Rośnie czarny rynek. Wszystko z powodu rządowych zakazów
Polityczno-ekonomiczne przepychanki największych mocarstw na świecie trwają w najlepsze. Tracą na tym jak zwykle firmy, tym razem chińskie.
Chociaż Waszyngton wyraził w grudniu zgodę na eksport akceleratorów NVIDIA H200 do Chin, to tym razem nieformalny zakaz importu nadszedł z Pekinu. Chińscy celnicy zatrzymują układy na granicy, a same zamówienia mają być traktowane jako "wyjątkowo wrażliwe". W efekcie firmy, które pilnie potrzebują mocy obliczeniowej do trenowania modeli AI, coraz częściej pytają pośredników o nielegalnie sprowadzane chipy.
Czarnorynkowe serwery z H200 wyceniane są na 330 000 dolarów
Jak informuje South China Morning Post, część spółek rozważa zakup układów z czarnego rynku, godząc się na znacznie wyższe ceny. Serwery wyposażone w osiem kart NVIDIA H200 mają kosztować nawet o 50% więcej niż oficjalna cena przewidziana dla rynku chińskiego.
Chiński rząd balansuje dziś między dwiema sprzecznymi ambicjami. Z jednej strony chce ograniczyć zależność od zachodnich technologii i budować suwerenność krzemową poprzez wsparcie rodzimego przemysłu półprzewodników. Z drugiej - trwa wyścig ze Stanami Zjednoczonymi o dominację w AI, a do trenowania najbardziej zaawansowanych modeli potrzebne są najwydajniejsze dostępne układy.
Pekin przekonuje, że lokalne akceleratory od firm jak Huawei czy Cambricon dorównują już wydajnością kartom NVIDIA H20 czy RTX Pro 6000D w zadaniach inferencyjnych. Problem w tym, że krajowy przemysł wciąż nie ma odpowiednika H200, nie mówiąc już o nowszych generacjach, takich jak Blackwell czy zapowiedziana na targach CES 2026 architektura Vera Rubin, której rynkowy debiut planowany jest na drugą połowę roku.
Nic więc dziwnego, że część firm sięga po nieoficjalne kanały. Choć Stany Zjednoczone od dawna ograniczają eksport zaawansowanych chipów AI, do niedawna Chiny formalnie nie zakazywały ich sprzedaży. Według wcześniejszych doniesień w samym 2025 roku do kraju mogły trafić przemycone układy NVIDII o wartości co najmniej miliarda dolarów.
Sytuacja jednak może się niedługo zmienić. W kwietniu do Pekinu ma przyjechać prezydent USA, Donald Trump, a jeszcze w styczniu wizytę w Chinach planuje Jensen Huang. Na razie nie wiadomo jednak czy dojdzie do spotkań na wysokim szczeblu, które mogłyby przesądzić o dalszych losach najbardziej pożądanych akceleratorów AI na świecie.