DAJ CYNK

Czy oferta na kartę jest nam nadal potrzebna?

24.05.2019

Dodane przez: Lech Okoń (LuiN)

Kategoria: Dyskusje o rynku

Interakcje: 12493

Abonament czy na kartę? To pytanie przewija się na TELEPOLIS.PL od momentu powstania serwisu. Niebawem mija 15 lat naszego istnienia, a jednoznacznej odpowiedzi, jak nie było, tak nie ma.

Dawno dawno temu, w nie tak odległej galaktyce, narodził się prepaid

Najstarsze polskie taryfy na kartę mają już ponad 20 lat, a początki tych ofert to era kurczowego liczenia znaków w SMS-ach, puszczania sygnałów, ale już nie dzwonienia - to było za drogie. Właściwie od 1998 roku aż do 2004 roku nikt nie miał złudzeń, że prepaid to droga rzecz, nadająca się głównie do odbierania połączeń i wysyłania wiadomości.

I wtedy nastąpiło trzęsienie ziemi w postaci czerwonej... strony TELEPOLIS.PL - od tego momentu rozwój ofert operatorów komórkowych ma w polskim Internecie pełną historię ;-). Zanim jednak ruszył nasz serwis, pojawiła się 15 lat temu czerwona łapka z napisem Heyah, a wraz z nią oferta (m.in. 3 gr za SMS), która przyciągnęła całe rzesze użytkowników z abonamentowej strony mocy do prepaidu.

Ofercie na kartę nie brakowało elastyczności, klient wiedział ile ma środków i na co je może przeznaczyć, ale nie miał przymusu. Jeśli nie chciał, nie płacił w danym miesiącu nic, pod warunkiem jednak, że ważność środków na koncie była zachowana. Osoby kochające SMS-y często lepiej odnajdowały się w ofertach na kartę, szczególnie jeśli ich bliscy korzystali z oferty POP, z genialnymi jak na tamte czasy pakietami setek SMS-ów. Z zazdrością natomiast prepaidowcy zerkali na użytkowników abonamentowych, którzy co dwa lata "szpanowali" najnowszymi Nokiami, Soniakami czy Siemensami.

W umysłach marketingowców powstały wtedy chytre oferty Mix, które udając, że nie są zobowiązującym abonamentem, zobowiązywały klientów w dokładnie ten sam sposób. Jedyną różnicą był fakt doładowywania konta zdrapką, zamiast przelewem... i droższe telefony. Szczytową formą miksa był Zetafon, który przez lata składał się z prostego telefonu i oferty na kartę takiej samej, jak dla osób, które nie brały telefonu.

tr;dl - wracamy do teraźniejszości

I tak można ciągnąć tę historię, uzupełniając ją o sieci wirtualne, fioletowe wątki czy ostatnie eksperymenty z taryfami hybrydowymi, jak świętej pamięci Folx, Play Next i Orane Flex, ale nie to było ideą powstania tego tekstu.

Bardziej zastanawia nas pytanie, czy w obecnych czasach, gdy umowy bez telefonu są i tak na czas nieokreślony oferta na kartę nadal ma sens? W końcu powtarzany przez lata argument anonimowości umarł wraz z obowiązkiem rejestracji numerów, a ceny są do tego stopnia podobne do abonamentowych, że po co bawić się w doładowania?

O ile przez dłuższy czas najtańsze abonamenty nie miały startu do prepaida, o tyle teraz wychodzą często taniej, uzbrojone w większe pakiety danych czy inne dodatki od telekomów. Trend w przechodzeniu z oferty na kartę do abonamentów widać też w kwartalnych wynikach operatorów.

50 milionów kart SIM, niespełna co trzecia to prepaid

W Polsce od wielu lat mamy więcej aktywnych kart SIM niż mieszkańców. Przez długi czas to oferta na kartę dominowała w statystyce, teraz z kwartału na kwartał coraz bardziej chudnie.

Udział ofert abonamentowych zbliża się do 70%, tymczasem dominujące jeszcze w 2014 roku oferty na kartę to teraz niespełna 32%. Co trzeci klient oferty na kartę jest w Play, to ta sieć ma też największy udział ofert przedpłaconych, wynoszący na koniec I kw. 2019 roku 34%.

Oczywiście przyczyn zmiany stanu rzeczy doszukiwać należy się nie tylko w większej atrakcyjności najtańszych planów abonamentowych, ale i w niejednolitej metodyce zliczania aktywnych kart SIM. Do czasu wprowadzenia obowiązku rejestracyjnego operatorzy trzymali w swoich zasobach całe miliony martwych dusz. Jak dla mnie było to zwyczajne oszustwo, którym co kwartał dana sieć jeszcze chwaliła się ogłaszając dalsze wzrosty. Teraz mamy sytuację jaśniejszą, choć nadal do końca nie uregulowaną, ale to już temat na inny tekst.

Pozostaje mi teraz wrócić do tytułowego pytania. Czy oferta na kartę rzeczywiście jest nam nadal potrzebna? To już coś niemodnego czy jednak nie wyobrażacie sobie życia bez prepaidu? Sam używam na co dzień 5 czy 6 numerów (taka praca) i od dawna nie bawię się w doładowania.

Komentarze
Zaloguj się