DAJ CYNK

5 aplikacji dla Androida, które nie powinny Ci umknąć w tym tygodniu – część 50 na Międzynarodowy Dzień Książki

Anna Rymsza (Xyrcon)

Aplikacje


Google Play to prawdziwa kopalnia skarbów, jednak znalezienie przydatnych aplikacji czy dobrze wykonanych gier to niezłe wyzwanie. Dlatego co piątek dzielimy się naszymi znaleziskami, liczymy też na Wasze opinie i sugestie. 23 kwietnia obchodzimy Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich, więc motywem przewodnim będzie czytanie e-booków.

Moon+ Reader – Płynne przewijanie, obsługa gestami

Cena: 0 zł, 30,99 zł za wersję Premium. Pobierz z Google Play


Moon+ Reader to pierwszy czytnik e-booków na telefon, z jakiego miałam przyjemność korzystać. Czasami do niego wracam, by sprawdzić, co się zmieniło i zawsze robię to z przyjemnością. W międzyczasie dorobił się między innymi obsługi bibliotek sieciowych i płynnego przewijania – dzięki temu można czytać bez sięgania po telefon czy tablet, by przejść do kolejnej strony. Oczywiście jest tu cała gama ustawień strony, od rozmiaru tekstu po cieniowane krawędzie stron. Nie zabrakło przełącznika dzień/noc, co bardzo sobie cenię. Uwielbiam też możliwość zmiany jasności ekranu przez przesuwanie palcem wzdłuż jego lewej krawędzi, przy czym Moon+ Reader ma znacznie więcej fajnych gestów, ułatwiających obsługę.

Przy czytaniu e-booków na wielu urządzeniach nie do przecenienia jest możliwość synchronizacji „zakładki”. Moon+ Reader pozwala na to za pośrednictwem Dropboxa lub usługi WebDav. Można też korzystać z wyróżnień, notatek i słowników online i offline. Obsługuje pliki w formatach: EPUB (w tym multimedialny EPUB3), PDF, DJVU, AZW3, MOBI, FB2, PRC, CHM, CBZ, CBR, UMD, DOCX, ODT, RTF, TXT, HTML, MD(MarkDown), WEBP, RAR, ZIP i OPDS.

MoonReader+ w podstawowej wersji wyświetla reklamy (spokojnie, nie ma reklam podczas czytania :-)). Nie ma ich w wersji Pro, gdzie można dodatkowo korzystać z syntezatora mowy, zaawansowanych statystyk, przełączania stron słuchawkami Bluetooth czy widżetu na ekran główny z półką z e-bookami.

FBReader – Wtyczki i zewnętrzne fonty

Cena: 0 zł, wersja Premium za 31,99 zł. Pobierz z Google Play

FBReader dla Androida

FBReader to czytnik z równie długą historią, a przy tym jest bardziej „elastyczny” niż Moon+ Reader. Ma sporo funkcji w swojej podstawowej wersji, ale można do niego dodać także wtyczki, poszerzające możliwości. Jeśli jesteś fanem komiksów lub magazynów, na pewno docenisz obecność wtyczek DJVU, CBR i PDF. Inne wtyczki zapewniają integrację z Calibre (fenomenalny program do katalogowania i konwersji e-booków) czy samodzielny moduł do katalogowania. Dzięki takiej budowie FBReader nie jest przytłaczający dla początkującego mola e-bookowego. Postęp w czytaniu i pliki e-booków można synchronizować przez Dysk Google, ale nie trzeba.

Warto też dodać, że FBReader pozwala na instalację własnych fontów TrueType i OpenType i niestandardowego tła. Nie zabrakło integracji ze słownikami zewnętrznymi i kilkoma katalogami online z e-bookami. Tu również dostępne są gesty, w tym regulacja jasności ekranu.

Wersja Premium FBReadera dodatkowo umożliwia czytanie na głos przez syntezator mowy Androida. Poza tym ma wbudowane wszystkie funkcje, które do darmowej wersji trzeba dodać z użyciem wtyczek.

ReadEra – Wszystko offline i porządnie

Cena: 0 zł, 48,99 zł za wersję Premium. Pobierz z Google Play


ReadEra polecam bałaganiarzom. Możliwości czytania e-booków są tu dość standardowe, choć mam wrażenie, że jest wygodniej niż w FBReaderze. Wyróżnia się nieco formatowaniem przypisów – zostaną one przeniesione na dół strony tak jak w papierowych wydaniach, o ile tylko pozwala na to formatowanie danej książki. Jeśli czytasz dużo e-booków naukowych, gdzie przypisy stanowią ważny element treści, to funkcja na wagę złota. Kolejna ciekawostka to możliwość czytania dwóch dokumentów naraz albo jednocześnie czytania i robienia notatek. ReadEra daje się umieścić na podzielonym ekranie. Moon+ Reader i FBReader zresztą też :-).

