Automatyczny parking w Katowicach. Czy to ma sens?

Automatyzacja postępuje nie tylko w fabrykach czy naszych domach, ale też w przestrzeni miejskiej. Ciekawym przykładem parking w centrum Katowic. Na lokalsach i przyjezdnych robi wrażenie. Ale finansowo bardzo się to nie spina.

Maciej Sikorski
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Automatyczny parking w Katowicach. Czy to ma sens?

W sieci nie brakuje filmów prezentujących wspominany automatyczny parking. A właściwie Zespół Maszyn Parkingowych przy ul. Tylnej Mariackiej w Katowicach, bo tak brzmi jego nazwa. Na relatywnie niewielkiej powierzchni udało się stworzyć miejsce dla 240 samochodów. Jest to możliwe, ponieważ kierowca nie potrzebuje przestrzeni do wjazdów na kolejne kondygnacje i manewrowania. Wystarczy wjechać właściwie na platformę w boksie, a ta powędruje do góry. System wind sprawia, że pojazdy mogą być umieszczane blisko siebie.

Dalsza część tekstu pod wideo

Dla kierowców, zwłaszcza spoza Katowic, to wciąż spora ciekawostka. Na tyle duża, że mechanizm parkowania filmują. Kilka tygodni temu obserwowałem infrastrukturę przez kwadrans i zauważyłem, że parkujący postrzegają ją wręcz jako atrakcję turystyczną. I chociaż wygląda to ciekawie, a w teorii jest rozwiązaniem bardzo praktycznym, rzeczywistość nie prezentuje się już tak kolorowo.

Drogi parking generuje coraz większe koszty

Automatyczny parking w centrum Katowic został oddany do użytku pod koniec 2023 roku. Całkowity koszt realizacji inwestycji wyniósł około 25 mln zł i został pokryty z budżetu miasta. W tym miejscu warto zaznaczyć, że ostateczny rachunek różnił się od planowanego, co większym zaskoczeniem nie jest – zazwyczaj tak to wygląda.

Do kosztów budowy należy dodać pieniądze wydane na eksploatację. Po szczegółowe dane w tym zakresie zwróciłem się do Katowickiej Agencji Wydawniczej, która zajmuje się komunikacją miejskich spółek. Z odpowiedzi wynika, że na utrzymanie tej infrastruktury w 2025 roku wydano 1,7 mln zł. W roku poprzedzającym na ten cel przeznaczono podobną sumę. 

Co z pieniędzmi ze sprzedaży biletów? Tu robi się ciekawie. Wpływy z tego tytułu wyniosły w ubiegłym roku 531 869 zł. Szybka matematyka i okazuje się, że miasto rocznie dokłada do automatycznego parkingu ponad 1 mln zł. Biorąc to pod uwagę, trudno zakładać, że inwestycja się zwróci. Nie tylko w bliżej określonej przyszłości, ale w ogóle. Tu jednak należy zwrócić uwagę na istotny szczegół:

Zespół Maszyn Parkingowych jest elementem miejskiego systemu parkowania, powstałym ze środków budżetowych miasta jako inwestycja o charakterze publicznym, a nie komercyjnym. Celem parkingu nie jest generowanie zysku, a zwiększenie dostępności miejsc parkingowych w centralnej części Katowic

– przekazała nam przedstawicielka Katowickiej Agencji Wydawniczej.

Parkujących przybywa, ale zbyt wolno

Jednocześnie nie ulega wątpliwości, że parking nie musi być pożeraczem miejskich pieniędzy – wystarczy, że zacznie się cieszyć większym zainteresowaniem. Na razie wykorzystanie przestrzeni parkingowej pozostawia wiele do życzenia. W styczniu ubiegłego roku w maszynie zaparkowało 1879 pojazdów. W marcu 2592, ale wynik dla czerwca to już tylko 2013. Lepiej przedstawiała się druga połowa roku: wrzesień zamknięto z wynikiem 2463 pojazdów, w listopadzie zarejestrowano 2610 parkowań, a w grudniu 2972. 

