Koniec tanich smartfonów? W 2026 roku czeka nas cenowy szok
Rok 2026 przyniesie spore zmiany na rynku urządzeń mobilnych. Ceny telefonów pójdą w górę, a najtańsze modele mogą po prostu zniknąć ze sklepów. Analitycy z Counterpoint Research przewidują trudny czas dla producentów i naszych portfeli.
Drożyzna puka do drzwi
Najnowszy raport Counterpoint Research nie pozostawia złudzeń. Globalne dostawy smartfonów w 2026 roku spadną o 2,1%. Głównym powodem są gwałtownie rosnące koszty podzespołów. Produkcja telefonu stała się po prostu znacznie droższa niż jeszcze rok temu.
Najmocniej odczują to osoby szukające sprzętu do 800-900 złotych. W tym segmencie koszty materiałów wzrosły nawet o 30%. Producenci nie są w stanie utrzymać niskich cen przy tak wysokich kosztach produkcji.
Pamięci drogie jak nigdy
Co konkretnie winduje ceny? Przede wszystkim pamięci RAM i dyski. Według prognoz, ich ceny mogą wzrosnąć o kolejne 40% do połowy 2026 roku. To potężny cios dla marek takich jak Oppo, Vivo czy Honor.
Średnia cena sprzedaży smartfonu wzrośnie o blisko 7%. To niemal dwa razy więcej, niż przewidywano jeszcze kilka miesięcy temu. Jeśli liczyliście na tanie okazje, możecie się srodze zawieść.
Gorsze aparaty i ekrany zamiast obniżek
Firmy muszą jakoś ratować swoje zyski. Zamiast podnosić ceny flagowców o tysiące złotych, zaczną "kastrować" tańsze modele. Już teraz widać pierwsze efekty tej strategii. Producenci rezygnują z zaawansowanych aparatów peryskopowych na rzecz prostszych soczewek.
Częściej zobaczymy też starsze typy ekranów lub głośniki gorszej jakości. Niektóre marki decydują się nawet na montowanie podzespołów sprzed dwóch lat. Wszystko po to, by utrzymać dany model w ofercie.
Apple i Samsung wyjdą obronną ręką?
W tej trudnej sytuacji najlepiej poradzą sobie giganci. Apple i Samsung mają ogromną skalę produkcji i własne łańcuchy dostaw. Dzięki temu mogą negocjować lepsze stawki za części.
Mniejsi gracze z Chin będą mieli znacznie trudniej. Eksperci przewidują, że wiele firm po prostu "wytnie" najtańsze telefony ze swojej oferty. Zamiast nich będą nas zachęcać do kupna droższych wariantów z dopiskiem "Pro".