Nowy król smartfonów. Ludzie chcą tylko takie
Wystarczyła chwila nieuwagi i od lat niepodzielnie panujący władca smartfonów musiał zadowolić się drugim miejscem. I nie jest to pojedynczy, miesięczny wyskok, tylko wynik w całym I kwartale 2026 roku.
Umarł król, niech żyje król
Co trzeba podkreślić, I kwartał jest jednym z trudniejszych w całym roku i najlepsze sprzedaże notują tutaj zwykle mocno zdywersyfikowani producenci, czyli tacy, którzy wypełniają swoimi telefonami praktycznie wszystkie nisze i półki cenowe urządzeń. Niewątpliwie do tej grupy należą Samsung i Xiaomi, ale tym razem to było za mało.
Zarówno Samsung, jak i Xiaomi odnotowali duże spadki rok-do-roku. U Samsunga to spadek o 6%, a więc taki, jak rynkowa średnia, jednak u Xiaomi można mówić wręcz o dramacie. Chińska marka, znana z telefonów Xiaomi, Redmi i Poco odnotowała w I kwartale aż 19% spadek sprzedaży telefonów — największy spośród całego top5 marek, ze spadkiem udziału w torcie z 14 do 12%. Chociaż wspomniany wcześniej Samsung odnotował 6-proc. spadek sprzedaży, jego udział pozostał niezmieniony na poziomie 20%.
Jeszcze ciekawiej wyglądają kolejne miejsca, bowiem Oppro (11% rynku, spadek sprzedaży o 4%) i Vivo (8% rynku, spadek sprzedaży o 2%) to już sumarycznie 19%. Nie będzie tutaj jednak żadnych doliczeń z tytułu Realme, marka ta jest raportowana w koszyku Oppo razem z OnePlus. Mimo wszystko jednak grupa BBK ma obecnie tylko o 1 punkt procentowy mniej od Samsunga i jest o przeszło 50% większa pod względem sprzedaży smartfonów od Xiaomi.
Ten jeden, któremu nie spadło
No i jest ten jeden zielony słupek, jedyna marka w top5 producentów, która odnotowała wzrost. Apple zwiększył sprzedaż w I kwartale o imponujące 5%, jednocześnie zwiększając swój udział z 19 do 21% w ujęciu rocznym. To historycznie pierwsza sytuacja, gdy Apple dominuje w I kwartale roku. Zwykle producent triumfował co najwyżej w IV kwartale, tuż po premierze nowych iPhone'ów, a potem oddawał koronę Samsungowi.
Za sukcesem Apple'a stoi wyjątkowo dobrze wyceniony i wyposażony podstawowy wariant Apple iPhone 17, a także silny wzrost na kilku kluczowych rynkach w rejonie Azji i Pacyfiku, takich jak Chiny, Indie i Japonia. Warto też pamiętać, że Apple jest bardziej odporny od swoich konkurentów na skoki cen kości pamięci, z racji posiadanych kontraktów długoterminowych. W tej kwestii nawet Samsung, a więc globalnie kluczowy producent kości pamięci, musiał zwiększyć ceny telefonów serii Galaxy S26, tymczasem Apple nadal jedzie na zeszłorocznym cenniku.
Warto w tym miejscu dodać, że dane Counterpointa nie odzwierciedlają, ile urządzeń trafiło finalnie w ręce klientów, lecz opierają się na poziomie zatowarowania sklepów. W II kwartale na pierwsze miejsce wróci prawdopodobnie Samsung, z racji wyjątkowo ciepłego przyjęcia serii Galaxy S26, pomimo wydawać by się mogło dość wtórnych specyfikacji bazowych modeli.
Kupujemy droższe telefony
Coraz mocniej widoczny jest trend premiumizacji rynku telefonów. Wielu klientów zauważa, że ich telefon jest najważniejszym urządzeniem codziennego użytku i chce długiego wsparcia oraz jak najlepszych doświadczeń w korzystaniu ze smartfonu. Łatwiej jest to osiągnąć kupując nowego iPhone'a raz na 4 lata niż taniego Redmi co roku.
Chociaż Apple nie ogłosił tego jeszcze oficjalnie, prawdopodobnie tej jesieni zaprezentuje zupełnie nowy rodzaj telefonu w swoim portfolio. Ma być to malutki telefon z ekranem 5,49 cala, który będzie się rozkładał na bok, by uzyskać aż 7,76 cala na wewnętrznym ekranie.
To taka poręczniejsza wersja Galaxy Fold, z bardziej panoramicznym ekranem wewnętrznym, poniekąd znana z 2021 roku, gdy pojawił się Oppo Find N. Najwyraźniej wtedy rynek jeszcze nie był gotowy na takie innowacje i teraz Apple chce wjechać z finalnym produktem jak w masło... a przy tym się obłowić. Apple Fold to dalszy krok w premiumizacji smartfonów i wątpię, by w Polsce kosztował dużo poniżej 10 tys. zł, nie wątpię zaś w to, że po takiego rozkładanego mini-iPada ustawią kolejki.
Co przy tym ciekawe, wcześniej, bo już prawdopodobnie w lipcu ukaże się też mniejszy wariant składanego Galaxy Folda. Taki wypisz-wymaluj klon nadchodzącego iPhone'a. Samsung nie musiał tutaj się silić na jakieś szpiegostwo korporacyjne — dostarczy składany ekran do iPhone'a i jest od dawna wtajemniczony.
Otwartym pozostaje pytanie, czy taki krok wyprzedzający firmę z Cupertino będzie wystarczający, by przechwycić choć część potencjalnych klientów? Siłą nowego iPhone'a może okazać się nie tylko mała forma, ale też rozwiązania w interfejsie iOS, które mogą wynieść obsługę składanego ekranu na wyższy poziom niż ma to miejsce w serii Galaxy Fold.
To wszystko okazać może się też wielkim fiaskiem. Jeszcze rok temu smukły Galaxy S25 Edge miał być rewolucją, którą potem wzmacniał Apple iPhone Air... ale coś nie bardzo ludzie chcą kupować te smukłe telefony. Chociaż Counterpoint przewiduje, że Apple przejmie w 2027 roku aż 28% globalnego rynku składanych telefonów, to jednak pamiętajmy, że ludzkość składaków też nie chce. W 2025 składane telefony stanowiły jedynie 1,6% globalnego rynku, więc jeśli Apple weźmie sobie z tego nawet 1/3, to nie uzbiera nawet 1 procenta.