To może być kres dla klasycznej fotowoltaiki. Zbliżamy się do ściany

29,4%. Właśnie tyle wynosi kres sprawności pojedynczego ogniwa fotowoltaicznego. Flagowe panele najnowszej generacji osiągają sprawność na poziomie niemal 25%. Tym samym kwestią kilku lat będzie osiągnięcie maksymalnego uzysku.

Paweł Maretycz (Maniiiek)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
To może być kres dla klasycznej fotowoltaiki. Zbliżamy się do ściany

Wyjaśnijmy sobie, co to oznacza. Otóż w słoneczny dzień do powierzchni ziemi dociera 1000 W mocy słonecznej na metr kwadratowy. Przy sprawności 29,4% panel o takiej powierzchni pozwalałby na uzyskanie maksymalnej mocy 294 W. Oczywiście należy tu dodać, że jest to bardzo duże uproszczenie. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Kres fotowoltaiki krzemowej, ale jest co poprawiać

Uproszczenie, które zakłada, że cała powierzchnia panelu jest pokryta ogniwami fotowoltaicznymi. A to przecież wcale tak nie wygląda. Są między nimi przerwy, w których biegną ich złącza. Dodatkowo dochodzą ramki. Tym samym realnie pokrycie nimi paneli waha się od 80 do 90%. Tym samym możliwe jest zwiększenie wydajności paneli fotowoltaicznych przez zwiększenie upakowania ogniw przy zachowaniu ich dotychczasowej pojemności.

Kolejnym wytrychem są panele tandemowe. Mowa tu o ogniwach krzemowych i perowskitowych w formie laminatu. Pozwala to na przekroczenie bariery 29,4% wydajności, ponieważ obydwa te typy korzystają z nieco innych zakresów fal świetlnych. Tym samym taki duet jest w stanie czerpać moc z szerszego zakresu fali świetlnej.

Czy 29,4% to aż taki problem?

To zależy. Jeśli dysponujemy powierzchnią większą niż moc, której oczekujemy, to nie. Kluczowe zaczyna się to robić, kiedy ta jest ograniczona. Na przykład na stacjach kosmicznych czy satelitach. Lub w przypadku kamperów, przenośnych ogniw składanych, lub małych urządzeń zasilanych za pomocą zintegrowanego panelu. Tym samym wzrost sprawności fotowoltaiki nie ma aż takiego znaczenia przy wielkich elektrowniach OZE. Tam kluczowa jest trwałość paneli.