zdemontować wałek oraz wymienić wodę. Szczęśliwie po drodze nie ma żadnych delikatnych zatrzasków ani trudno dostępnych zakamarków.

Test Dyson PencilWash. Żona ołówka nie dostanie

I w sumie w tym miejscu warto by było też w dwóch słowach wspomnieć o wykonaniu, które stoi na bardzo wysokim poziomie. Rura odkurzacza jest metalowa i solidna, natomiast pozostałe elementy to w większości wysokiej jakości tworzywa. Całość jest dobrze spasowana i sprawia solidne wrażenie.

Chciałbym także napisać coś o stacji dokującej, tyle że nie za wiele można tutaj powiedzieć. Może tyle, że jest dla mnie chyba największym rozczarowaniem zestawu. Generalnie ma ona formę niewielkiego stożka z przytwierdzonym na stałe kablem zasilania. Do tego stożka możemy w celu naładowania przymocować rurę odkurzacza i taki zestaw postawić gdzieś w kącie.

Test Dyson PencilWash. Żona ołówka nie dostanie

Ale właśnie – rurę. A co z resztą? Szczotkę do przechowywania mopa musimy zdemontować i trzymać gdzieś obok. Co prawda producenta nie zostawił nas całkiem na lodzie, bo przewidział dla niej plastikową tackę ociekową. Nie zmienia to natomiast faktu, że jak na produkt tej klasy zostało to wszystko rozwiązane mało elegancko.

Obsługa i sprzątanie

Jak już wcześniej wspomniałem, Dyson PencilWash jest produktem przeznaczonym stricte do mycia podłóg na mokro. Nie ma tutaj funkcji odkurzania, a mopowanie odbywa się z wykorzystaniem zmotoryzowanej rolki na bieżąco przepłukiwanej wodą.

Test Dyson PencilWash. Żona ołówka nie dostanie

To bardzo prosta konstrukcja, o czym może świadczyć fakt, że nie znajdziemy tu żadnych dodatkowych funkcji pokroju wbudowanego podświetlenia, a samo urządzenie oferuje teoretycznie trzy, ale w praktyce tylko dwa tryby sprzątania różniące się ilością dozowanej wody (MAX 1 i MAX 2 różnią się wyłącznie czasem pracy z większą intensywnością).

Warto zauważyć, że nawet w tym bardziej oszczędnym ustawieniu mop bynajmniej jej nie skąpi. Nawet po jednorazowym przejechaniu podłoga pozostaje wyraźnie mokra, a wilgoć nie jest odsysana w stu procentach skutecznie.

Test Dyson PencilWash. Żona ołówka nie dostanie

Generalnie jednak pod kątem codziennego sprzątania Dyson PencilWash sprawdził się w toku testów w pełni zadowalająco. Mop dobrze radzi z usuwaniem bieżących zabrudzeń z twardych powierzchni. Oczywiście warunkiem skutecznego mycia przy tego typu konstrukcjach jest wcześniejsze poodkurzanie danego obszaru na sucho, ale nawet przy pominięciu tego kroku bohater testu radził sobie lepiej od większości mopów, z którymi miałem styczność.

Wyzwaniem okazały się przyschnięte zabrudzenia, których miękka rolka nie potrafiła skutecznie doszorować. Rozczarowujące, choć niestety dość typowe dla tego typu rozwiązań.

Co natomiast trzeba przyznać, to Dyson PencilWash prowadzi się jak złoto. To prawdopodobnie najwygodniejszy sprzęt okołoodkurzaczowy, z jakim miałem styczność. Szczotka przesuwa się bez wysiłku, skręca w każdą stronę praktycznie w miejscu, a do tego możemy wjechać pod sporą część mebli, ponieważ rurę da się odchylić praktycznie na płasko. Od tej strony bohater testu zrobił na mnie olbrzymie wrażenie i jest to w mojej ocenie jego największy atut.

Test Dyson PencilWash. Żona ołówka nie dostanie

Jednorazowo bohater testu może umyć powierzchnię do 100 m2, co wynika z pojemności pojemnika na wodę. Alternatywnie drugim ograniczeniem jest akumulator, który ma wystarczyć na maksymalnie 30 minut pracy. Takie wartości podaje producent i z grubsza pokrywają się z tym, co zaobserwowałem podczas testów. To oznacza, że mimo kompaktowych gabarytów urządzenie powinno z powodzeniem sprawdzić się w większości mieszkań, choć na większych metrażach i w domach jednorodzinnych może być różnie.

Podsumowanie

Dyson PencilWash to bardzo dobry mop. Potrafi skutecznie umyć podłogę, jest szalenie wygodny i mimo niewielkich gabarytów wystarczy do wysprzątania całego mieszkania. Robi dokładnie to, co ma robić i robi to bardzo dobrze.

Problem w tym, że tak na dobrą sprawę nie robi wiele więcej niż mój stary mop, o którym pisałem we wstępie. Jasne, korzysta mi się z niego znacznie przyjemniej, ale tu dochodzimy do istotnej różnicy: tamten kosztował mnie jakieś 20 zł, a za Dysona trzeba zapłacić 1449 zł. To mocno przejaskrawione porównanie, ale fakt pozostaje, że za mopa, który poza myciem na mokro nie oferuje nam tak naprawdę nic więcej, to kwota bardzo wygórowana. 

Oczywiście dopłacamy do wysokiej jakości wykonania, rewelacyjnej ergonomii i znanej marki – podejrzewam, że dla wielu osób będzie to wystarczający argument, by sięgnąć głębiej do portfela. Myślę jednak, że dla większości użytkowników lepszym rozwiązaniem będzie wybór sprzętu bardziej uniwersalnego (np. odkurzacza wet & dry) albo po prostu tańszego.

Dyson PencilWash: 7/10
plusy
  • Kompaktowe gabaryty
  • Rewelacyjna ergonomia
  • Dobra skuteczność sprzątania
  • Prosta obsługa
  • Łatwa eksploatacja
  • Wysoka jakość wykonania
minusy
  • Zdecydowanie zbyt wysoka cena
  • Ograniczona funkcjonalność
  • Niepraktyczna stacja ładująca
  • Niewielka pojemność zbiorników na wodę i akumulatora
Sprzęt do testów udostępniony przez producenta