TSMC staje się problemem. Ratunkiem ma być Intel
Tajwańczycy stali się ofiarą własnego sukcesu. Ich najwięksi klienci zaczynają szukać alternatyw, a wybór jest niewielki - Intel oraz Samsung.
TSMC to obecnie główne wąskie gardło globalnego łańcucha dostaw akceleratorów AI. Zapotrzebowanie na moce produkcyjne jest dziś tak ogromna, że producenci muszą szukać alternatyw, nawet jeśli oznacza to odejście od dotychczasowego, sprawdzonego modelu. W tym kontekście coraz częściej pojawia się Intel, który po ostatnich postępach przy litografii 18A zyskał na znaczeniu jako zewnętrzny dostawca dla największych graczy.
Rynek produkcji półprzewodników to tylko trzy firmy
Według doniesień DigiTimes, NVIDIA analizuje wykorzystanie procesów 18A i 14A przy produkcji układu I/O dla architektury Feynman. Równolegle w grę ma wchodzić także zaawansowane pakowanie EMIB, również oferowane przez Intela. Co istotne, Zieloni nie zamierzają przenosić całej produkcji do jednego dostawcy. Model zakłada podział zleceń, w którym Niebiescy odpowiadaliby za około 25% wolumenu, a reszta pozostałaby przy TSMC.
Taki ruch wpisuje się w coraz popularniejszą strategię "dual foundry", którą rozważają również inni producenci bez własnych fabryk. AMD oraz Qualcomm mają analizować scenariusze łączenia usług Samsung i TSMC.
Są ku temu dwa powody. Po pierwsze, ogromna część rynku AI opiera się dziś niemal wyłącznie na tajwańskim gigancie, co tworzy ryzyko w obliczu napięć geopolitycznych wokół Tajwanu. Po drugie, nawet firmy z grubym portfelem coraz częściej nie są w stanie zagwarantować sobie odpowiednich mocy produkcyjnych u TSMC, które ma ograniczoną liczbę zakładów.
Sytuacja wokół Intel Foundry zapowiada się więc coraz ciekawiej. Jeśli trend dywersyfikacji się utrzyma, klienci TSMC będą de facto zmuszeni do szukania alternatyw, a realnych opcji pozostaje niewiele. Na placu boju zostają tylko Samsung i Intel, a najbliższe lata pokażą, czy Niebiescy zdołają przekuć technologiczne ambicje w realne kontrakty warte miliardy dolarów.