Wygląda jak powerbank, a widzi galaktyki. Test teleskopu Dwarf Mini

Tradycyjna astronomia kojarzy się z wielkimi tubami, ciężkimi statywami i godzinami spędzonymi na kalibracji sprzętu. Tymczasem ekipa z Dwarflab twierdzi, że wszechświat można zamknąć w obudowie wielkości powerbanka. Sprawdziłem to.

Marian Szutiak (msnet)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Telepolis.pl
Wygląda jak powerbank, a widzi galaktyki. Test teleskopu Dwarf Mini

Do testów otrzymałem tym razem smart-teleskop o nazwie Dwarf Mini. To urządzenie jest niewiele większe od współczesnego smartfonu, choć oczywiście jest od niego znacznie grubsze. Z daleka przypomina duży powerbank, który mógłby mieć około 50000 mAh pojemności.

Dalsza część tekstu pod wideo

W obłej, plastikowej obudowie mieści się jednak smart teleskop, którym z powodzeniem uchwycimy rzeczy na niebie (i nie tylko), których nie widać gołym okiem. Taka jest teoria. A praktyka? Tego się dowiesz z poniższej recenzji, do której przeczytania i komentowania zapraszam.

To naprawdę mieści się w dłoni

Pierwsze wrażenie po wyjęciu Dwarf Mini z pudełka? „To nie może być teleskop”. Urządzenie jest małe i lekkie (waży tylko 0,84 kg). Bez problemu zmieści się w plecaku, a nawet w większej kieszeni kurtki. Dzięki temu można go ze sobą zabrać w każdą podróż.

Wygląda jak powerbank, a widzi galaktyki. Test teleskopu Dwarf Mini

Pod względem wizualnym przypomina nowoczesną kamerę monitoringu lub futurystyczny gadżet z filmów science-fiction. Konstrukcja opiera się na 2-osiowym gimbalu, który odpowiada za precyzyjne śledzenie obiektów na niebie. Dzięki możliwości obrotu w dwóch płaszczyznach, teleskop dotrze w każde miejsce.

Specyfikacja, czyli co drzemie w środku

Dwarf Mini nie próbuje udawać klasycznego teleskopu optycznego. To w 100% urządzenie cyfrowe (EAA – Electronically Assisted Astronomy).

Na wyposażeniu teleskopu znalazły się:

  • Teleobiektyw o średnicy 30 mm i ogniskowej 150 mm (odpowiednik 1016 mm dla pełnej klatki), D-2,45°, H-2,14°, V-1,20°, matryca Sony IMX662 (2 Mpix, 1/1,28”, 2,9 μm),
  • Wbudowane filtry:
    • filtr ciemnych ramek: automatyczne przechwytywanie ciemnych obszarów, aby tłumić szum termiczny,
    • filtr astro (430–690 nm): wzmacnia kontrast mgławic poprzez wzmocnienie podczerwieni,
    • filtr dwupasmowy: zoptymalizowany pod Hα (656,3 nm), Hβ (486 nm) i O III (500,7 nm), aby wyeliminować światło księżyca i blask miasta.
  • Tryby obrazowania: General, Solar System, Deep Sky.
  • Tryby śledzenia obrazu: Alt-Az, EQ (równikowy).
  • Pomocniczy obiektyw szerokokątny 6,7 mm (odpowiednik 45 mm), D-50,59°, H-45,06°, V-25,93°, matryca OS02K10 ½,8”,
  • Rozdzielczość obrazu: 1920 x 1080 pikseli (tele i szeroki kąt),
  • Łączność: Wi-Fi 2,4/5 GHz, Bluetooth, NFC do szybkiego połączenia ze smartfonem,
  • Wbudowany akumulator 7000 mAh.

W pudełku z teleskopem znalazłem kabel USB-C, filtr ND na obiektywy, ściereczkę z mikrofibry oraz krótką instrukcję obsługi. Dodatkowo, do zestawu dołączony był statyw ułatwiający korzystanie z teleskopu.

Wygląda jak powerbank, a widzi galaktyki. Test teleskopu Dwarf Mini

Zaczynamy od aplikacji

Dwarf Mini nie jest sprzętem w pełni samodzielnym. Aby zacząć z niego korzystać, należy zainstalować w pamięci smartfonu aplikację DwarfLab. W tym celu można skorzystać z kodów QR w instrukcji obsługi, prowadzących do App Store, Google Play i dwarflab.com. Potem włączamy teleskop (przycisk na obudowie), parujemy go z aplikacją i możemy korzystać.

