Zagrywki USA odbijają się czkawką. Chiny stanęły okoniem
Miesiącami Amerykanie próbowali opóźnić postępy Chińczyków w wyścigu AI. Teraz, gdy ograniczenia poluzowano, Państwo Środka mówi "nie".
Choć od decyzji administracji Donalda Trumpa o zniesieniu zakazu sprzedaży akceleratorów NVIDIA H200 do Chin minęły już cztery miesiące, amerykański rząd twierdzi, że do żadnej transakcji w jeszcze nie doszło. Sekretarz handlu Howard Lutnick przekonuje, iż chińskie firmy nadal nie kupiły tych układów, bo Pekin celowo utrudnia ich import.
Decyzje USA sprawiają, że amerykański gigant cierpi najmocniej
Według Lutnicka władze centralne w Chinach nie dały krajowym podmiotom zielonego światła, ponieważ priorytetem pozostaje wspieranie lokalnych producentów. Taka deklaracja nie padła zresztą po raz pierwszy. Podobne słowa amerykański urzędnik wygłaszał już pod koniec lutego podczas przesłuchania w Izbie Reprezentantów.
Problem w tym, że z wcześniejszych wypowiedzi samej NVIDII wynikało coś zupełnie innego. Firma informowała podczas konferencji GTC 2026, że zdobyła już zamówienia od kilku różnych klientów z Państwa Środka i otrzymała odpowiednie licencje eksportowe. To sprawia, że faktyczny stan sprzedaży pozostaje niejednoznaczny.
Sytuacja jest tym bardziej interesująca, że zainteresowanie po chińskiej stronie wcale nie zniknęło. Giganci tacy jak Alibaba czy ByteDance są gotowi zamawiać setki tysięcy akceleratorów AI od Zielonych. Blokowane są one jednak na granicy prze Pekin, z drobnymi wyjątkami głównie dla uczelni i ośrodków badawczo-rozwojowych. Powód? Promowanie rodzimych rozwiązań od firm jak Huawei, Baidu, Cambricon czy Moore Threads.
Dla NVIDII to niekorzystny scenariusz. Jensen Huang nie ukrywa, że chiński rynek pozostaje bardzo ważny. Niestety, udział firmy w tym kraju spadł już poniżej 60%, podczas gdy przed sankcjami USA było to około 95%. Nie dziwi więc, że CEO w ostatnich tygodniach otwarcie krytykował pomysł całkowitego odcięcia Chin od amerykańskich układów AI. Jego zdaniem takie podejście może ostatecznie przynieść odwrotny skutek i pomóc chińskim producentom szybciej zdominować własny rynek, a z czasem wyjść z konkurencyjną ofertą poza granice kraju.