Jak jest z toksyczną męskością i jak często występuje? Dane zaskakują
Czy toksyczna męskość naprawdę stała się normą, jak sugerują internetowe dyskusje? A może to tylko głośna mniejszość, która przesłania rzeczywisty obraz? Najnowsze badania rzucają na to zaskakujące światło.
Nowe spojrzenie na męskość
W czasach, gdy internetowe "manosfery" promują agresywne wzorce męskości, trudno o chłodną analizę tego, co naprawdę myślą mężczyźni. Dlatego zespół badaczy z Nowej Zelandii postanowił zrobić coś, czego brakowało w debacie od lat – empirycznie zmierzyć, jak często występują postawy uznawane za toksyczne. Sięgnęli po dane z ogromnego projektu NZAVS i przebadali 15 808 heteroseksualnych mężczyzn w wieku od 18 do 99 lat, stosując zaawansowaną metodę statystyczną zwaną Latent Profile Analysis, która pozwala wyłapać ukryte wzorce zachowań.
Badacze chcieli sprawdzić, jak różne cechy — od uprzedzeń seksualnych, przez narcyzm, po poparcie dla dominacji społecznej — układają się w realne profile męskości. I odkryli coś, co może wywrócić część dyskusji do góry nogami. Ponad jedna trzecia mężczyzn (35,4%) prezentuje wzorce całkowicie nietoksyczne, a kolejne ponad 50% mieści się w umiarkowanych, niegroźnych profilach.
Najbardziej problematyczne postawy — wysoki poziom seksizmu, narcyzmu czy sprzeciw wobec działań przeciw przemocy domowej — pojawiły się u zaledwie 3,2% badanych. To niewielka, choć niepokojąca grupa. Co ciekawe, silne poczucie bycia "męskim" (czyli utożsamiania się z własną płcią) wcale nie było dobrym wskaźnikiem toksyczności — nawet wśród mężczyzn o bardziej problematycznych poglądach identyfikacja z własną płcią była tylko nieznacznie wyższa niż u pozostałych.
Autorzy badań podkreślają, że warto oddzielać szkodliwe zachowania od zdrowych form męskości, zamiast wrzucać wszystko do jednego worka. Ich zdaniem to kluczowe, jeśli chcemy prowadzić sensowną rozmowę o dobrostanie mężczyzn i realnych problemach społecznych. Wyniki opublikowano w publikacji naukowej Psychology of Men & Masculinities.