To wyniki lepsze od tych notowanych w 2024 roku. Jeśli jednak weźmiemy się za obliczenia, dane mogą zaskakiwać. Okaże się np., że w grudniu 2025 roku średnio z parkingu korzystało około 96 osób dziennie. A wynik dla stycznia to około 60. Przypomnę, że miejsc jest 240. Dodatkowo trzeba mieć na uwadze, że kierowcy zazwyczaj nie zostawiają w takim miejscu auta na cały dzień. Więc w teorii przestrzeń parkingowa pomieści więcej niż 240 pojazdów każdego dnia: jedna osoba wyjeżdża po załatwieniu swoich spraw w centrum, na jej miejsce pojawia się kolejna.

Automatyczny parking w Katowicach. Czy to ma sens?

Wychodzi zatem na to, że kierowcy nie za bardzo mają co załatwiać w centrum Katowic. Albo bardzo nie chcą korzystać z automatycznego parkingu. Miasto może to jednak tłumaczyć rosnącym zainteresowaniem inną inwestycją. Mowa o centrach przesiadkowych, które mają zachęcać kierowców do pozostawiania samochodów z dala od centrum i korzystania z komunikacji miejskiej. To już jednak temat na osobny tekst.

Auta w górę, ceny w dół

Ktoś zapyta: ile kosztuje parkowanie w tym automacie? Bo może to cena odstrasza kierowców. Początkowo stawki ustalono na 12 zł i 6 zł za każdą rozpoczętą godzinę. Ta druga stawka dotyczyła posiadaczy Katowickiej Karty Mieszkańca. We wrześniu 2024 roku stawki obniżono o połowę, do odpowiednio 6 zł i 3 zł za godzinę parkowania. Miało to zachęcić kierowców do korzystania z infrastruktury. Przestrzeń do poprawy pozostaje jednak spora.

Być może rozwiązaniem problemu pustych boksów, a co za tym idzie, rosnących kosztów, jest otwarcie się na klientów komercyjnych. Miasto ponoć analizuje opcję abonamentową, z której będą mogli skorzystać lokalni przedsiębiorcy, ale konkretne decyzje w tej kwestii nie zapadły. A szkoda – każdy kolejny miesiąc zwłoki oznacza mniej pieniędzy wydanych na inne potrzeby mieszkańców. 

Swoich rozmówców z KAW zapytałem też o awarie i wypadki towarzyszące parkowaniu. Jak to wyglądało na przestrzeni przeszło dwóch lat?

Maszyny parkingowe – mimo swojej złożoności – działają stabilnie i do tej pory nie odnotowano poważnych awarii, które wyłączałyby je z użytkowania na dłuższy czas. Od momentu uruchomienia parkingu nie doszło również do żadnych wypadków skutkujących uszczerbkiem na zdrowiu. Zdarzały się natomiast incydenty o mniejszej skali, wynikające głównie z niewłaściwego korzystania z infrastruktury lub aktów wandalizmu.

Przedstawiciele miasta podkreślają, że parking automatyczny to inwestycja pilotażowa. Przestrzeń, na której mogłoby zaparkować około 40 pojazdów, jest w stanie pomieścić o 200 samochodów więcej. Realizacja i eksploatacja projektu podobno dostarczyły już "cennych doświadczeń, które są obecnie analizowane". Ową wiedzą są zainteresowani inni, do Katowic spływają pytania od samorządowców rozważających wprowadzenie podobnych rozwiązań.

Katowicki parking atrakcją i... ostrzeżeniem dla innych miast?

Rozumiem, że to eksperyment nie tylko w skali miasta czy województwa. Pozyskane dane rzeczywiście mogą być cenne przy uruchamianiu (ewentualnym) kolejnych takich obiektów. Przyjmuję też do wiadomości, że w założeniach miała to być inwestycja o charakterze publicznym, a nie komercyjnym. Nie mogę jednak pojąć, dlaczego analiza zdobytych już informacji i wprowadzenie odpowiednich zmian trwają tak długo. Skoro mieszkańcy i przyjezdni póki co nie zapełniają boksów swoimi autami, może czas pomyśleć o szerszym udostępnieniu miejsc parkingowych firmom? Bo dorzucanie do tego interesu kolejnych milionów złotych nie brzmi jak rozsądne gospodarowanie publicznymi pieniędzmi…

Gorzej będzie, gdy okaże się, że komercjalizacja tego miejsca również nie przynosi spodziewanych efektów. Wówczas może się pojawić pytanie o zasadność całej inwestycji.