Szef Microsoftu zakazuje jednego słowa i wyjaśnia, dlaczego
Microsoft chce, żebyśmy przestali mówić o tzw. "AI slop", ale nie zamierza przestać go produkować. Jez Corden uważa, że słowa szefa firmy Satyi Nadelli brzmią jak próba uciszenia krytyki zamiast zmierzenia się z realnymi problemami firmy.
Szef Microsoftu ucisza krytyków AI, a tymczasem chaos narasta
Rok 2026 ma być dla Microsoftu (i nie tylko) rokiem AI. "Musimy wyjść poza spory o to, czy mamy do czynienia z AI slopem, czy wyrafinowaną technologią" – napisał w podsumowaniu roku 2025 CEO Microsoftu, Satya Nadella, który uważa, że jesteśmy już w przełomowym momencie. AI slop to czyli niskiej jakości masowe treści stworzone przez AI
Redaktor Windows Central, Jez Corden w swoim felietonie wypunktował, że słowa Satyi Nadelli to kolejny dowód na to, że Microsoft żyje w świecie własnych narracji, a nie w świecie użytkowników. Zamiast odnieść się do faktycznych problemów ekosystemu – spadku jakości Windowsa, zamieszania wokół Xboxa, stagnacji Surface czy rosnącej migracji do Linuxa – CEO firmy po raz kolejny próbuje przykryć wszystko kolejną wizją przyszłości opartą na AI. Corden zauważa, że to wygodna strategia – mówić o jutrze, by nie musieć tłumaczyć się z dzisiejszych porażek.
Nadella twierdzi, że w 2026 roku AI wejdzie w fazę upowszechnienia, a społeczeństwo już teraz zacznie odróżniać widowisko od wartości. Corden odpowiada, że to właśnie Microsoft dostarcza dziś najbardziej spektakularne, a najmniej użyteczne integracje AI w branży. Copilot w Windowsie jest natarczywy, nieintuicyjny i często bezużyteczny bez wiedzy z zakresu inżynierii promptów. Funkcje, które powinny być banalne – generowanie napisów w Clipchampie czy edycja zdjęć w aplikacji Zdjęcia – często zwyczajnie nie działają. Jeśli to ma być ta zapowiadana wartość, to według Cordena – Microsoft sam nie rozumie własnych słów.
Nadella zapewnia, że AI będzie stanowić fundamenty, na którym rozbudujemy i odblokujemy potencjał w nas drzemiący, ale go nie zastąpi. Corden uważa takie deklaracje za naiwne lub nieuczciwe, zwłaszcza w kontekście masowych zwolnień w Microsoftcie i przechwałek, że 30% firmowego kodu pisze teraz automat. W praktyce nie przełożyło się to ani na wzrost jakości produktów, ani na większą satysfakcję klientów. Wręcz przeciwnie – użytkownicy coraz częściej mają wrażenie, że Microsoft skupia się na marketingu zamiast potrzebach.
W swoim tekście Nadella zapowiada przejście od modeli do systemów, które mają wreszcie przynieść realny wpływ na świat. Corden komentuje, że brzmi to jak powtórka z czasów metaverse – technologii, którą CEO Microsoftu jeszcze niedawno przedstawiał jako przyszłość interakcji cyfrowych. Dziś metaverse leży w tym samym grobie co NFT, a Microsoft udaje, że nigdy nie traktował go poważnie. Corden widzi w tym niebezpieczny schemat – wielkie obietnice, brak konkretów, szybkie porzucenie tematu, gdy gorączka wokół tematu opada.
Nadella przyznaje, że AI nie uzyskało jeszcze społecznej aprobaty, ale zamiast zastanowić się, dlaczego tak jest, apeluje, by przestać mówić o "slopie". Corden zauważa, że to odwracanie uwagi od faktu, że wiele funkcji AI jest niedopracowanych, narzuconych na siłę i nie rozwiązuje żadnych realnych problemów. Zamiast poprawić produkt, Microsoft woli poprawiać język krytyków.
W tle narasta frustracja użytkowników. Coraz więcej osób rezygnuje z Windowsa, a całe rządy migrują na Linuxa. Microsoft zdaje się jednak ignorować sygnały ostrzegawcze, skupiając się na tym, co dobrze wygląda w prezentacjach dla inwestorów. Corden ostrzega, że firma zaczyna powtarzać błędy korporacji, które zbyt długo wierzyły we własny PR.
AI może być ważnym filarem Microsoftu, ale – jak podkreśla Corden – fundamentem są Windows, Office, sprzęt i zaufanie użytkowników. Bez nich AI Microsoftu nie ma na czym stać. Dopóki firma nie zacznie naprawiać podstaw, dopóty określenie slop będzie wracać jak bumerang.
Co ciekawe, po publikacji felietonu Cordena, na mediach społecznościowych zaczęło trendować hasło "Microslop", co pokazuje, że określenie microslop nie jest przypadkowym memem, lecz symbolem narastającego sprzeciwu wobec obsesji Microsoftu na punkcie AI. Trend wybuchł po kolejnych wymuszonych integracjach Copilota, które zamiast pomagać – spowalniają system, zasłaniają interfejs i wprowadzają błędy. Użytkownicy mają dość tego, że każda aktualizacja Windowsa przynosi więcej AI, a mniej stabilności. Microslop stało się skrótem na firmę, która kiedyś była synonimem solidności, a dziś kojarzy się z nachalnym marketingiem i ignorowaniem opinii społeczności. Corden podkreśla, że to nie problem wizerunkowy – to problem produktowy, którego Microsoft nie chce dostrzec.