Sprzęt Huawei w hiszpańskim wywiadzie. Zaufanie czy głupota?

W dobie rosnących napięć na linii Waszyngton-Pekin oraz coraz ostrzejszego kursu Zachodu wobec chińskich technologii, Madryt wykonuje krok, który na nowo wywołuje ożywione dyskusje na arenie międzynarodowej. Hiszpańskie Narodowe Centrum Wywiadu (CNI) oficjalnie certyfikowało 19 nowych produktów chińskiego Huaweia, dopuszczając je do użytku w sektorach krytycznych, w tym w systemach obronności oraz w telekomunikacji.

Patrycja Korba
3
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Sprzęt Huawei w hiszpańskim wywiadzie. Zaufanie czy głupota?

Hiszpański wywiad certyfikuje produkty Huawei dla sektorów krytycznych

Certyfikaty obejmują między innymi zapory sieciowe (firewalle), które odpowiadają za inspekcję ruchu w sieci, wykrywanie prób włamań i tworzenie bezpiecznych tuneli VPN. Z punktu widzenia cyberbezpieczeństwa jest to infrastruktura niezwykle newralgiczna.

Dalsza część tekstu pod wideo

Co więcej, w kwietniu 2026 roku łączna liczba certyfikowanych w Hiszpanii urządzeń Huawei przekroczyła 70, co oznacza, że chińska firma pod tym względem deklasuje nawet rodzime, hiszpańskie przedsiębiorstwa technologiczne.

Premier akurat siedzi sobie w Chinach, przypadek?

Decyzja CNI zbiegła się w czasie z oficjalną wizytą premiera Hiszpanii Pedro Sáncheza w Chinach i jego spotkaniem z prezydentem Xi Jinpingiem. Sánchez konsekwentnie dąży do zacieśnienia relacji gospodarczych i politycznych z azjatyckim mocarstwem.

Dzieje się to w bardzo skomplikowanym momencie geopolitycznym — w cieniu przedłużającej się wojny w Ukrainie oraz napięć militarnych na Bliskim Wschodzie z udziałem Izraela, Iranu i USA. Certyfikacja kluczowego sprzętu wydaje się jasnym sygnałem otwarcia na głęboką technologiczną współpracę z Pekinem.

Już wcześniej rząd w Madrycie przyznał Huaweiowi wielomilionowe kontrakty na zarządzanie systemami służącymi do przechowywania i przetwarzania wrażliwych danych z policyjnych podsłuchów. Decyzje te budziły niepokój części funkcjonariuszy policji oraz służb celnych, z uwagi na bezpośrednie powiązania technologicznego giganta z Komunistyczną Partią Chin.

Wówczas część systemów nie posiadała jeszcze pełnej autoryzacji CNI, jednak obecne certyfikaty ostatecznie legitymizują chińską obecność w systemach państwowych. Hiszpania wyraźnie wyłamuje się tym samym z twardej polityki narzucanej przez Stany Zjednoczone, a wybór rządu Pedro Sáncheza można nazwać politycznym i ekonomicznym pragmatyzmem, opartym na atrakcyjności ofert, a nie na pompowanych przez media stereotypach.

I wszystko fajnie, przynajmniej do czasu wprowadzenia przez Komisję Europejską list dostawców wysokiego ryzyka, które miałyby obowiązywać w całej Wspólnocie.