Czy śledzenie nastolatków za pomocą apek jest w porządku?

Czy używanie aplikacji do śledzenia naszych, coraz to bardziej, dorosłych dzieci jest w porządku? Czy to jednak znak naszych czasów, że rodzice stali się nadopiekuńczy i nie za bardzo potrafią odpuścić?

Anna Kopeć (AnnaKo)
1
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Czy śledzenie nastolatków za pomocą apek jest w porządku?

To śledzić, czy lepiej nie?

Wielu rodziców sięga po telefon, aby mieć oko na swoje dorosłe dzieci, I muszę przyznać, że samą mnie często kusi to, aby sprawdzić lokalizację mojej nastoletniej córki. Dodam, że mieszkamy w dużym mieście, bo akurat to może mieć znaczenie. Ale czy jest to w porządku (nawet jeśli dzieci to wiedzą i się zgadzają), czy jednak jest to znak, że mamy i tatusiowie mają jednak problem z odpuszczaniem? Trzeba przyznać, że współczesny świat wcale nam tego odpuszczania nie ułatwia. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Temat śledzących aplikacji istnieje i w dalszym ciągu budzi spore kontrowersje u sporej grupy osób. Jedni twierdzą, że to niesamowicie przydatne, inni aż wzdrygają się na samą myśl, że mogliby kogoś śledzić. Ale my rodzice, w dobie chociażby Librusa, który komunikuje nam na bieżąco każdą nieobecność dziecka, albo chociażby spóźnienie i każdą ocenę na bieżąco, bardzo przyzwyczailiśmy się do kontroli. I wtedy czujemy się spokojniejsi.

Badanie, przeprowadzone przez Unite Students, w ramach którego wzięło udział 1027 rodziców studentów pierwszego roku w Wielkiej Brytanii, wykazało, że 67% rodziców korzysta z aplikacji do śledzenia lokalizacji swoich dzieci, ale tylko 17% kontaktuje się z nimi codziennie. 

Aplikacje zapewniają nam dorosłym spokój ducha

Dr Martin Brunet, lekarz i ekspert od zdrowia psychicznego stwierdził, że chociaż jest to "osobisty wybór" to jednak zdecydowanie radzi rodzicom, aby jednak "pozwolili opuścić gniazdo dzieciom" dla ich własnego dobra. Aplikacje są i będą, ale nie przesadzajmy z ich używaniem. Pozwólmy dzieciom, zwłaszcza tym dorosłym, na samodzielność.