Domyślnie teleskop tworzy własną sieć Wi-Fi, do której podłącza się smartfon (wszystko dzieje się automatycznie). Warto jednak sięgnąć po tryb STA i połączyć Dwarfa Mini z domową siecią Wi-Fi lub inną, w której zasięgu jesteśmy. Wszystko zależy jednak od tego, gdzie korzystamy z teleskopu.

Wygląda jak powerbank, a widzi galaktyki. Test teleskopu Dwarf Mini

Aplikacja daje nam pełną kontrolę nad teleskopem. Z jej poziomu możemy zaktualizować firmware urządzenia czy wyłączyć diody pokazujące stan urządzenia i jego baterii. W aplikacji widzimy również obraz z obu obiektywów i możemy robić zdjęcia.

Astronomia dla „leniwych” (i początkujących)

Jedna z zakładek aplikacji to mapa nieba, którą trzeba dodatkowo pobrać (ale tylko raz). Dzięki niej w łatwy i szybki sposób znajdziemy interesujący nas obiekt, a zielony prostokąt pokaże nam obszar widzenia teleobiektywu. Po wybraniu obiektu czy obszaru na mapie. teleskop sam znajdzie go na niebie i zacznie śledzić.

Teraz pozostaje dotknąć przycisk na ekranie, który rozpocznie rejestrację zdjęć. Domyślnie ustawienia (w tym ostrość, czułość czy czas naświetlania) dobierane są automatycznie, ale możemy tym sterować również ręcznie.

W czasie rejestracji kolejnych zdjęć, obraz na ekranie będzie miał coraz lepszą jakość i zawierał coraz więcej niewidocznych wcześniej szczegółów. Cały proces, jak podaje sam teleskop, może trwać nawet 4 godziny. Warto więc uzbroić się w cierpliwość, jeśli zależy nam na jak najlepszych rezultatach.

Wygląda jak powerbank, a widzi galaktyki. Test teleskopu Dwarf Mini

Nie musimy jednak czuwać nad teleskopem przez cały czas ani mieć włączonej aplikacji. Gdy już uruchomimy robienie zdjęć, możemy spokojnie wyłączyć aplikację i położyć się spać. Teleskop zajmie się resztą, ale warto mu zapewnić dodatkowe zasilanie. Szczególnie zimą.

Całkiem niezłe zdjęcia galaktyk czy mgławić uzyskamy w znacznie krótszym czasie. W czasie testów miałem tylko jedną bezchmurną noc, więc chcąc ją jak najlepiej wykorzystać, ograniczyłem się do przeznaczenia do około pół godziny na każde ujęcie. Można poświęcić na to mniej czasu, ale trzeba pamiętać o podstawowej zasadzie: im więcej czasu, tym lepsze rezultaty.

Zrobiłem zdjęcie i co dalej?

Proces robienia zdjęć możemy w każdym momencie zatrzymać poprzez dłuższe przytrzymanie przycisku migawki. Wtedy następuje proces łączenia wszystkich zdjęć w jedną całość. Efekt końcowy w tym momencie nie zachwyca i wymaga dalszej obróbki. Chodzi między innymi o pozbycie się szumów czy wyostrzenie ujęcia.

To wszystko możemy oczywiście zrobić ręcznie, pobierając na telefon a potem na komputer pojedyncze ujęcia składowe i poddając je obróbce w ulubionym edytorze, potrafiącym łączyć wiele zdjęć w jedną całość. Możemy również skorzystać z narzędzia Stellar Studio, które – korzystając z zewnętrznego serwera – pozwoli wykonać automatyczną korektę zdjęcia. Możemy wybrać też samą korekcję gwiazd lub odszumianie, a także usunąć gwiazdy czy dodać znak wodny. Efekty poniżej.

  • Auto

  • Korekta gwiazd

  • Odszumianie

  • Usuwanie gwiazd

  • Znak wodny

Gotowe zdjęcia możemy pobrać w formacie JPG (ok. 0,5 MB), jako nieskompresowany PNG (ok 10 MB) lub w formacie FITS (RAW, ok. 12 MB).

Drugie narzędzie to Mega Stock. Pozwala ono jeszcze raz połączyć wszystkie zdjęcia w danym ujęciu w jedną całość. Możemy również scalić zdjęcia zrobione w różnym czasie, na przykład podczas kolejnych nocy.

Oto kilka zdjęć, które udało mi się zrobić podczas jedynej bezchmurnej nocy, którą miałem w czasie testów. Ich jakość jest, według mnie, całkiem niezła jak na klasę sprzętu i stosunkowo krótki czas naświetlania. Ostatni "pstryk" to zdjęcie Słońca.

