Lidl w końcu się przyznał. To nie są ludzie
Wykorzystanie sztucznej inteligencji w reklamie to właściwie codzienność. W praktycznie każdej gazetce reklamowej znajdziemy zdjęcia generowane z użyciem AI. W Lidlu coś jednak się zmieniło.
Do tej pory nikt się nie przyznawał bez pytania
W najnowszej gazetce Lidla (Katalog ważny od 8.06 do 13.06) wprawione oko dostrzeże dodatkowe opisy. Pojawiają się one na dole strony lub są wtopione w same zdjęcia. Napis jest stale ten sam: „Grafika została zmodyfikowana przy użyciu AI”.
Póki co tego typu oznaczenia pojawiają się praktycznie wyłącznie przy zdjęciach produktów odzieżowych, a w samym tylko jednym katalogu naliczyłem 7 takich dopisków. Bywa przy tym, że są one słabo widoczne, jak np. tutaj:
Rękę dam sobie uciąć, że modyfikacje dotyczą też wielu innych produktów, szczególnie że Photoshop niemal już wymusza AI nawet podczas samego kadrowania. Niemiecki dyskont skupia się jednak tutaj wyłącznie na wygenerowanych przez siebie modelach, noszących ubrania będące w ofercie sklepu.
Trudno przy tym oczekiwać, że wygenerowane zdjęcia będą oddawać rzeczywisty wygląd asortymentu na żywym człowieku. I co do zasady dobrze, że oznaczają, źle natomiast, że aż tak oszczędzają.
Gest dobrej woli czy przymus?
W niemieckich gazetkach próżno szukać tego typu oznaczeń. Może to wynikać z autentycznych sesji zdjęciowych produktów lub braku takiego obowiązku. O tego typu poczciwą nadgorliwość trudno podejrzewać polski oddział. Całkiem możliwe nawet, że nie została jeszcze ogłoszona interwencja np. ze strony UOKiK-u, ale to na razie tylko gdybanie.
Świeżość zmiany w podejściu Lidla podkreśla fakt, że w znajdującym się obecnie na stronie innym folderze, ważnym od 8 do 10 czerwca występują dokładnie te same zdjęcia, ale już bez dodatkowych oznaczeń.
O komentarz w sprawie poprosiliśmy biuro prasowe Lidla. Artykuł zostanie uaktualniony, gdy tylko otrzymamy odpowiedź.