SpaceX przyznało się bez bicia. Mają duży problem

Firma najbogatszego człowieka na Ziemi szykuje się do IPO. Z tego względu poznajemy sporo szczegółów, które były trzymane za zamkniętymi drzwiami.

Przemysław Banasiak (Yokai)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
SpaceX przyznało się bez bicia. Mają duży problem

SpaceX coraz mocniej łączy swoją przyszłość nie tylko z rakietami i Starlinkiem, ale też ze sztuczną inteligencją działającą na orbicie. W dokumentach złożonych przed planowanym wejściem na giełdę firma przyznaje jednak, że do realizacji tej wizji potrzebuje ogromnej liczby chipów AI. Większej niż ta, do której ma obecnie dostęp.

Dalsza część tekstu pod wideo

Tesla i Intel wcale nie są trwale związane w Terafab

Problem w tym, że oferuje je ograniczona liczba firm, a konkurencja o moce produkcyjne jest dziś ogromna. Firma Elona Muska nie ma przy tym długoterminowych umów z bezpośrednimi dostawcami. Akceleratory AI oraz serwery kupuje na podstawie pojedynczych zamówień, co w praktyce oznacza większą podatność na opóźnienia, braki w fabrykach, problemy z surowcami, napięcia geopolityczne czy klęski żywiołowe w regionach ważnych dla produkcji półprzewodników.

Największe firmy technologiczne od miesięcy zabezpieczają dostawy z dużym wyprzedzeniem, a producenci tacy jak TSMC ledwo nadążają za popytem na zaawansowane układy. W praktyce oznacza to, że nawet SpaceX, mimo pozycji Elona Muska i ogromnych planów inwestycyjnych, musi walczyć o dostęp do tych samych zasobów co NVIDIA, AMD, Google, operatorzy chmur i najwięksi gracze od sztucznej inteligencji.

Odpowiedzią na ten problem ma być Terafab, czyli ogromny projekt fabryki półprzewodników przeznaczonej dla SpaceX, Tesli i xAI. Według obecnych założeń zakład miałby powstać w Teksasie (USA) i korzystać z procesu technologicznego Intel 14A. Musk chce zainwestować w przedsięwzięcie dziesiątki miliardów dolarów, ale dokument S-1 studzi emocje. SpaceX otwarcie przyznaje, że Terafab może nie osiągnąć zakładanych celów, może nie powstać w oczekiwanym terminie albo może nie rozwiązać problemu dostaw chipów w wystarczającym stopniu.

Co więcej, firma nie ukrywa, że nawet przy powodzeniu projektu nadal będzie musiała kupować znaczną część sprzętu obliczeniowego od zewnętrznych dostawców. SpaceX ostrzega też, że Tesla i Intel nie są trwale związane z projektem. Istnieje jedynie ramowe porozumienie.

Trzeba podkreślić, że takie zapisy są typowe dla dokumentów składanych przed IPO, bo spółki muszą szczegółowo opisać potencjalne ryzyka dla inwestorów. Nie oznacza to więc automatycznie, że projekt jest zagrożony. Pokazuje jednak, że za futurystyczną wizją orbitalnego AI kryją się bardzo konkretne ograniczenia, które trudno będzie pokonać.