Papierosy tylko dla starych ludzi. Śmiały pomysł ministerstwa
Tutaj nie chodzi już o to, czy klient jest pełnoletni. Osoby urodzone od tego roku mają stracić dożywotnio możliwość zakupu produktów tytoniowych. Tak raz na zawsze.
Apelują sklepy, a nie instytucje — trochę szok
Belgijski sektor handlu detalicznego staje w obliczu rewolucyjnych zmian. Śladem Wielkiej Brytanii, która niedawno wprowadziła innowacyjne przepisy zakazujące sprzedaży wyrobów tytoniowych osobom młodym, belgijskie organizacje handlowe zaczynają domagać się podobnych, stanowczych rozwiązań.
Comeos, belgijska federacja handlu detalicznego, oraz Unizo, organizacja reprezentująca małe i średnie przedsiębiorstwa, wspólnie wzywają do wprowadzenia ogólnokrajowego zakazu sprzedaży papierosów dla nowych pokoleń.
Urodzeni od tej daty nigdy nie kupią produktów tytoniowych
Propozycja wysunięta przez federację Comeos jest bezkompromisowa: każda osoba urodzona 1 stycznia 2009 roku lub później nigdy w swoim życiu nie będzie mogła legalnie kupić jakichkolwiek wyrobów tytoniowych. To śmiałe rozwiązanie, w dużej mierze inspirowane najnowszymi brytyjskimi regulacjami, ma jasno określony cel. Chodzi o systematyczne i całkowite wyeliminowanie tradycyjnego tytoniu oraz popularnych e-papierosów z przestrzeni społecznej.
Zamiast stosowania jedynie doraźnych środków zniechęcających do palenia, belgijscy detaliści proponują politykę stopniowego wygaszania konsumpcji, która w przyszłości doprowadzi do stworzenia społeczeństwa w 100% wolnego od nałogu.
Zaczęło się od nierównego traktowania detalistów
Bezpośrednią przyczyną przyspieszenia prac nad nowymi regulacjami jest niedawne orzeczenie belgijskiego Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał jednoznacznie uznał dotychczasowe przepisy – które zakazywały sprzedaży wyrobów tytoniowych wyłącznie w dużych supermarketach o powierzchni przekraczającej 400 metrów kwadratowych – za dyskryminujące.
Regulacja ta tworzyła nierówne szanse na rynku, w sposób oczywisty faworyzując mniejsze placówki handlowe. Zgodnie z wyrokiem sądu, rząd ma czas zaledwie do końca bieżącego roku na wprowadzenie nowych, sprawiedliwych przepisów. W odpowiedzi na tę sytuację Frank Vandenbroucke, belgijski Minister Zdrowia Publicznego i Wicepremier, poszedł o krok dalej i zaczął nalegać na wprowadzenie natychmiastowego, całkowitego zakazu sprzedaży wyrobów tytoniowych we wszystkich sklepach spożywczych, bez względu na ich metraż.
Podejście organizacji zrzeszających detalistów w Belgii to jedynie rozłożenie propozycji Franka Vandenbroucke'a w czasie. Czy łapczywemu na wpływy z akcyzy polskiemu rządowi starczy odwagi na podobny ruch? Szczerze wątpię. Prędzej dowali większą akcyzę czy np. opłatę za wejście do sklepu z papierosami — bo czemu nie.