Xiaomi gasi światło i wyrzuca ludzi z fabryki

Chiński gigant technologiczny uruchomił zakład produkcyjny działający całkowicie autonomicznie. W hali nie ma ludzi, a maszyny pracują przez całą dobę. To przykład ekstremalnej automatyzacji przemysłu.

Marian Szutiak (msnet)
1
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Xiaomi gasi światło i wyrzuca ludzi z fabryki

Jedna sztuka na sekundę

Obiekt znajduje się w dzielnicy Changping w Pekinie. Fabryka zajmuje dużą powierzchnię i wykorzystuje zaawansowaną robotykę oraz sztuczną inteligencję. Systemy te pozwalają na prowadzenie produkcji bez przerw na odpoczynek czy zmiany pracownicze.

Dalsza część tekstu pod wideo

Wydajność zakładu jest bardzo wysoka. Raporty firmy wskazują, że fabryka może wytworzyć do 10 milionów smartfonów rocznie. Oznacza to, że przy pełnym obłożeniu z taśmy produkcyjnej schodzi średnio jedno urządzenie na sekundę.

Za koordynację całego procesu odpowiada platforma HyperIMP. Jest to system oparty na sztucznej inteligencji, który pełni funkcję mózgu całej operacji. Monitoruje on produkcję, kontroluje jakość i zarządza logistyką bez potrzeby ludzkiej interwencji.

Oszczędność dzięki ciemności

Zakład Xiaomi określa się mianem "ciemnej fabryki". Nazwa ta wynika z faktu, że roboty nie potrzebują oświetlenia do wykonywania swoich zadań. Pozwala to na całkowite wyłączenie lamp w halach produkcyjnych.

Brak ludzi przekłada się na niższe koszty utrzymania budynku. Firma nie musi inwestować w ogrzewanie, klimatyzację czy zaplecze socjalne dla pracowników. Eliminacja czynnika ludzkiego zwiększa także precyzję montażu i pozwala uniknąć błędów.

Tego typu rozwiązania stają się coraz popularniejsze w chińskim sektorze przemysłowym. Podobne eksperymenty prowadzone są w branży motoryzacyjnej oraz elektronicznej. Każdy z tych projektów przesuwa granice tego, co możliwe jest do wykonania bez udziału człowieka.

Wyzwanie dla rynku pracy

Rozwój "ciemnych fabryk" budzi obawy ekonomistów. Masowe zastępowanie ludzi przez maszyny może doprowadzić do utraty milionów miejsc pracy w tradycyjnym przemyśle. Roboty przeznaczone do automatyzacji są wdrażane w tysiącach egzemplarzy rocznie.

Zmiana ta wymusza przekształcenie rynku pracy. Zamiast pracowników fizycznych potrzebni będą specjaliści od programowania i konserwacji systemów robotycznych. Brak odpowiednich programów szkoleniowych może pogłębić nierówności społeczne.

Przyszłość produkcji to prawdopodobnie model hybrydowy. Autonomiczne systemy zajmą się powtarzalnymi zadaniami, a ludzie skupią się na nadzorze. Wymaga to jednak szybkich działań w zakresie edukacji technicznej.