DAJ CYNK

Green Cell PowerPlay20 - legenda podwaja pojemność, teraz to 20000 mAh

Dodane przez: Lech Okoń (LuiN)

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 14547


Green Cell PowerPlay20 - najlepszy powerbank na rynkuGreen Cell PowerPlay20 to trzeci z powerbanków polskiego producenta, które mieliśmy okazję przetestować. Świetny PRIME 10000mAh, oceniony na 10/10 Green Cell PowerPlay10 i wreszcie on. Czy PowerPlay20 to kolejny mistrz powerbanków?

Marka Green Cell jest coraz bardziej widoczna w mediach. Firma sponsoruje szereg kanałów na YouTubie i już na wstępie muszę podkreślić - ten tekst sponsorowany zdecydowanie nie jest. Testy nowego powerbanka "zielonych" ruszyły podczas prac nad nową procedurą i choć to recenzja jednego tylko urządzenia, nowe testy obciążeniowe dotyczyły w praktyce całej gromadki powerbanków. W końcu potrzebny był punkt odniesienia. Przekonajmy się, czy i tym razem "zielona komórka" jest w formie.

Green Cell PowerPlay20 to PowerPlay10 razy dwa?

Wracając do bohatera tekstu, dosyć łatwo odnieść wrażenie, że Green Cell PowerPlay20 to jedynie podwojenie pojemności modelu Green Cell PowerPlay10, z zachowaniem wszystkich pozostałych cech. Przy okazji wzrosła rzecz jasna masa sprzętu ze 196,1 g do 341,4 g, a więc nie dwukrotnie. Czyżby szykował nam się nowy rekord upakowania energii?

Green Cell PowerPlay20 czy warto?

Ponownie do dyspozycji mamy funkcję Pass-Through, umożliwiającą jednoczesne ładowanie powerbanka i podpiętych do niego urządzeń, jak i imponującą listę standardów ładowania (niespotykaną u konkurencji):
- GC Ultra Charge,
- Quick Charge 3.0,
- Samsung AFC, 
- Huawei FCP, 
- Apple 2.4A, 
- Mediatek Pump Express 1.1/2.0, 
- USB DCP,
- Power Delivery 18 W.

Szybkie jest też ładowanie samego powerbanka - na złączach z Ultra Charge, jak i z Power Delivery wynosi ono do 18 W. Wymiary obudowy to całkiem kompaktowe 140 x 72,8 x 24,6 mm. Design jest konsekwentny dla tego producenta - z dużym przyciskiem power na górze obudowy, wyraźnymi 4 diodami poziomu naładowania i matową, zadziornie przechyloną obudową. Nie da się przy tym jednak ukryć, że względem poprzednika PowerPlay20 wyglądać może nieco siermiężnie i pękato. No ale to 2x więcej energii - i tak jest bardzo zgrabnie.

Green Cell PowerPlay20 ładuje 3 urządzenia w tym samym czasie

Dwa złącza USB-A do 18W, jedno złącze USB-C z PowerDelivery i maksimum 18W, a do tego... drugie złącze USB-C, by zrobił się bałagan. Poprzednika chwaliłem za możliwość ładowania go zarówno przez microUSB, jak i przez nowsze USB-C. Tutaj ładowanie mamy przez USB-C bez Power Delivery lub przez USB-C z Power Delivery. To takie trochę mnożenie bytów, przydatne jedynie w sytuacji, gdy jednocześnie usiłujemy naładować powerbank i trzy podpięte do niego urządzenia. To możliwe, jednak... bardzo czasochłonne. Maksymalna sumaryczna moc wyjściowa to podobnie jak u poprzednika 18 W. 


Mnogość złączy daje pewną elastyczność, jednak szczerze powiedziawszy brakuje mi tego microUSB. Gdy jestem na wyjeździe, często nie wiem, ile przewodów danego rodzaju będzie mi potrzebnych w danym momencie. O ile swoje zapotrzebowanie łatwo jest ustalić, o tyle już nie wiesz, czy nie wpadnie nagle koleżanka i nie pożyczy sobie jakiegoś „kabelka”, burząc cały misterny plan. I wtedy nagle pałęta się jeden wolny przewód microUSB, a te USB-C „rozkradła” ekipa. Gdyby dodatkowe złącze USB-C było przynajmniej w stanie ładować inne sprzęty - spoko. Tutaj jest jednak wyłącznie gniazdem ładowania samego powerbanka. Mało tego, jeśli zaspani podepniemy pod to gniazdko telefon, to rano będziemy mieli nadal rozładowaną baterię. No coś tym razem „nie pykło” w planowaniu złączy. Jest niby dobrze, ale w moim odczuciu gorzej niż w PowerPlay10.

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News

Źródło zdjęć: wł

Przewiń w dół do następnego wpisu