ReadEra podoba mi się jednak z innego powodu – ma wygodnego menedżera książek z możliwością znajdowania duplikatów. Dzięki temu łatwiej zachować porządek w pamięci telefonu czy tabletu. No i jest dostępny całkowicie za darmo, bez reklam i offline. Nawet kopię zapasową przypisów i zakładek zapisuje wyłącznie w pamięci telefonu. Z perspektywy czasu żałuję, że nie trafiłam na tę aplikację wcześniej.

ReadEra poradzi sobie z formatami: PDF, EPUB, Microsoft Word (DOC, DOCX, RTF), Kindle (MOBI, AZW3), DJVU, ODT, FB2, TXT i CHM. W wersji Premium można dodatkow zainstalować własne fonty, zmienić widok biblioteki, kolorować cytaty i zebrać wszystkie cytaty, notatki i zakładki w jednym miejscu w specjalnym widoku.

Zobacz: Najlepsze czytniki, którym komiks i manga nie są straszne

Lithium – Czytnik dla minimalisty

Cena: 0 zł, wersja Pro za 9,09 zł. Pobierz z Google Play


Lithium to przeciwieństwo opisanych wyżej czytników e-booków. Jest prosty. Można nawet powiedzieć, że funkcjonalnie ubogi, ale o to właśnie chodzi. Nie ma żadnego porządkowania książek, indeksowania, przeszukiwania katalogów w sieci itp. Nie ma tu nawet reklam stron trzecich i zobaczymy jedynie sporadyczne propozycje, by kupić sobie wersję Pro apki. To jeden z powodów, dla których czytnik Lithium wpadł mi w oko.

W podstawowej wersji Lithium można czytać e-booki w kilku formatach (producent nie podaje listy, ale na pewno działają EPUB, MOBI i PDF). Aplikacja sama znajduje książki w pamięci telefonu i wyświetla ich listę. Po otwarciu e-booka pozostaje tylko czytać. Jest tu ciemna i jasna skórka, a także sepia. Strony można przełączać ręcznie (dotyk, przyciski głośności) lub zdać się na automat przewijający tekst za nas. Interesujące fragmenty książki można zaznaczyć. I to w sumie tyle, bo więcej nie potrzeba.

W wersji Pro Lithium korzysta z Dysku Google, by synchronizować notatki i postęp czytania. Ponadto ma do wyboru więcej skórek dla widoku książki.

Zobacz: Na czym czytać e-booki? Polecane czytniki nie tylko na czas #ZostańWDomu

Legimi – Czytanie w abonamencie od 6,99 zł miesięcznie

Cena: 0 zł za aplikację, abonament od 6,99 zł. Pobierz z Google Play

Legimi – katalog e-booków dostępnych w abonamencie

Nie sądzę, by można było interesować się literaturą w Polsce i nie znać Legimi. Poznański sklep z e-bookami jako pierwszy w Polsce (a może i na świecie, na pewno przed Amazonem) uruchomił możliwość czytania książek w abonamencie. Z czasem dodane zostały także audiobooki i synchrobooki (czytane przez syntezator mowy, gdy nie ma warunków, by patrzeć na ekran). Bilioteka zawiera dobrze ponad 60 tysięcy książek. Od niedawna Legimi jest dostępne także za granicą i rośnie w siłę z każdym dniem. Zresztą nie trzeba było długo czekać, by Legimi dorobiło się konkurencji w postaci usługi Empik Go, którą też polecam sprawdzić.

Abonamenty są przystępne i dają różne możliwości – można czytać na kilku urządzeniach (w tym czytnikach e-booków), bez limitu stron, z audiobookami itp. Oferta wydaje mi się bardzo elastyczna. Najlepsze jest jednak to, że jeśli jakaś książka okaże się gniotem… nie mam skrupułów. Po prostu ją zostawiam bez żalu i idę czytać kolejną. Zero wyrzutów sumienia, że wydałam kilkanaście czy kilkadziesiąt złotych na coś, czego nie mam ochoty dokończyć.

Legimi – widok czytania e-booka

Aplikacja Legimi ma pewne braki w zakresie konfiguracji czytania e-booków (ograniczony wybór fontów, brak przewijania automatycznego, uboga konfiguracja), ale spełnia swoje zadanie – pozwala znaleźć książkę, dodać ją na swoją półkę i czytać lub słuchać. Warto pamiętać, że Legimi działa jak Spotify – nie można wynieść książki na zewnątrz (wyjątkiem jest eksport na czytniki Amazon Kindle). Pewnym utrudnieniem (które doskonale rozumiem) jest też przenoszenie logowania między urządzeniami, dlatego musicie mi wybaczyć, że tym razem zamieściłam w przeglądzie zrzuty ekranu z aplikacji dla iOS-a.

Zobacz: PocketBook Color: w końcu mam czytnik e-booków z kolorowym ekranem
Zobacz: Tapety na telefon: 8 aplikacji, które dostarczą najładniejsze tapetki
Zobacz: 5 aplikacji dla Androida, które nie powinny Ci umknąć w tym tygodniu – część 49

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News

Źródło zdjęć: wł.

Źródło tekstu: wł.

Przewiń w dół do następnego wpisu