Wszystkie powyższe zdjęcia zrobiłem w trybie Alt-Az śledzenia obiektów. Lepsze rezultaty można uzyskać w trybie równikowym (EQ). Wtedy trzeba jednak zacząć od ustawienia teleskopu we właściwym położeniu w stosunku do osi obrotu Ziemi. Oczywiście, we wszystkim pomoże aplikacja.

Wygląda jak powerbank, a widzi galaktyki. Test teleskopu Dwarf Mini

Nie tylko gwiazdy, czyli przyroda pod lupą

Dwarf Mini to nie tylko „nocny marek”. Oprócz zdjęć gwiazd czy Księżyca, możemy również zrobić zdjęcia Słońca. W tym przypadku trzeba sięgnąć po dołączony do zestawu filtr ND, który ograniczy ilość światła docierającego z naszej dziennej gwiazdy i pozwoli uzyskać lepsze rezultaty.

Wygląda jak powerbank, a widzi galaktyki. Test teleskopu Dwarf Mini

Zdjęcia możemy również robić w dzień, obserwując z daleka ptaki czy inne zwierzęta, nie płosząc ich swoją obecnością. Szkoda, że nie ma tu funkcji ich śledzenia, jak w nieco droższym modelu Dwarf 3.

Tak, sąsiadów też się da podglądać. A oprócz zrobienia zdjęć możemy również nagrać film czy utworzyć time lapse.

Kilka słów o zasilaniu

Dwarf Mini zasilany jest wbudowanym akumulatorem o pojemności 7000 mAh. Według producenta powinno to wystarczyć na 4 godziny pracy teleskopu. Wiele tu zależy od warunków, a dokładniej – od temperatury. Gdy robiłem zdjęcia w mroźną, styczniową noc, energii wystarczyło mi na niecałe 3 godziny.

Wygląda jak powerbank, a widzi galaktyki. Test teleskopu Dwarf Mini

Wszechświat w formacie kieszonkowym

Dwarf Mini to nowoczesne podejście do astronomii, które zrywa z wizerunkiem ciężkiego i skomplikowanego sprzętu. Urządzenie wielkością przypomina powerbank, waży zaledwie 0,84 kg i bez trudu mieści się w kieszeni kurtki lub małym plecaku. Mimo kompaktowej formy, jest to w pełni cyfrowy teleskop typu EAA. Dzięki dwuosiowemu gimbalowi i zaawansowanej optyce pozwala on dostrzec obiekty niewidoczne gołym okiem.

Sercem urządzenia jest matryca Sony IMX662 oraz system dwóch obiektywów – teleobiektywu do detali oraz szerokokątnego do orientacji w terenie. Dodatkowym atutem są wbudowane filtry, w tym filtr astro i dwupasmowy, które znacząco poprawiają kontrast mgławic i eliminują zanieczyszczenie światłem miejskim.

Wygląda jak powerbank, a widzi galaktyki. Test teleskopu Dwarf Mini

Obsługa Dwarf Mini odbywa się w całości przez aplikację mobilną. Dzięki interaktywnej mapie nieba pozwala ona na automatyczne odnajdywanie i fotografowanie gwiazd czy galaktyk. Sprzęt jest bardzo uniwersalny. Sprawdza się nie tylko w astrofotografii, ale również w dzień, umożliwiając obserwację Słońca (z filtrem ND) oraz dyskretne podglądanie przyrody z dużej odległości bez płoszenia zwierząt (ale bez automatycznego śledzenia).

Podsumowując, Dwarf Mini to intuicyjny i wysoce mobilny gadżet, który czyni astronomię dostępną dla każdego. Warto jednak pamiętać o konieczności dodatkowego zasilania podczas długich, w szczególności mroźnych sesji.

Urządzenie zostało wycenione na 417,55 euro, co w przeliczeniu na polską walutę daje około 1760 zł. Statyw, który miałem w zestawie, kupimy za około 380 zł.

Wygląda jak powerbank, a widzi galaktyki. Test teleskopu Dwarf Mini
Ocena końcowa: 8/10
plusy
  • Kompaktowe wymiary i niska masa,
  • Prosta, zautomatyzowana obsługa przez aplikację,
  • Wbudowane filtry,
  • Uniwersalność,
  • Skuteczne śledzenie obiektów na niebie,
  • Przyzwoita jakość zdjęć,
  • Przystępna cena w stosunku do możliwości.
minusy
  • Krótki czas pracy na baterii, szczególnie w niskiej temperaturze,
  • Niska rozdzielczość matrycy,
  • Brak możliwości pracy bez smartfonu lub tabletu,
  • Brak funkcji AI, jak w nieco droższym modelu Dwarf 3.