DAJ CYNK

Test telefonu Sony Ericsson T630

27.09.2004

Dodane przez: Witold Tomaszewski

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 115091

SonyEricsson po wypuszczeniu na rynek modelu T610 dość szybko pokazał jego udoskonaloną wersję oznaczoną symbolem T630. Był to dość dziwny ruch tym bardziej, że zmiany są w gruncie rzeczy niewielkie. Jak poprawiony telefon sprawuje się w praktyce można przeczytać w niniejszym artykule.

SonyEricsson po wypuszczeniu na rynek modelu T610 dość szybko pokazał jego udoskonaloną wersję oznaczoną symbolem T630. Był to dość dziwny ruch tym bardziej, że zmiany są w gruncie rzeczy niewielkie. Jak poprawiony telefon sprawuje się w praktyce można przeczytać w niniejszym artykule.

W pudełku znajduje się:
telefon,
baterię,
ładowarkę,
chusteczkę z firmowym logo,
płytę CD z oprogramowaniem.
Standardowy zestaw.

Pierwsze wrażenia - bardzo prosty design, podobny do tego z T610. Dość chłodny, ale z drugiej strony emanujący solidnością i trwałością, a także dokładnością wykonania. Praktycznie żadnych zaokrągleń (nie licząc delikatnie zakrzywionych naroży). Dzięki takiemu wyglądowi i stonowanej kolorystyce na pewno wyróżnia się spośród innych, dość ekstrawaganckich w kształcie i kolorystyce telefonów.
Przy wymiarach 102 x 43 x 17 waży 92 gramy, czyli minimalnie mniej niż T610. Wygodnie trzyma się go w ręce zarówno podczas rozmowy, jak i pisaniu na klawiaturze. Obudowa wykonana jest z wysokiej jakości plastiku.
Na górze znajduje się wyłącznik telefonu, który jakoś dziwnym trafem skojarzył mi się z produktami Nokii - jednak nie, po jednokrotnym naciśnięciu nie pokazały się profile.

Od razu rzuca się w oczy duży, kolorowy wyświetlacz o rozdzielczości 128 x 160 pikseli, potrafiący pokazać 65 tysięcy barw. Doskonała jakość i odwzorowanie barw, dobry kontrast, no i ta wielkość. Dzięki zmianie z pasywnej matrycy (w T610) na aktywną znacznie poprawiła się jego czytelność w mocnym, zewnętrznym oświetleniu. W stanie czuwania wyświetlana jest na nim kolorowa tapeta bądź zdjęcia, a po pewnym okresie bezczynności - zegar cyfrowy.

Duży wyświetlacz pomógł zaprojektować menu ergonomicznie i bez zbędnego natłoku. Wchodzi się do niego naciskając joytstick. Pierwszy ekran to 12 ikonek, po wejściu w nie dalej jest już standardowa lista opcji, dostępna oczywiście także za pomocą skrótów klawiaturowych. Menu upiększyć można włączając motywy kolorystyczne, a po znudzeniu można ściągnąć nowe ze strony firmowej. Liczne dzwonki, tapetami, a także motywy przeznaczone dla tego modelu można znaleźć na stronie www.telepolis.pl/rozrywka.php.



Komentarze
Zaloguj się