DAJ CYNK

Test telefonu Sony Ericsson T650i

Dodane przez: Lech Okoń (LuiN)

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 56629

T610 to telefon, który rozsławił Sony Ericssona i sprawił, że klienci zaczęli oczekiwać więcej również od innych producentów. Model T650 jest swego rodzaju powrotem do przeszłości - zapomniana linia produktów została odświeżona. Nowy telefon przekonać ma do siebie nowoczesną, minimalistyczną obudową, niewielkimi gabarytami i intuicyjnym menu. Nie jest to urządzenie, które na siłę próbuje zgromadzić w sobie absolutnie wszystkie dostępne technologie. To telefon, z którego ma się przede wszystkim wygodnie korzystać.

T610 to telefon, który rozsławił Sony Ericssona i sprawił, że klienci zaczęli oczekiwać więcej również od innych producentów. Model T650 jest swego rodzaju powrotem do przeszłości - zapomniana linia produktów została odświeżona. Nowy telefon przekonać ma do siebie nowoczesną, minimalistyczną obudową, niewielkimi gabarytami i intuicyjnym menu. Nie jest to urządzenie, które na siłę próbuje zgromadzić w sobie absolutnie wszystkie dostępne technologie. To telefon, z którego ma się przede wszystkim wygodnie korzystać.



Bryła

W połowie wysokości manipulatora kierunkowego, biegnie pozioma linia dzieląca telefon na dwie części. Górna część bryły ubrana została w koliście polerowany metal, dolna - to barwiony w masie, matowy plastik. Dolna część obudowy dostępna była pierwotnie w dwóch kolorach - zielonym i granatowym. Obecnie pojawiła się także wersja różowa, z powierzchniami metalicznymi w kolorze złotym. Telefon ma nietypową dla Sony Ericssona konstrukcję, w której bateria powędrowała za ekran. Zostało to wymuszone metalowymi elementami obudowy. Dolny biegun obudowy zajęła antena, otoczona plastikiem, a górny bateria, otoczona metalową częścią obudowy. Umieszczenie anteny za klawiaturą nie jest jakoś specjalnie odczuwalne. Telefon może mieć słabszy zasięg podczas pisania SMS-ów. W dokumentacji klasycznych telefonów, pojawia się prawie zawsze obrazek pokazujący jak należy trzymać w ręku telefon, by nie zasłaniać anteny podczas rozmowy. Tu telefon śmiało można przycisnąć głośnikiem do ucha.



Metal zawsze jest miło widzianym materiałem w telefonach. Nawet jeśli aparat będzie przez to cięższy, metal zawsze daje szansę na większą trwałość niż w przypadku powszechnie stosowanych plastików. Sony Ericsson T650 sprawia wrażenie solidnego. No właśnie - sprawia wrażenie - niestety nie wszystko metal, co się błyszczy. Między tylnym a przednim panelem obudowy biegnie srebrny pasek, w którego ciągłości znalazł się spust aparatu fotograficznego, przyciski regulacji głośności, przycisk zasilania i przesuwka do otwierania obudowy. Wszystkie te elementy, jak i sam pasek, wykonane są z lakierowanego plastiku, który niestety się ściera. Najbardziej widocznym miejscem ścierania jest ząbkowana przesuwka. Podczas trzymiesięcznego testu, lakier nie wytrzymał też na spuście aparatu fotograficznego.



Ten sam materiał został wykorzystany do stylizacji klawiatury numerycznej i dwóch klawiszy funkcyjnych. Lewy przycisk podekranowy już po wyjęciu z pudełka okazał się być nieco wyszczerbiony (z winy poprzedniego użytkownika). Podczas testów pojawiły się też delikatne prześwity na rogach kilku przycisków klawiatury i starła się wypustka na klawiszu "5". Wizualnie najsolidniejszy z elementów klawiatury - manipulator kierunkowy - również poddał się z czasem sile tarcia, ujawniając niewielki odprysk. Napylane przyciski to największa i chyba jedyna wada konstrukcyjna telefonu. Zamknięta pod obudową karta pamięci M2, to już mniejszy problem.

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News
Przewiń w dół do następnego wpisu